REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Górnicy nadal nie zgadzają się na cięcie płac. "Nie możemy przyzwolić na szantaż"

2020-04-23 13:06, akt.2020-04-23 16:03
publikacja
2020-04-23 13:06
aktualizacja
2020-04-23 16:03
Dodaj Bankier.pl w Google

Związkowcy z Polskiej Grupy Górniczej (PGG) oczekują, że podpisanie porozumienia antykryzysowego, zakładającego czasową redukcję czasu pracy i wynagrodzeń w firmie o 20 proc., będzie poprzedzone uzgodnieniem programu naprawczego dla spółki. Na jego przedstawienie związki czekają do 4 maja.

fot. Peter Andrews / / FORUM

"Warunkujemy podpisanie porozumienia oszczędnościowego w PGG przedstawieniem planu naprawczego dla spółki, o którym zresztą mówił wicepremier Jacek Sasin podczas spotkania 21 kwietnia w Warszawie. Nie chcemy, żeby przedstawiano go nam po wyborach; chcemy, aby przedstawiono go już teraz, żeby górnicy, którzy będą wyrzekać się swoich wynagrodzeń, wiedzieli, co czeka tę firmę - czy firma jest w stanie przetrwać czy nie" - powiedział szef górniczej Solidarności Bogusław Hutek.

PGG nie skomentowała dotąd czwartkowego stanowiska związków. Zgodnie z przedstawionym w ub. tygodniu przez zarząd spółki projektem porozumienia antykryzysowego, od maja do lipca wymiar czasu pracy i wynagrodzenia miałyby być zmniejszone o 20 proc. Związkowcy odrzucili ten projekt, natomiast zarząd spółki odrzucił propozycję związków, które gotowe były zaakceptować postojowe w piątki, płatne w wysokości 60 proc. wynagrodzenia za ten dzień. W miniony wtorek związkowcy spotkali się w Warszawie z wicepremierem Jackiem Sasinem, który przekonywał ich do podpisania porozumienia. W czwartek związki ogłosiły, że są skłonne do jego podpisania, jednak wcześniej oczekują programu naprawczego dla firmy.

W swoim stanowisku związkowcy podkreślili, że "rozumieją powagę sytuacji i konieczność pilnego prowadzenia działań antykryzysowych w spółce, dlatego są skłonne podpisać z pracodawcą porozumienie antykryzysowe, którego celem jest ratowanie firmy i miejsc pracy".

"Jesteśmy przygotowani na to, żeby rozmawiać na temat działań antykryzysowych w firmie. Nie jesteśmy idiotami - widzimy, że jest kryzys, który dotyka wszystkich. Ale chcielibyśmy też, żeby załoga, od której dzisiaj oczekuje się, żeby oddała 20 proc. wynagrodzenia, wiedziała, że wyrzeczenia, które poniesie, będą skutkowały na przyszłość" - tłumaczył Hutek po czwartkowym spotkaniu górniczych central.

Wakacje na giełdzie

"Zasadnicze wątpliwości strony społecznej dotyczące projektu porozumienia przedstawionego przez zarząd PGG są związane z faktem, iż temu porozumienia nie towarzyszą żadne dodatkowe obwarowania gwarantujące załodze, że ich wyrzeczenia przyniosą zakładany efekt. Nie wiemy, czy po trzech miesiącach obowiązywania porozumienia, pracodawca nie wysunie propozycji dalszego obniżania wynagrodzeń i skracania tygodnia pracy czy też redukcji zatrudnienia, uzasadniając to koniecznością ratowania pozostałych miejsc pracy w spółce" - napisali związkowcy w przekazanym zarządowi PGG stanowisku.

"Mamy obawy, że zgoda na porozumienie niezawierające żadnych gwarancji funkcjonowania kopalń i zakładów zrzeszonych obecnie w Polskiej Grupie Górniczej co najmniej na dekadę, może być faktycznie zgodą na dalsze obniżanie wynagrodzeń i ograniczanie zatrudnienia w kopalniach i zakładach PGG. Dlatego strona społeczna oczekuje, że podpisanie porozumienia antykryzysowego w PGG zostanie poprzedzone uzgodnieniem i rozpoczęciem wdrażania programu naprawczego w firmie" - oświadczyli szefowie działających w PGG związków.

Zdaniem reprezentantów central związkowych z PGG, "tylko kompleksowo prowadzone działania antykryzysowe, połączone z programem naprawczym w firmie mogą zyskać akceptację załogi, gdyż dają nadzieję na skuteczność podjętych działań, a tym samym pozwalają na wiarę w sens wyrzeczeń, jakie będą ponosić pracownicy PGG rezygnując z istotnej części swoich wynagrodzeń".

Jak podkreślił w czwartek szef górniczej Solidarności, program naprawczy dla PGG powinien być spójny z anonsowanym wcześniej przez resort aktywów państwowych programem dla górnictwa i szeroko rozumianej energetyki, a także z rządowym Programem dla Śląska. "Jako Solidarność chcielibyśmy, żeby w tym programie znalazły się przede wszystkim zapisy zawarte w Programie dla Śląska, które mówią np. o rozwoju nowego podmiotu produkującego ciepło - tzw. Śląskiego Ciepła, oraz o rozpoczęciu deklarowanych i zapisanych w tym programie nowych proekologicznych inwestycji w energetyce" - powiedział Hutek, przypominając m.in. o projekcie pilotażowej elektrowni opartej na zgazowaniu węgla.

Związki oczekują też rzetelnego bilansu energetycznego kraju, z którego - jak mówił przewodniczący - powinno wynikać, ile węgla będzie potrzebować w kolejnych latach polska energetyka oraz czy pozwoli to przetrwać PGG i innym spółkom górniczym.

O tym, że związki zawodowe nie podpiszą porozumienia cięcia płac w PGG dopóki nie będzie programu dla spółki i gwarancji dla dalszego funkcjonowania spółki, jeszcze przed opublikowaniem wspólnego stanowiska 13 związków, informował w osobnym stanowisku związek Sierpień'80.

"Strona społeczna nie może przyzwolić na szantaż i dalszy brak wizji funkcjonowania największej w Polsce spółki węglowej. Rządowi premiera Mateusza Morawieckiego i zarządowi PGG dajemy czas do końca miesiąca kwietnia br. na przedstawienie programu naprawczego spółki, co wprost koresponduje z porozumieniem z 20 lutego 2020 roku, pod którym podpisał się także wicepremier, szef MAP Jacek Sasin. Po zapoznaniu się z nim związki zawodowe podejmą stosowne decyzje. Nie może być wyrzeczeń bez programu i przyrzeczeń" - poinformował związek.

Zgodnie z odrzuconą przez związkowców propozycją zarządu, po ograniczeniu czasu pracy i wynagrodzeń o 20 proc., dzięki dofinansowaniu z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, PGG zyskałaby 70 mln zł miesięcznie, dodatkowo przez obniżenie płac oszczędziłaby 55 mln zł miesięcznie, ograniczenie wydatków operacyjnych i inwestycyjnych przyniosłoby 70 mln zł miesięcznie, a łączny efekt ekonomiczny pakietu wynosiłby ok. 195 mln zł każdego miesiąca i 585 mln zł po kwartale. W wariancie proponowanym wcześniej przez związkowców oszczędność byłyby ok. 100 mln zł miesięcznie mniejsze.

Wyliczono, że jeżeli spółka nie podejmie proponowanych przez zarząd działań, a zapotrzebowanie na węgiel jeszcze spadnie, PGG będzie przynosiła 240 mln zł strat miesięcznie. Jak relacjonowali związkowcy, podczas wtorkowego spotkania z wicepremierem Sasinem w Warszawie jako alternatywę dla zaproponowanego przez zarząd pakietu antykryzysowego wskazywano możliwość ogłoszenia upadłości likwidacyjnej PGG. Resort aktywów państwowych nie skomentował tej informacji.

W środę zarząd PGG poinformował, że od 1 maja Grupa na miesiąc zawiesi wykonanie części kontraktów na roboty zlecone w kopalniach oraz na dzierżawę maszyn i urządzeń górniczych. Spółka powiadomiła kontrahentów o wystąpieniu tzw. siły wyższej, niezależnej od stron umowy. "Okoliczności te prowadzą do przymusowego, niemożliwego do przewidzenia wcześniej oraz niezależnego od PGG SA ograniczenia planowanych działań" - napisali pełnomocnicy zarządu w pismach do partnerów spółki.

Grupa argumentuje, że epidemia spowodowała istotne obniżenie zapotrzebowania na rynku energii elektrycznej, co bezpośrednio wpłynęło na ilość obieranego z kopalń węgla. "Kluczowi odbiorcy naszego produktu w sposób bezprecedensowy i na niespotykaną dotychczas skalę zmniejszyli zapotrzebowanie na dostawy węgla i wezwali spółkę do renegocjowania warunków dostaw" - zawiadamia spółka, oceniając, iż obecnie niemożliwe jest jeszcze określenie realnego poziomu kontraktów z energetyką.

autor: Marek Błoński

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (72)

dodaj komentarz
prawnuk
Realnie PGG może ulokować na rynku w tym roku jeszcze ok 10 mln ton., do tego potrzeba 18 tysięcy górników.
Zakładając, ze nie będzie skrajnej zimy, to na przyszły rok oznacza potrzeby na poziomie 22 mln ton (pod warunkiem zamknięcia 2 kopalni TW). Do tego wystarczy mniej niż 30.000 osób.
Niestety osoby ze stażem mniejszym
Realnie PGG może ulokować na rynku w tym roku jeszcze ok 10 mln ton., do tego potrzeba 18 tysięcy górników.
Zakładając, ze nie będzie skrajnej zimy, to na przyszły rok oznacza potrzeby na poziomie 22 mln ton (pod warunkiem zamknięcia 2 kopalni TW). Do tego wystarczy mniej niż 30.000 osób.
Niestety osoby ze stażem mniejszym niż 5 lat są zbedne.
prawnuk
Pastwo powinno pomóc górnictwu i zmienić ustawę o ZZ. Po pierwsze o reprezentacji (nie więcej niż 3 związki), i o oddelegowaniu - zawodowy związkowiec po pierwsze utrzymywany jest ze składek, po drugie nie może mieć prawa przejścia na emeryturę, w chwili kandydowania na zarządzającego związkiem.
sztos1
ZORGANIZOWANE GRUPY PRZESTĘPCZE
slawekkry
to co teraz mamy z PGG to jest być albo nie być dla szefów ZZ

choćby po nich potop był to nie ustąpią no bo co niby mieli by robić
pod ziemie nie zjadą, do normalnej pracy poza górnictwem się nie nadają
to byłby ich koniec
_xyz
Która to już naprawa naprawy naprawy naprawy naprawy naprawy naprawy naprawy polskiego górnictwa od 1989 roku? Przejedzono już przez ten czas bilion pln czy więcej?
incitatus
Biedaszyby w Wałbrzychu czekają z otwartymi wykopami
itsofunny
Jadą po biednym górniku :/ zamiast po polityku :)
itsofunny
To tylko parszywa i bezczelna władza obraca obywatela przeciwko drugiemu już wam się to nieźle wryło w mózgi weźcie się opamiętajcie. Władza nielubi górników i was zmanipulowała.
fakty odpowiada itsofunny
Władza nie lubi górników ? Hahahahahahahahahahahahahahaha, Chyba Ci mózg niedotleniło w tej kopalni.
itsofunny odpowiada fakty
No to jak wytłumaczyć tą waszą wrogą niechęć i wtrącanie się w negocjacje komuś odnośnie jego wypłaty. Totalne bzdurne komentarze wypisujecie. Zostawcie górnika w spokoju to człowiek jak my.

Powiązane: Górnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki