Polskie przedsiębiorstwa planujące rozwój infrastrukturalny lub technologiczny coraz częściej zderzają się ze zjawiskiem luki finansowania.


Artykuł powstał w ramach cyklu, którego partnerem merytorycznym jest Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.
Z analiz makroekonomicznych wynika, że skala niedoboru kapitału na inwestycje w Polsce wciąż pozostaje zauważalna na tle rynków Europy Zachodniej. Główną barierą nie jest brak środków w systemie bankowym, lecz sposób, w jaki instytucje komercyjne szacują ryzyko projektów inwestycyjnych.
Niedobór przyrasta
Skala rocznej luki inwestycyjnej przedsiębiorstw w Polsce szacowana jest na około 250 miliardów złotych. Jest to strukturalny niedobór kapitału, który narasta od niemal dekady. Jak wskazuje Związek Banków Polskich, w perspektywie długoterminowej utrzymanie dotychczasowego tempa rozwoju kraju i skuteczne przeprowadzenie transformacji energetycznej czy cyfrowej będzie wymagało bilionów złotych, licząc łączne potrzeby i niedobory kapitałowe.
Według analiz Deloitte roczna luka kapitałowa na rynku wczesnego finansowania technologicznego (w porównaniu do rynków zachodnich) sięga od 0,5 do 2,2 miliarda złotych. Stopa inwestycji prywatnych firm w Polsce wynosi 9,1 proc. PKB, co stanowi zaledwie 70 proc. średniej unijnej.
Największą lukę finansową można zaobserwować w sektorze ochrony zdrowia. Według analiz Instytutu Finansów Publicznych oraz Federacji Przedsiębiorców Polskich prognozowana luka w budżecie NFZ na lata 2025–2028 szacowana jest na 216,5 mld zł.
Z luką płynnościową i zatorami płatniczymi zmaga się sektor budowlany. Zaległości finansowe tej branży sięgają 1,85 mld zł. Na 1,66 mld zł szacowane jest zadłużenie branży TSL (transport, spław i logistyka), a w segmencie przemysłu i produkcji – na 1,35 mld zł. W sektorze rolno-spożywczym luka finansowa i zaległości zbliżają się do poziomu 800 milionów złotych.
Nieprzyjazne algorytmy
Niedobory nie wynikają z braku kapitału w systemie bankowym. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego wskaźnik kredyty/depozyty wynosi zaledwie 59,8 proc. Oznacza to, że banki mają ogromny, niewykorzystany bufor depozytów (ponad 2,1 bln zł), który mogłyby zamienić na kapitał rozwojowy dla przedsiębiorstw.
Jednak podstawowym narzędziem banków komercyjnych w procesie decyzyjnym są ustandaryzowane modele oceny ryzyka (scoring) oraz restrykcyjnej polityki branżowe. Sektorowe podejście banków oznacza, że w przypadku pogorszenia koniunktury w jednej gałęzi gospodarki cała branża może zostać wpisana na listę podmiotów o podwyższonym ryzyku.
Skutkiem tego mechanizmu jest odrzucanie wniosków kredytowych firm o stabilnych fundamentach, których projekty mają dobrą perspektywę realizacji, wyłącznie ze względu na ich klasyfikację do „niepożądanego” kodu PKD. Ramy bankowych algorytmów sprawiają, że rozwój przedsiębiorstw o nietypowym modelu biznesowym lub operujących w branżach, których koniunktura opiera się na cyklach wzrostów i spadków, jest systemowo blokowany. W efekcie krajowa luka finansowania się pogłębia. To hamuje procesy modernizacyjne w sektorze MŚP oraz dużych przedsiębiorstwach.
To sprawia również, że polskie firmy wciąż w przeważającej mierze finansują inwestycje ze środków własnych (aż 69,2 proc. nakładów).
Z raportów Narodowego Banku Polskiego wynika, że dostępność finansowania dla firm staje się łatwiejsza ze względu na silną konkurencję między instytucjami. Banki systematycznie łagodzą kryteria przyznawania kredytów dla przedsiębiorstw. Głównym narzędziem walki o klienta biznesowego jest obniżanie marż kredytowych oraz pozaodsetkowych kosztów obsługi długu. Spada też ryzyko kredytowe. Wskaźnik kredytów z utratą wartości dla firm spadł do poziomu ok. 4,49 proc., co zachęca banki do odważniejszego finansowania.
Jednak samo pozyskanie środków na zakup maszyn, budowę hali czy wdrożenie nowej technologii to zaledwie część sukcesu. Zarządzanie kapitałem w okresie inwestycyjnym wymaga zabezpieczenia płynności finansowej (kapitału obrotowego). Rozruch nowej linii produkcyjnej wiąże się ze zwiększonym zapotrzebowaniem na surowce, energię oraz pracę, jeszcze przed wygenerowaniem pierwszych przychodów z inwestycji.
W praktyce przedsiębiorca starający się o kredyt na rozwój musi zapewnić od 20 do 30 proc. wkładu własnego, a w przypadku sektorów podwyższonego ryzyka, takich jak deweloperski czy hotelarski – nawet 40–50 proc. To nie wszystko. Dla kredytów rozwojowych najważniejszy jest wskaźnik pokrycia obsługi długu, który pokazuje, ile razy zysk operacyjny powiększony o amortyzację (EBITDA) przewyższa roczną ratę kapitałowo-odsetkową. Absolutne minimum tego wskaźnika to 1,2, co oznacza, że bank wymaga, aby firma miała co najmniej 20 proc. „poduszki finansowej” nad samą wartością raty. Zwykle jednak dla banku poziom optymalny to 1,3–1,5, co oznacza, że jeżeli rata roczna wynosi 100 000 zł, wolna gotówka z działalności operacyjnej musi wynosić minimum 130–150 tys. zł.
Alternatywa dla banków
System banków komercyjnych nie jest w Polsce jedynym źródłem finansowania inwestycji. Przedsiębiorcy mogą też poszukiwać pieniędzy w państwowych funduszach celowych lub instytucjach rozwoju. Na razie jednak zaledwie 4,8 proc. bezpośrednich inwestycji w środki trwałe jest pokrywane z krajowych funduszy i dotacji budżetowych (6,8 proc. jest finansowane ze środków UE). Jednak z badań rynkowych przeprowadzonych m.in. przez KPMG wynika, że popyt na wsparcie publiczne rośnie wraz z wielkością przedsiębiorstwa. Aż 84 proc. średnich i dużych firm w Polsce deklaruje, że w ciągu ostatnich trzech lat korzystało z jakiejkolwiek formy wsparcia publicznego. W segmencie mikro- i małych przedsiębiorstw wskaźnik ten jest znacznie niższy ze względu na skomplikowane procedury aplikacyjne, co powoduje, że aż 76,9 proc. małych podmiotów woli polegać wyłącznie na własnej płynności finansowej.
Wypełnianie luki finansowej dzięki funduszom celowym oraz instytucjom rozwoju to zmiana metodyki przyznawania kredytów i jej urealnienie. Przejście od masowej, algorytmicznej weryfikacji bankowej do zindywidualizowanego podejścia projektowego pozwala na realizację inwestycji, które w klasycznym systemie komercyjnym miałyby trudności z otrzymaniem wsparcia kapitałowego.
Komentarz partnera merytorycznego
ARP indywidualnie pomaga niwelować lukę finansową
Paweł Gąsior, dyrektor Departamentu Transakcji Pożyczkowych
Luka finansowania inwestycji na polskim rynku jest szczególnie odczuwalna przez przedsiębiorstwa z sektora MŚP. Konkurencja między bankami komercyjnymi sprzyja poprawie warunków finansowania, ale nie rozwiązuje problemu jego dostępności dla wszystkich przedsiębiorstw. Firmy działające w branżach objętych restrykcyjną polityką kredytową mogą spotkać się z odmową już na etapie wstępnej oceny. Część z nich nawet nie składa wniosków, zakładając, że ich działalność z góry wyklucza możliwość uzyskania finansowania. W efekcie teoretycznie atrakcyjne warunki kredytowe nie zawsze przekładają się na realną dostępność kapitału dla firm, które chcą się rozwijać.
W Agencji Rozwoju Przemysłu finansujemy przedsięwzięcia inwestycyjne w różnych branżach, kierując się indywidualną analizą sytuacji firmy oraz założeń projektu. Patrzymy na biznesplan, perspektywy rozwoju i realne możliwości powodzenia inwestycji. Nie stosujemy z góry przyjętych ograniczeń branżowych, które przesądzają o dostępności finansowania. Oczywiście każda decyzja wymaga oceny ryzyka i zdolności do spłaty zobowiązania, ale punktem wyjścia jest analiza konkretnego przypadku.
Inną kwestią, charakterystyczną dla MŚP, jest podejście samych przedsiębiorców do finansowania. Nawet jeśli firma ma możliwość pozyskania kapitału zewnętrznego, nie zawsze z niej korzysta. Obawy związane z zadłużeniem, przewidywane koszty finansowania czy trudności w uzyskaniu kredytu sprawiają, że wiele przedsiębiorstw opiera inwestycje przede wszystkim na kapitale własnym. Takie podejście może jednak ograniczać skalę i tempo rozwoju, a także zmniejszać pulę środków dostępnych na bieżącą działalność, innowacje i kolejne projekty. Dlatego warto dywersyfikować źródła kapitału, łącząc środki własne z finansowaniem dłużnym dopasowanym do celu inwestycji oraz – tam, gdzie to możliwe – z dotacjami i innymi formami wsparcia publicznego, jak np. Polska Strefa Inwestycji. Odpowiednio zaprojektowana struktura finansowania pozwala efektywniej wykorzystać dostępny kapitał i lepiej zarządzać płynnością.
Szczególnego znaczenia nabiera to w okresie realizacji i uruchamiania inwestycji. Nowa linia produkcyjna czy rozbudowany zakład mogą wymagać dodatkowych nakładów na długo przed osiągnięciem zakładanej skali przychodów. Firma musi ponosić koszty operacyjne, zanim inwestycja zacznie przynosić oczekiwane efekty. Dlatego w ARP umożliwiamy również połączenie finansowania inwestycyjnego i obrotowego w ramach jednej umowy. Takie rozwiązanie pozwala pozyskać kapitał nie tylko na realizację projektu, lecz także na stopniowe uruchamianie działalności i utrzymanie płynności w początkowym okresie.
Finansowanie rozwoju nie powinno sprowadzać się do pozyskania środków na samą inwestycję. Powinno uwzględniać cały proces: od przygotowania i realizacji projektu po osiągnięcie zakładanych efektów. Dopiero takie podejście pozwala lepiej dopasować rozwiązania do rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstwa, zwiększyć bezpieczeństwo finansowe i stworzyć warunki do długofalowego wzrostu.
Artykuł powstał w ramach cyklu, którego partnerem merytorycznym jest Agencja Rozwoju Przemysłu S.A.



















































