Ponad 1,3 tys. osób zginęło z powodu głodu i braku leków w ciągu ostatnich trzech lat w obozach dla uchodźców z regionu Tigray w płn. części Etiopii - poinformowała agencja AFP powołując się na lokalne władze.


„Sytuacja się pogarsza: pomoc rządu federalnego jest niewystarczająca, a międzynarodowe organizacje pozarządowe również ograniczają wsparcie” - powiedział w rozmowie z AFP dyrektor biura ds. społecznych regionu Tigray, Gebreselassie Tareke. Zarzucił też władzom w Addis Abebie, że od kilku miesięcy ograniczają finansowanie regionu.
Tareke podkreślił, że na konflikt między Etiopią i Tigrayem nakładają się lokalne animozje między mieszkańcami tego regionu i sąsiedniego stanu Amhara, zamieszkałego przez stanowiącą ok. jednej trzeciej populacji Etiopii ludność amharską.
AFP podkreśliła, że stosunki między władzami Etiopii i lokalną administracją pozostają bardzo napięte. Według ONZ od kilku tygodni obie strony gromadzą wojska po obu stronach granicy. W lutym Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka Volker Tuerk wezwał „wszystkie strony do złagodzenia napięcia zanim będzie za późno”.
W zakończonej ponad trzy lata temu wojnie separatyści z Frontu Wyzwolenia Ludu Tigray (TPLF) walczyli z wojskami rządowymi, które wspierały lokalne milicje oraz pozostająca wówczas sojusznikiem Etiopii sąsiednia Erytrea. Unia Afrykańska szacuje, że w ciągu trwającego ponad dwa lata konfliktu zginęło co najmniej 600 tys. osób. W listopadzie ub.r. i styczniu br. ponownie doszło do starć zbrojnych.

Obecnie rząd Etiopii oskarża władze Tigrayu m.in. o zacieśnianie więzi z Erytreą, która uzyskała niepodległość w 1993 roku. Oznaczało to, że Etiopia straciła dostęp do Morza Czerwonego. Obecnie erytrejskie władze zarzucają Etiopii dążenie do przejęcia portu w Asabie. (PAP)
piu/ zm/































































