Aleksander Grad
08.05.2009 r.
Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest Aleksander Grad - minister Skarbu Państwa. Dzień dobry panie ministrze.
Aleksander Grad: Witam pana. Witam państwa.
CS: Panie ministrze stanąłby pan twarzą w twarz ze stoczniowcami z Gdańska?
AG: Ja się z nimi spotykam twarzą w twarz od wielu miesięcy i nie mam tutaj żadnych problemów z rozmowami ze związkami, ale trzeba rozmawiać o konkretach i merytorycznie bez zawzięcia, zacietrzewienia.
CS: To kamyczek do ogródka stoczniowców, rozumiem, skoro pan mówi, że bez zacięcia i zacietrzewienia.
AG: Tak, bo jeżeli podchodzą do tego w taki upolityczniony sposób, to trudno jest wtedy z nimi rozmawiać o stoczniach. Więc jeżeli stoczniowcy będą dbali o swoją stocznię, to ja wtedy z nimi będę z nimi rozmawiał.
CS: Jest jasna odpowiedź, kto odpowiada za upadek polskich stoczni czy nie ma? Politycy w ogóle jako tacy?
AG: Ja myślę, że państwo śledziliście tę Białą Księgę, którą w sposób rzetelny przygotowałem w tamtym roku i z tego jasno wynikało, że problem stoczni to nie jest problem ostatniego roku czy dwóch, tylko to jest problem ostatnich lat, co najmniej kilkunastu.
CS: Stocznia Gdynia i Szczecin - w przyszłym tygodniu mają rozpocząć się a właściwie odbyć się pierwsze przetargi dotyczące sprzedaży majątku stoczni w Szczecinie i Gdyni. Zainteresowanych jest trzydziestu pięciu inwestorów - o jakich mówimy? Bo pojawiały się na przykład nieoficjalne informacje, że stocznię Gdynia może kupić Kuwejt na przykład.
AG: Pamiętajmy, że liczna trzydziestu pięciu inwestorów, to na wszystkie aktywa. Tych aktywów jest kilkanaście, co najmniej sprzedawanych, ale my patrzymy ilu inwestorów jest na tę część, która jest wprost związana z produkcja stoczniową. To jest pocieszające, że mamy kilku inwestorów, którzy wpłacili wadia właśnie na tę część, która jest ściśle związana z produkcją stoczniowa.
CS: To są inwestorzy branżowi?
AG: To są inwestorzy poważni, wiarygodni, którzy wpłacili duże kwoty wadium i mam nadzieję, że podchodzą do tego procesu poważnie.
CS: A terytorialnie to jest Europa, inne części świata?
AG: To są podmioty zarejestrowane na terenie Unii Europejskiej….
CS: A pieniądze mają skąd?
AG: Ale ja nie analizuję źródeł kapitałów w tych spółkach, bo to nie jest moją rolą. Dla mnie jest ważne, żeby to był partner, który posiada na to pieniądze, który zainwestuje i który będzie chciał wykorzystać jak najlepiej te aktywa, które kupi. Tutaj nie chcę zapeszać, ale czekajmy cierpliwie na rozstrzygnięcia tych przetargów.
CS: To przyszły tydzień, myśli pan, że się uda, że w przyszłym tygodniu zostanie sprawa już zamknięta dotycząca Szczecina i Gdyni?
AG: Na to mamy czas do końca maja, zgodnie z harmonogramem. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to możemy być już w przyszłym tygodniu po części rozstrzygnięć, jeżeli będzie potrzebna jakaś dogrywka, to będą jeszcze kolejne dwa tygodnie. Ale myślę, że maj, to jest czas na rozstrzygnięcie tego.
CS: Teraz stocznia w Gdańsku - kilka dni temu zapowiadał pan, że do końca tygodnia wyśle pan odpowiedź do Komisji Europejskiej, z poprawionym nowym planem restrukturyzacji dla stoczni Gdańsk. Będzie odpowiedź?
AG: Nim odpowiem na to pytanie warto przypomnieć - jest to stocznia sprywatyzowana w październiku 2007 roku. Prawo i Sprawiedliwość sprzedało tę stocznię, w sposób niegodny ludzi pracujących w tej stoczni, dlatego, że nie wynegocjowano żadnego pakietu socjalnego…
CS: Popełniono przestępstwo? Skoro pan mówi…
AG: Nie przestępstwo, ale popełniono pewną - nazwę to wprost, niegodziwość.
CS: Miał być odpowiedź w ciągu kilku dni - będzie? Kiedy?
AG: Tak będzie odpowiedź. Wynegocjowaliśmy z inwestorem zmianę tego programu. To nie było łatwe, bo inwestor dzisiaj jest w dużo silniejszej pozycji, ale zgodził się na te zapisy, które oczekiwała Komisja Europejska…
CS: A czego Komisja oczekiwała i na co się, ISD zgodziło w takim razie?
AG: Komisja Europejska oczekiwała przyśpieszenia procedury likwidacji części pochylni. Oczekiwała większego uwiarygodnienia wkładu własnego jeszcze, w poszczególne inwestycje i uzyskania jakby rentowności, w dłuższym horyzoncie czasowym. Ja tu nie podzielam poglądu Komisji Europejskiej, bo mówienie o tym, że dzisiaj mamy precyzyjnie zaplanować jaka może być rentowność w stoczniach w 2018 jest jakimś nieporozumieniem. Ale to zostało skorygowane, przygotowane. Dzisiaj mamy to przekazać do Komisji Europejskiej. Zawnioskowaliśmy do Komisji Europejskiej o kolejną rundę negocjacji, tak zwanych technicznych, które się odbędą najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu i wydaje mi się, że zostały usunięte przeszkody, które nie powalały pani komisarz Kroes wydać decyzji pozytywnej. Jestem przekonany, że jeżeli przeanalizuje ten program uzna, że można wydać decyzje pozytywną.
CS: Ubiegł pan moje pytanie, bo o to właśnie chciałem zapytać w trakcie. Czy w tej chwili, pana zdaniem, spełniliście już wszystkie wymagania jakie stawiała Komisja Europejska wobec stoczni gdańskiej?
AG: W świetle tej korekty, którą przygotował inwestor, którą z nim wynegocjowaliśmy uważam, że usunęliśmy wszystkie przeszkody i nie ma powodów aby Komisja Europejska nie wydała decyzji pozytywnej, ale to jest moje zdanie, Komisja Europejska ma swoich ekspertów, będą to analizowali i temu mają służyć te negocjacje, o których mówiłem.
CS: Przejdźmy na stronę związkową jeszcze na koniec tego wątku o stoczni gdańskiej - jeżeli Komisja to zaakceptuje, tam będą zwolnienia?
AG: Udzielając dodatkowej pomocy publicznej, o którą zresztą związkowcy wnioskowali i zgodziliśmy się jako rząd, że należy tej pomocy dodatkowej udzielić - przypomnę to sto pięćdziesiąt milionów złotych, już po sprzedaży inwestorowi tej stoczni. Taką pomoc zadeklarowaliśmy zapisaliśmy minimalne zatrudnienie jakie musi być w tej stoczni, aby ta pomoc była zrealizowana.
CS: W wysokości?
AG: To jest tysiąc dziewięćset osób.
CS: No to w tej chwili tam jest około dwóch tysięcy trzystu zatrudnionych.
AG: No to przepraszam jeżeli my na tym etapie procesu, kiedy nie zapewniono tego, kiedy sprzedawano całą stocznię, kiedy PiS o to nie zadbał, my udzielając dodatkowej pomocy publicznej, wynegocjowaliśmy wielkość produkcji, ilość przerobu stali i że minimum musi pracować tysiąc dziewięćset osób, to uważam, że jak na ten moment, kiedy stocznia już była prywatna i tak osiągnęliśmy sukces. Zresztą potwierdzają to, w nieoficjalnych rozmowach sami działacze związkowi i nam za to dziękują, a jak wychodzą na ulicę to krzyczą.
CS: Jak pan myśli, dlaczego?
AG: Dlatego, że nie myślą o stoczni, tylko myślą o polityce.
CS: A co są podżegani przez PiS?
AG: No ja widziałem z kim występowali na konferencjach prasowych, w stoczniach….
CS: Czyli są podżegani, tak?
AG: Ja uważam, że ściśle współpracują z PiS i że są to działania czysto polityczne, nie nakierowane na interes stoczni.
CS: Zbrojne ramię PiS?
AG: Nie chcę tak tego nazywać, ale uważam, że…
CS: Wystarczy, jak pan powie tak lub nie, w tej chwili.
AG: Uważam, ze strona związkowa powinna myśleć o stoczni, współpracować z inwestorem, przygotowywać rozwiązania, a nie tylko i wyłącznie tak się zachowywać.
CS: Zmieńmy temat - plan dywidend na ten rok, w budżecie, to dwa miliardy osiemset siedemdziesiąt milionów złotych. Czy minister finansów naciska na pana, by ten plan został zrealizowany w 100%, bo brakuje mu w budżecie?
AG: O tym rozmawiamy z ministrem finansów, bo to jest naturalne, że planując wydatki
w budżecie, realizację budżetu, musimy wiedzieć jaki będzie spływ dywidendy…
CS: I co naciska minister Rostowski?
AG: Znaczy ja też jestem członkiem tego rządu. Ja wiem jakie są potrzeby, że musimy realizować dzisiaj bardzo ważny program drogowy i budować autostrady. W związku z tym są potrzebne pieniądze w budżecie. Przyjęliśmy takie założenie na starcie, że to jest kwota zapisana w budżecie, to jest minimum i szukamy takich sposobów dzisiaj jakby wsparcia również dla przedsiębiorstw, żeby te dywidendy były większe.
CS: Czyli ściągnie pan rozumiem dywidendę na przykład z PKO BP i KGHM?
AG: Ja w tej chwili nie będę mówił o konkretnych spółkach, bo o każdej spółce komitet dywidendowy w ministerstwie dyskutuje, analizuje…
CS: A w tej chwili wpływy z dywidendy są na jakim poziomie? Pamięta pan?
AG: Dywidendy nie wiem, bo jeszcze się nie odbyły zwyczajne walne zgromadzeni, bo one dopiero zatwierdzają rok finansowy. Więc to się zacznie od drugiej połowy maja i będzie do końca czerwca. To będzie te półtora miesiąca, kiedy będą odbywały się walne zgromadzenia, które będą zatwierdzać.
CS: To zapytam inaczej - czy na przykład PKO BP, w takiej a nie innej sytuacji, w sektorze bankowym może spać spokojnie, jeżeli chodzi o zatrzymanie zysku u siebie, czy też jednak będzie się musiał ze skarbem państwa podzielić?
AG: Ja dzisiaj nie mogą odpowiedzieć na pytania, które dotyczą konkretnych podmiotów, dlatego, że jesteśmy w trakcie analizowania i przygotowywania określonych rozwiązań, więc dopiero z chwilą, kiedy to będziemy gotowi, kiedy to będziemy blisko walnego zgromadzenia będziemy mogli na te pytania odpowiedzieć. Dzisiaj się koncentruję na rozwiązaniach makro. Komitety dywidendowe analizuje poszczególne spółki. Ja patrząc na potrzeby budżetowe, ale w taki sposób, żeby nie zaszkodzić firmom , będę szukał takich rozwiązań, aby te wpływy były jak największe.
CS: I plan wykonany w 100%?
AG: To powiedziałem, że to co jest zapisane w budżecie jeśli chodzi o dywidendy, to jest absolutne minimum.
CS: A może być więcej?
AG: Oczywiście.
CS: To więcej, to ile?
AG: Tego dzisiaj nie wiem, bo…
CS: Pięć miliardów, sześć?
AG: Tego dzisiaj nie wiem i o konkretach mogą rozmawiać, tak myślę za miesiąc, kiedy zakończymy prace nad analizą poszczególnych spółek i wyników finansowych.
CS: Tak samo zdeterminowany jest pan, jeżeli chodzi o wpływy z prywatyzacji? Wyniki po kwietniu - czterysta sześćdziesiąt trzy miliony złotych, niespełna czterysta sześćdziesiąt cztery nie są zbyt optymistyczne. To raptem niepełna cztery procent planu.
AG: Początek roku zawsze jest w przychodach prywatyzacyjnych słaby i to pokazuje ostatnich piętnaście lat.
CS: To co, myśli pan, że przez resztę roku zarobi pan 11,5 miliarda?
AG: Ja zrobię wszystko i już do tej pory zrobiłem wszystko, żeby nie odprawić żadnego inwestora z kwitkiem, więc jestem wstanie zrobić przychody pod jednym podstawowym warunkiem, że inwestorzy, którzy od wielu miesięcy też przygotowują się do określonych transakcji będą chcieli ostatecznie w tych transakcjach wystąpić, ale do tego są potrzebne dwie strony. Po stronie ministra skarbu państwa jest wola, jesteśmy do tego przygotowani. Pamiętajmy, że jest sytuacja kryzysowa na świecie i firmy dzisiaj mają szczególnie problem ze sfinalizowaniem tych transakcji…
CS: Czyli otwiera pan sobie furtkę, że może się nie udać?
AG: Ja zawsze mówię, że przychody prywatyzacyjne są prognozą.
CS: Czyli nadrobicie dywidendą?
AG: Dzisiaj robimy wszystko, żeby jak najwięcej dobrych prywatyzacji - podkreślam to dobrych, nie na kolanie, nie pochopnych, było przeprowadzonych.
CS: Czyli co nadrobicie dywidendą na przykład, jeżeli coś nie uda się w tych planach prywatyzacyjnych? Jest to możliwe, prawda?
AG: Dywidendy są o tyle dla budżetu lepsze, dlatego, że one są dochodem budżetowym
i jakby zmniejszają deficyt budżetowy. Natomiast przychody z prywatyzacji są pod kreską i służą tylko do finansowania deficytu. W związku z tym dla ministra finansów na pewno i w ogóle dla nas wszystkich, dla budżetu jest lepiej, kiedy mamy większe dochody niż większe przychody.
CS: Czyli więcej z dywidendy tak naprawdę.
AG: Być może, że pan tak to interpretuje…
CS: Źle?
AG: Chcemy, żeby wpływy z dywidendy były jak największe, ale nie zaniedbujemy procesów prywatyzacyjnych.
CS: Aleksander Grad - minister skarbu państwa. Dziękuje bardzo.
AG: Dziękuję. Do widzenia.




























































