Koronawirus wygonił z biur pracowników Google'a i Facebooka. Jak się okazuje, nie zapowiada się ich rychły powrót. Koncerny zaproponowały im pracę zdalną do... końca roku.
Technologiczni giganci nie robili problemów zatrudnionym przez nich osobom, jeśli chodzi o wykonywanie swoich obowiązków z domu. Ważny był efekt. Proces odsyłania ich do domów nasilił się wraz z pandemią. Google poprosił o opuszczenie biur co najmniej do 1 czerwca, a Facebook - do 6 lipca. Teraz przedłużają pracę zdalną o kolejne miesiące - podaje stacja BBC.
- Kto musi wrócić do pracy, zapraszamy od początku czerwca. Proces ten będzie jednak przebiegał stopniowo i z zachowaniem najwyższych standardów bezpieczeństwa - zapowiedział Sundar Pichai z Google'a. Większość zatrudnionych otrzyma możliwość pracy z domu nawet do końca roku.
Podobne oświadczenie wydał Facebook. "Rozumiemy, że nasi pracownicy wraz z rodzinami muszą podjąć trudną decyzję odnośnie powrotu do pracy" - poinformowano w komunikacie. - "Jeśli się zdecydują na pracę zdalną, mogą ją wykonywać w domu do końca roku". Co więcej, koncern proponuje, że na wstępie będzie wskazywał pracowników, których obecność w firmie jest niezbędna. Warto przypomnieć, że to właśnie ten pracodawca zaoferował zatrudnionym przez siebie osobom po 1 tys. dolarów, by ułatwić im pracę z domu (np. poprzez dostosowanie łączy internetowych) oraz zagwarantować w tym czasie opieki dla dzieci.
Dodatkowo prowadzone są prace mające na celu odpowiednie wydzielenie przestrzeni biurowej tak, by zminimalizować kontakty między współpracownikami, a co za tym idzie - utrzymać odpowiedni dystans.
Świat widziany przez plexi, czyli życie po koronawirusie

"Moja ulica murem podzielona" - śpiewał w "Arahji" Kazik. Zapewne nikt nie przypuszczał, że będzie to przepowiednia na przyszłość. Randki przez ściankę plexi, kokony w samolotach i wszechobecne maseczki - to już nasza koronawirusowa rzeczywistość.
AW
































































