

Gigant bankowości porozumiał się z gigantem sportowym. Pieniądze od Goldman Sachs pomogą FC Barcelonie uporządkować finanse zrujnowane przez pandemię i złą politykę poprzednich władz klubu.
Jak poinformował kataloński dziennik sportowy „L’Esportiu”, we wtorek zarząd Barcy porozumiał się z Goldman Sachs w sprawie pożyczki na kwotę 500 mln euro. Źródła dziennika wskazują, że amerykański gigant „zaoferował warunki lepsze niż jakikolwiek inny bank”. Zastrzyk finansowy pomoże katalońskiemu klubowi okiełznać piętrzące się problemy finansowe. W trybie natychmiastowym FC Barcelona otrzyma 100 mln euro, dzięki czemu spłaci zobowiązania zapadające do 30 czerwca tego roku.
Finansowy spalony
To jednak tylko początek długiej listy finansowych wyzwań, z którymi mierzyć musi się nowy zarząd z prezydentem Joanem Laportą na czele. Laporta, który był prezydentem Barcy w latach 2003-2010, wrócił na stanowisko w marcu. Tak teraz, jak i niemal dwie dekady temu, uporządkowanie ekonomicznej strony funkcjonowania Dumy Katalonii jest głównym wyzwaniem Laporty. Audyt finansowy zlecony przez nowego prezydenta jeszcze powstaje, ale sytuacja płynnościowa była na tyle zła, że z decyzjami o wzięciu kredytu konsolidacyjnego nie czekano na koniec prac nad raportem.
Łączne zadłużenie Barcy przekracza 1,1 mld euro, z czego aż 730 mln euro stanowi dług krótkoterminowy. Jak wylicza „L’Esportiu”, klub ze stolicy Katalonii jest winien m.in. 265 mln euro bankom, 160 mln euro pracownikom klubu (w tym piłkarzom) oraz 200 mln euro posiadaczom obligacji wyemitowanych jeszcze przez poprzedni zarząd. FC Barcelona musi uregulować te zobowiązania w sytuacji, w której pandemia mocno odbiła się na finansach klubowych – m.in. przez brak wpływów z dnia meczowego lub gadżetów kupowanych przez turystów tłumnie odwiedzających Camp Nou. Środki pozyskane od Goldman Sachs oraz kolejne finansowanie od innych instytucji mają pozwolić Barcelonie przetrwać w spokoju zarówno ten, jak i przyszły rok, nawet gdyby w związku z kolejną falą pandemii kibice mieli nie wrócić na stadiony.
Należy jednak podkreślić, jeszcze przed pandemią Barca dość lekką ręką wydawała pieniądze na transfery i płace – w przeciwieństwie do np. Bayernu Monachium. Finanse obu klubów zestawiliśmy rok temu, przed meczem ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Bayern wygrał ten pamiętny mecz 8-2, co tylko podkreśliło, że wysokie zarobki Katalończyków nie przekładają się na sukces sportowy.
Fiasko Superligi
Próbą „ucieczki do przodu” od problemów finansowych było dla Bacy zgłoszenie akcesu do Superligi. Projekt firmowany głównie przez prezydenta Realu Madryt Florentino Pereza zakładał, że już na starcie kluby-założyciele mogliby otrzymać 350 mln euro, a następnie pozyskiwać środki z puli ze sprzedaży praw do transmisji, szacowanej na 4 mld euro rocznie. Finansową stronę tamtego przedsięwzięcia gwarantować miał inny amerykański gigant bankowości – JP Morgan miał na starcie położyć na stole 5 mld dolarów.
Projekt utworzenia rozgrywek konkurencyjnych wobec Ligi Mistrzów UEFA szybko okazał się fiaskiem – z inicjatywy wypisało się 9 spośród 12 klubów. Najpierw zrejterowały kluby angielskie, potem większość klubów włoskich, a także Atletico Madryt. Na placu boju zostały tylko trzy drużyny: Real Madryt, Juventus Turyn i właśnie FC Barcelona. Całej trójce grożą sankcje ze strony europejskiej federacji, choć pozycja Katalończyków może być najbezpieczniejsza – w mediach pojawiały się zapisy, że od początku ustalono, iż o ostatecznym udziale Barcy w Superlidze mieliby zadecydować kibice w głosowaniu. W powstanie Superligi praktycznie nikt już obecnie nie wierzy, więc propozycja poddana pod głosowanie zapewne by przepadła, co pozwoliłoby zarządowi klubu wyjść z twarzą z całej sytuacji.
Więcej niż dług
Spłata zadłużenia jest głównym, choć nie jedynym istotnym finansowo wyzwaniem przed którym staje kierownictwo Barcelony. W krótkim terminie problemem numer jeden jest kwestia pozostania w klubie Leo Messiego. Umowa najlepszego piłkarza w historii klubu wygasa wraz z końcem obecnego sezonu, a należy przypomnieć, że już w ubiegłe lato Argentyńczyk oficjalnie zakomunikował Barcelonie chęć odejścia. Wszystko to działo się jeszcze za czasów poprzedniego prezydenta, a i na horyzoncie jawiło się więcej klubów zdolnych sprostać finansowym wymaganiom Messiego. Kibice chcący pozostania piłkarza na Camp Nou upatrują nadziei w tym, że stary-nowy prezydent przedstawi gwiazdorowi projekt sportowy, który przekona go do porzucenia myśli o przeprowadzce. Fundamentem projektu ma być gruntowna przebudowa składu oraz osoba trenera – wciąż nie zapadła decyzja, czy na tym stanowisku pozostanie Ronald Koeman, czy też nowy prezydent zdecyduje się na jego wymianę. Jednym z kandydatów do objęcia posady jest z daniem katalońskich mediów Xavi, były piłkarz Barcelony i kolega Messiego z boiska.
Za niewiele ponad miesiąc Messi skończy już 34 lata, więc nawet w najlepszym wariancie jego kariera potrwa jeszcze lat kilka (niewykluczone, że jej ostatni epizod spędzi np. w USA czy rodzinnej Argentynie). Długofalowo dla Barcelony istotniejsza jest kwestia przebudowy stadionu, której nie udało się zrealizować przed pandemią, a która staje się coraz bardziej palącym problemem. O planach modernizacji Camp Nou wraz z przyległościami z bankami (w tym Goldman Sachs) rozmawiał jeszcze poprzedni zarząd, obecne kierownictwo kontynuuje rozmowy. Koszt całego przedsięwzięcia szacowany jest na ponad 800 mln euro, choć nowy zarząd w ramach przeprowadzanego audytu zapewne zweryfikuje tę kwotę. Pewną presję na władze FC Barcelony wywiera to, że swój stadion modernizuje już odwieczny rywal. Przebudowany stadion Realu Madryt ma przyjąć kibiców już w następnym sezonie, o ile prace będą przebiegać zgodnie z harmonogramem, na który mocny wpływ może mieć pandemia.
W bieżącym sezonie piłkarze FC Barcelony wygrali jedynie Puchar Króla, odpadając z Ligi Mistrzów już w 1/8 finału i w kompromitujący potykając się na finiszu rozgrywek ligowych, które wygrać mogą już tylko Atletico Madryt lub Real Madryt (ostatnia kolejna w najbliższą sobotę). Znacznie lepszy sezon maja za sobą piłkarki, które nie tylko zdobyły mistrzostwo kraju bez porażki w rozgrywkach ligowych (bilans 26-0), lecz także sięgnęły po pierwszy w historii klubu Puchar Ligi Mistrzyń. W finałowym meczu zawodniczki z Katalonii rozbiły Chelsea Londyn wynikiem 4-0.




























































