Wybory do Parlamentu Europejskiego nie cieszą się wśród Polaków popularnością. W poprzedniej elekcji frekwencja wyniosła 20,42% i była jedną z najniższych w całej UE (gorzej wypadła tylko Słowacja, a całkowita frekwencja wyniosła 45,5%). Być może wynika to z faktu, że głosując na partie w Polsce, potem niewiele słyszymy o nich już w Parlamencie Europejskim. Dlaczego?
Nie partia, a frakcja
|
ZOBACZ TEŻ: Lista kandydatów z Polski do parlamentu Europejskiego
W tej chwili w Parlamencie Europejskim mamy 51 europosłów z Polski
. Cały PE to 766 deputowanych, a po przyszłych wyborach będzie ich 750+1. Nawet największy kraj, Niemcy, mają "jedynie" 99 europosłów, co daje tylko nieco ponad 13% głosów. Wynika z tego, że siła grup narodowych jest niewielka (zwłaszcza w przypadku Cypru, Estonii i Malty, którzy posiadają jedynie po 6 reprezentantów).Między innymi z tego powodu (a także w wyniku tradycji historycznych) Parlament Europejski pracuje w oparciu o frakcje ideologiczne, a nie narodowe. W tej chwili PE dzieli się na 7 takich frakcji. Największe z nich to Grupa Europejskiej Partii Ludowej (chrześcijańscy demokraci) i Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim.
Dlaczego jest to istotne z punktu widzenia polskiego wyborcy? Przede wszystkim dlatego, że bardziej istotny od obietnic wyborczych poszczególnych partii jest program całej grupy (czy też konkretnej europartii, do której należą partie narodowe). Poza tym, biorąc pod uwagę taką strukturę, trudno czasem dać wiarę obietnicom wyborczym kierowanym do wąskich grup - trzeba pamiętać, że zwykle w skład grupy wchodzi kilkanaście partii z całej Europy i konieczne jest osiągnięcie kompromisu między ich postulatami. To oznacza, że PO musi pracować z europosłami na przykład z ramienia niemieckiej CDU/CSU, a SLD z SPD.
Głosuj na szefa komisji
Traktat Lizboński wprowadził zasadę nominowania szefa Komisji Europejskiej przez zwycięską frakcję. Nazwisko kandydata ma być znane wyborcom już przed wyborami. Dlatego też warto mieć świadomość, że oddając głos na PSL lub PO, wspieramy kandydaturę Jean-Claude'a Junckera, a na SLD - Martina Schulza.
Jednak, aby być uczciwym, trzeba wspomnieć, że w Parlamencie Europejskim zwykle dąży się do osiągnięcia konsensusu i przekonania do konkretnego prawa jak największej liczby europosłów. Zazwyczaj nie tworzy się koalicji, które, posiadając przewagę co najmniej jednego głosu, narzucą reszcie swoje decyzje.
Najnowsza projekcja podziału miejsc w Parlamencie Europejskim - 12.05.2014 r.
źródło: Parlament Europejski
Na sam koniec zostaje jednak proza życia, chociaż w tym przypadku bardziej pasowałoby określenie "poezja". Bowiem wsparcie naszym głosem konkretnej frakcji to jedno, a zasilenie kieszeni naszego kandydata - drugie. Europoseł może zainkasować miesięcznie nawet kilkanaście tysięcy euro (wliczając w to wynagrodzenie, diety, zwroty kosztów itp.). I jeżeli sprawa przynależności frakcyjnej jest dla nas drugorzędna, to zastanówmy się chociaż nad tym, kogo uradujemy niemałym majątkiem.
Mateusz Szymański
Bankier.pl

































































