REKLAMA

Barcelona vs Bayern od strony finansów. Przychody, pensje, transfery

Michał Żuławiński2020-08-14 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-08-14 06:00
fot. MICHAEL DALDER/ALBERT GEA / FORUM

Dziś wieczorem wielki mecz – w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zmierzą się FC Barcelona i Bayern Monachium. Do dyskusji o tym, czy Lewandowski jest obecnie lepszy od Messiego, dodajemy garść informacji finansowych o obu klubach.

Starcie Katalończyków z Bawarczykami będzie wyjątkowe nie tylko ze względu na poziom sportowy obu drużyn – w żadnym innym ćwierćfinale na boisku jednocześnie nie będzie aż tyle talentu. Pojedynczy mecz rozgrywany w Lizbonie (zamiast meczu i rewanżu w Barcelonie i Monachium, to oczywiście efekt pandemii i reorganizacji rozgrywek) to również rywalizacja dwóch gigantów finansowych.

Oczywiście, w futbolu pieniądze nie grają i nie raz zdarzyło się, że kopciuszek ograł milionera. Taka historia z pewnością nie zdarzy się dziś o 21:00, bowiem we wszystkich sportowo-finansowych rankingach, Barcelona i Bayern znajdują się w czołówce. Porównanie obu FCB to także dobry pretekst do zobrazowania powiązań świata finansów i sportu.

Ile warte są Barca i Bayern?

Zacznijmy od wartości obu klubów. Według ostatniej edycji rankingu „Forbesa”, Barcelona wyceniana jest na 4,021 mld dolarów, Bayern zaś na 3,024 mld dolarów. Daje to obu klubom odpowiednio drugie i czwarte miejsce w rankingu piłkarskim – pierwszy jest Real Madryt (4,231 mld USD), trzeci Manchester United (3,989 USD). Na marginesie można dodać, że pod względem wycen futbol europejski i tak przegrywa ze sportami amerykańskimi.

Najwięcej warte kluby sportowe świata

Klub Sport Wartość (mld dolarów)
1 Dallas Cowboys Futbol amerykański 5,5
2 New York Yankees Baseball 5
3 New York Knicks Koszykówka 4,6
4 Los Angeles Lakers Koszykówka 4,4
5 Golden State Warriors Koszykówka 4,3
6 Real Madryt Piłka nożna 4,24
7 New England Patriots Futbol amerykański 4,1
8 FC Barcelona Piłka nożna 4,02
9 New York Giants Futbol amerykański 3,9
10 Manchester United Piłka nożna 3,81

….

24 Bayern Monachium  Piłka nożna 3,02
Źródło: "Forbes"

W obu przypadkach jednak rozmowa o wycenie jest raczej zabawą, ponieważ ani Barca, ani Bayern na sprzedaż nie są. Oba kluby nie są nawet spółkami giełdowymi (jak np. wspomniany Manchester United). FC Barcelona w stu procentach należy do samych kibiców, a konkretnie do opłacających składki tzw. socios. To oni mają prawo wyboru prezydenta, który w ich imieniu rządzi klubem.

Również kibice mają decydujący wpływ na Bayern Monachium, jednak sam klub kontroluje 75 proc. swoich udziałów. Pozostała ćwiartka w równych proporcjach dzieli się na wieloletnich partnerów Bayernu, a zarazem gigantów niemieckiego biznesu: Adidasa, Audi i Allianz. Sprzedając część udziałów, Bayern pokrył koszty budowy nowego stadionu.

Barcelona liderem przychodów

Obaj dzisiejsi boiskowi rywale wiodą także prym w rankingu Deloitte Football Money League, grupującym kluby według przychodów. W zestawieniu obejmującym ubiegły sezon – w obecnym wyniki będą zapewne gorsze, ze względu na pandemię – liderem okazała się Barcelona, która jako pierwszy klub przekroczyła barierę 800 mln euro. Z kolei Bayern obronił czwarte miejsce z wynikiem 660 mln euro.

Kluby piłkarskie o najwyższych przychodach

Klub Przychody 18/19 (mln euro)
1 FC Barcelona 840,8
2 Real Madryt 757,3
3 Manchester United 711,5
4 Bayern Monachium  660,1
5 Paris Saint-Germain 635,9
6 Manchester City 610,6
7 Liverpool 604,7
8 Tottenham Hotspur 521,1
9 Chelsea Londyn 513,1
10 Juventus Turyn 459,7
11 Arsenal Londyn 445,6
12 Borussia Dortmund 377,1
13 Atletico Madryt 367,6
14 Inter Mediolan 364,6
15 Schalke 04 324,8
16 AS Roma 231
17 Olympique Lyon 220,8
18 West Ham United 216,4
19 Everton 213
20 Napoli 207,4
Źródło: Deloitte

Wielki skok w wykonaniu Barcelony, który umożliwił wyprzedzenie odwiecznych rywali z Realu Madryt, był efektem nie tylko popularności Leo Messiego i spółki, lecz działań czysto biznesowych.

- Kluczowym czynnikiem w osiągnięciu wzrostu była istotna zmiana w modelu funkcjonowania klubu. Zdając sobie sprawę z siły własnej marki, klub przejął większą kontrolę nad merchandisingiem i licencjonowaniem produktów, zamiast polegać na firmach trzecich w tym zakresie. Daje to klubowi większą szansę na trafianie na kluczowe rynki i lepsze dostosowanie się do potrzeb klientów, które obecnie identyfikowane są lepiej i obejmują różne usługi oferowane przez klub (bilety, zwiedzanie itp.) – piszą o FC Barcelonie autorzy raportu Deloitte.

Sama wielkość przychodów to jedno, ale ich źródła to drugie. Barca dystansuje Bayern pod względem udziału przychodów z dnia meczowego (19%-14%), lekko prowadzi w przypadku wpływów ze sprzedaży praw do transmisji (35%-32%) oraz przegrywa w prawach marketingowych (46%-54%).

Rzecz jasna wszystkie kawałki barcelońskiego tortu są większe, wobec tego w wartościach bezwzględnych klub z Katalonii wygrywa we wszystkich kategoriach.

Messi vs Lewandowski

W przedmeczowych analizach komentatorzy najwięcej uwagi poświęcają Leo Messiemu i Robertowi Lewandowskiemu. Trudno się dziwić – Argentyńczyk przez wielu uważany jest za najlepszego piłkarza w historii, Polak z kolei w ostatnich miesiącach jest w fantastycznej formie, dzięki której zasługuje na miano najlepszej „dziewiątki” na świecie.

Obaj piłkarze byliby faworytami do Złotej Piłki, gdyby przyznający ją dziennik „France Football” nie zrezygnował z jej przyznawania z powodu pandemii. Messi i Lewandowski mogą mieć jednak szanse na nagrodę dla najlepszego piłkarza sezonu wg FIFA – w ostatnich dniach nasiliły się spekulacje o zorganizowaniu gali The Best. Wygrana w dzisiejszym meczu i ewentualny triumf w Lidze Mistrzów może być mocnym argumentem w tej rywalizacji.

Poza drużynowymi i indywidualnymi nagrodami, emocje kibiców rozpalają także pensje największych gwiazd. Według rankingu „Fance Football”, Messi jest najlepiej zarabiającym piłkarzem świata, inkasującym w ciągu roku 131 mln euro (kwota uwzględniająca kontrakt w Barcelonie, jak i wpływy z reklam). Argentyńczyk wraz z Cristiano Ronaldo i Neymarem tworzy zdecydowanie osobną grupę od reszty dziesiątki, w której znajduje się Lewandowski. Z 29 mln euro rocznie Polak plasuje się na dziewiątym miejscu.

Najlepiej zarabiający piłkarze na świecie 

Imię i nazwisko Kraj Klub Zarobki (mln euro)
1 Lionel Messi Argentyna FC Barcelona 131
2 Cristiano Ronaldo Portugalia Juventus Turyn 118
3 Neymar Brazylia PSG 95
4 Gareth Bale Walia Real Madryt 38
5 Antoine Griezmann Francja FC Barcelona 38
6 Eden Hazard Belgia Real Madryt 38
7 Andres Iniesta Hiszpania Vissel Kobe 34
8 Raheem Sterling Anglia Manchester City 33
9 Robert Lewandowski Polska Bayern Monachium  29
10 Kylian Mbappe Francja PSG 27
Źródło: Forbes

Wszystkich oburzonych wysokimi zarobkami piłkarzy (szczególnie w czasach kryzysu i pandemii) zapraszam do lektury artykułu „’Niech teraz piłkarze dadzą wam lek na koronawirusa’. Czy to przez Messiego nie mamy szczepionki?”.

Cięcie pensji w obliczu pandemii

Na pensje piłkarzy spojrzeć można także przez pryzmat całych klubów. Kluczowym wskaźnikiem jest relacja wydatków na pensje do klubowych przychodów. W rozmaitych opracowaniach na ten temat jako optymalny wskazywany jest poziom 60 proc.

Według wydanego przez UEFA raportu „The European Club Footballing Landscape” (za sezon zakończony w 2018 r.) pensje zawodników i innych osób zatrudnionych przez FC Barcelonę były równe aż 77 proc. jej przychodów. Rzecz jasna sezon później Barca wygenerowała większe przychody, ale i kilku piłkarzy dostało nowe umowy, więc nadal można zakładać, że Katalończycy nadal wydawali na pensje więcej niż konkurencja. Zdecydowanie bardziej konserwatywny pod tym względem jest Bayern Monachium, gdzie pensje pochłaniały 50 proc. przychodów.

Relacja wydatków na pensje do przychodów (2018)

Klub Relacja
1 FC Barcelona 77%
2 Real Madryt 57%
3 Paris Saint-Germain 62%
4 Manchester United 50%
5 Bayern Monachium 50%
6 Manchester City 56%
7 Liverpool FC 58%
8 Chelsea Londyn 55%
9 Arsenal Londyn 60%
10 Juventus Turyn 65%
Źródło: UEFA

Pandemia koronawirusa i jej gospodarcze skutki, które nieuchronnie odbiją się także na budżetach klubów, stanowiły dla Barcelony bodziec do próby zmiany niekorzystnego stosunku płac do przychodów. Po negocjacjach z zarządem, piłkarze klubu ze stolicy Katalonii zrzekli się aż 70 proc. swoich zarobków. Na dodatek zawodnicy zgodzili się na dalsze cięcia, aby zapewnić, że pozostali pracownicy otrzymają 100 proc. wynagrodzeń. Łącznie, w ten sposób Barcelona zaoszczędzi 16 mln euro miesięcznie.

Na mniejsze zarobki ze względu na pandemię zgodzili się także piłkarze Bayernu. W ich wypadku chodziło jednak jedynie o 20 proc. pensji. Decyzję o zgodzie na cięcie podjęła rada drużyny mistrza Niemiec, w skład której wchodzi również Robert Lewandowski.

Transferowe kombinacje…

Pandemiczny kryzys, który uderzył także w kluby, z pewnością nieco ochłodzi rozgrzany w ostatnich latach rynek transferowy. Na bicie nowych rekordów nie ma co liczyć, jednak nie znaczy to, że wielkie kluby nie wydają na wzmocnienia milionów euro.

Bayern ma za sobą już jeden duży transfer – za 45 mln euro do stolicy Bawarii z Manchesteru City przeniesie się Leroy Sane. Co ciekawe, wg portalu transfermarkt.de 24-letni Niemiec „wart jest” 80 mln euro, co może stanowić dodatkową ilustrację wpływu pandemii na rynek piłkarzy.

Z kolei Barcelona zagwarantowała sobie pozyskanie trzech piłkarzy, z czego dwóch jeszcze przed pandemią. Mowa o transferach Brazylijczyka Matheusa Fernandesa (7 mln euro) i Portugalczyka Trincao (31 mln euro), których zakup ogłoszono pod koniec stycznia.

Pod względem czysto biznesownym znacznie ciekawszy jest przypadek transferu Miralema Pjanicia z Juventusu Turyn do Barcelony. 29 czerwca włoski klub ogłosił zawarcie z Barceloną porozumienia, na mocy którego 30-letni Bośniak przeniesie się na Camp Nou w zamian za 60 mln euro (plus dodatkowe 5 mln euro za spełnienie zapisanych w umowie warunków). Równolegle jednak Barcelona poinformowała o transferze do Juventusu Brazylijczyka Arthura Melo za 72 mln euro (plus 10 mln euro bonusów).  

Dlaczego oba kluby nie dogadały się po prostu w sprawie wymiany piłkarzy, z kilkunastomilionową dopłatą ze strony Juventusu? Jaki cel miało „pompowanie” wycen obu piłkarzy, którzy nawet przed pandemią mogliby mieć problem z uzyskaniem takich wycen. Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Zarząd Barcelony potrzebował przed końcem czerwca wygenerować dodatkowe przychody, aby zbilansować budżet nadszarpnięty pandemią.  

Nie obyło się bez księgowej sztuczki, którą krok po kroku rozrysował bloger sportowy o pseudonimie Swiss Ramble. Chodzi o manewr z rozkładaniem kosztu transferu na cały okres trwania kontraktu przy jednoczesnym wykazaniu natychmiastowego zysku na podstawie wysokiej kwoty transferu. Ten sam mechanizm ma też zastosowanie do Miralema Pjanicia.

- W ten sposób Barcelona i Juventus zwiększyły swoje zyski o ok. 60 mln euro, chociaż różnica netto między transferami to tylko 10 mln euro – podkreśla bloger.

… i transferowe katastrofy

Transfery mają to do siebie, że nie zawsze wypalają. Zarówno Barcelona, jak i Bayern dokonały w ostatnich latach zakupów, o których wolałyby zapomnieć. Co ciekawe, chodzi o dwóch najdroższych piłkarzy w historii obu klubów, a jeden z nich łączy obu dzisiejszych rywali.

W 2018 r. Barcelona pozyskała z Liverpoolu Philippe Coutinho za ok. 120 mln euro (kwota stała + bonusy). W ten sposób Katalończycy zagospodarowali część pieniędzy otrzymanych od Paris Saint Germain z rekordowego transferu Neymara (222 mln euro). Na sportowo-finansowym marginesie można dodać, że druga połowa tej kwoty została wydana na Ousmane’a Dembele, co wywołało hossę na akcjach Borussii Dortmund.

Brazylijczykowi w Barcelonie nie wiodło się jednak zbyt dobrze i po dwóch sezonach został oddany na wypożyczenie do… Bayernu Monachium. Bawarczycy za możliwość zatrudnienia Coutinho na jeden rok zapłacili 8,5 mln euro oraz zobowiązali się do opłacania jego pensji. Wiadomo już, że Bayern nie skorzysta z możliwości wykupu zawodnika za 120 mln euro. Niewiadomą pozostają losy piłkarza, dla którego Barcelona szuka nowego klubu – jeżeli się to nie uda, zostanie na Camp Nou. Co ciekawe, w umowie wypożyczenia Katalończycy nie zagwarantowali sobie, że Bayern nie może wystawić piłkarza przeciwko macierzystemu klubowi. Taki zapis często funkcjonuje w lidze hiszpańskiej, natomiast na poziomie europejskim sprzeciwia mu się UEFA.

W przypadku Bayernu Monachium największa transferowa wpadka w historii to Lucas Hernandez. Pozyskany rok temu z Atletico Madryt francuski obrońca kosztował Bawarczyków aż 80 mln euro. Stanowiło to dwukrotnie pobicie poprzedniego rekordu transferowego klubu z Monachium. Narzekający na początku sezonu na problemy ze zdrowiem Francuz póki co nie spełnia oczekiwanych w nim nadziei i choć najlepsze lata kariery wciąż ma teoretycznie przed sobą, to w niemieckiej prasie już pojawiają się pogłoski o jego rychłym odejściu. Podobne spekulacje pojawiają się w kontekście Antoine’a Griezmanna, za którego Barcelona rok temu zapłaciła Atletico Madryt 100 mln euro.

Zdrowe finanse Bayernu kontra maksyma Cruyffa

Na koniec ponownie oddajmy głos wspomnianemu blogerowi ze Szwajcarii. Zamieścił on na Twitterze krótkie, acz wyczerpujące opisy kondycji finansowej FC Barcelony i Bayernu. Pod względem finansowym Bawarczycy stanowią wzór niemieckiej solidności. Od 27 (!) lat są na plusie, ich przychody stabilnie rosną, nie mają długu i dysponują wolną gotówką. W tym kontekście można dodać, że przed laty zdrowy finansowo Bayern wyciągał z finansowych tarapatów… rywali z Borussii Dortmund. Więcej na ten temat w artykule „Za sukcesami piłkarzy stoi ekonomia” sprzed finału Ligi Mistrzów 2013 r., który niestety Robert Lewandowski, Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek przegrali.

W przypadku finansów Barcelony mamy do czynienia ze sporą dawką południowej finezji. Opisane powyżej starania o wzrost przychodów czy księgowe sztuczki związane z transferami to finansowe tło sytuacji klubu, który wkracza w końcową fazę projektu sportowego z Leo Messim na czele.

Barca ma dług, lecz nie spieszy się z jego spłatą – woli te środki przeznaczać na opłacenie piłkarzy, którzy pomogą argentyńskiemu wirtuozowi dalej kolekcjonować tytuły. Presja jest spora, bowiem to Messi w sporej mierze może dyktować klubowi warunki – np. poprzez podpisywanie relatywnie krótkich kontraktów (obecny trwa jeszcze tylko do czerwca). Sytuacji nie uspokajają doniesienia o zainteresowaniu ze strony kontrolowanego przez chińskich miliarderów Interu Mediolan.

Można pokusić się o stwierdzenie, że włodarze Barcelony wcielają w życie maksymę legendarnego Johana Cruyffa. „Pieniądze powinny być na boisku, a nie w banku” – tak o roli finansów w futbolu mawiał Holender, który dwukrotnie (jako piłkarz i jako trener) odciskał ogromne piętno na DNA Barcy. Barcelona musi jednak uważać, aby nie powtórzyć losów klubów takich jak AC Milan czy Manchester United, które wypadły ze światowej czołówki również ze względu na nieodpowiednie zarządzanie finansami. Tym bardziej, że koronawirus przypadł na okres, w którym klub planował wielką modernizację stadionu Camp Nou.

Od wyniku dzisiejszego meczu może zależeć to, kto zwycięży w przyszłorocznych wyborach na prezydenta Barcy. Zmiany warty w Bayernie raczej prędko nie będzie – jesienią ubiegłego roku Herbert Hainer zastąpił w fotelu prezesa Uliego Hoeneßa, który kierował klubem od 2009 r. (z przerwą na skandal związany z unikaniem podatków), po tym jak przejął stery od innej bawarskiej legendy czyli Franza Beckenbauera (1994-2009).

Mecz FC Barcelona – Bayern Monachium rozpocznie się dziś o 21:00. Transmisję przeprowadzi m.in. Telewizja Polska (na antenie TVP2 oraz w serwisie tvpsport.pl).

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego.

Tematy
Nowa, elektryczna Mazda MX-30 teraz z Ekodopłatą Mazdy już za 810 zł netto miesięcznie

Nowa, elektryczna Mazda MX-30 teraz z Ekodopłatą Mazdy już za 810 zł netto miesięcznie

Komentarze (2)

dodaj komentarz
money_maker88
Przypominam, że Messi został skazany za oszustwa podatkowe

Powiązane: Sport i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki