Francuskie Zgromadzenie Narodowe zgodziło się na przedłużenie o kolejne pół roku stanu wyjątkowego. Będzie on obowiązywał do stycznia przyszłego roku. Decyzję potwierdzi Senat w dzisiejszym głosowaniu.
Stan wyjątkowy został wprowadzony we Francji w listopadzie ubiegłego roku po zamachach w Paryżu, w których śmierć poniosło 130 osób. Miał obowiązywać do 26 lipca tego roku, jednak po ubiegłotygodniowym zamachu w Nicei, w którym zginęły 84 osoby, prezydent Holland rekomendował parlamentowi utrzymanie stanu wyjątkowego.
Uzasadniając tę konieczność, premier Manuel Valls ostrzegał podczas debaty w Zgromadzeniu Narodowym, że mimo wprowadzonych środków ostrożności, Francja musi spodziewać się kolejnych ataków.

"Nawet jeśli ciężko jest wypowiedzieć te słowa, to moim obowiązkiem jest to zrobić. Będą kolejne zamachy i zginą kolejni niewinni ludzie. Nie możemy przyzwyczaić się do tego horroru, ale musimy nauczyć się żyć z tym zagrożeniem" - mówił premier.
Stan wyjątkowy daje władzom dodatkowe uprawnienia w zakresie kontroli osób, prawo do wyznaczania stref zamkniętych dla ruchu, a także między innymi umożliwia przeprowadzanie w domach rewizji nie tylko w ciągu dnia, lecz także w nocy.
W nocy z niedzieli na poniedziałek w regionie paryskim zatrzymano kierowcę pojazdu obsługującego ruch turystyczny. 22-latek miał założoną kartotekę z literą "S", nadawaną osobom podejrzewanym o tendencje do radykalizacji. Był już znany policji.
Podczas przeszukania w związku z incydentem drogowym, policjanci znaleźli w jego wozie dokumenty tożsamości skradzione podczas włamania, które miało miejsce kilka dni wcześniej w jednej z podparyskich miejscowości. W mieszkaniu zatrzymanego policja znalazła dwa detonatory oraz cztery 100-gramowe laski dynamitu.
Wczoraj wieczorem areszt przedłużono o kolejne 48 godzin.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Le Monde & wcześ./jl/dj



























































