Obecność właścicieli GDR-ów (globalnych kwitów depozytowych) w największych polskich firmach, postrzegana dotychczas przez ekspertów jako gwarancja stabilizacji w tych podmiotach, budzi coraz więcej kontrowersji. Problem dotyczy szczególnie spółek, w których ścierają się interesy skarbu państwa i zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. Ostatnie spektakularne wydarzenia w PKN Orlen, gdzie The Bank of New York (kontrolujący 25,29 proc. głosów na WZA spółki) nie przekazał automatycznie posiadanych głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy do dyspozycji zarządu koncernu, miały co prawda charakter jednostkowy, ale doprowadziły jednak do poważnych zmian personalnych w Orlenie.
Z uwagi na specyfikę działalności firmy, a także skład udziałowców w płockim koncernie, różniący się zdecydowanie od akcjonariatu np. KGHM czy TPSA, nie sądzę aby właściciele zagranicznego kapitału mogli bardziej aktywnie wpływać na losy pozostałych, kontrolowanych przez siebie częściowo spółek - uważa Andrzej Łucjan z BM BPH PBK.
KRZYSZTOF PĄCZKOWSKI




























































