
Źródło: iStockphoto / Thinkstock
Dyplomaci w Brukseli nie oczekują konkretnych rezultatów po unijno-rosyjskim spotkaniu na najwyższym szczeblu, ma to być wymiana poglądów w kluczowych dla obu stron sprawach. Dla Rosjan ważne są kwestie energetyczne. Będą więc zabiegać, by gazociąg South Stream, który w przyszłości ma zaopatrywać południe Europy w rosyjski gaz, był wyłączony z unijnych regulacji.
Chodzi o trzeci pakiet energetyczny likwidujący kontrolę dostawców nad przesyłem gazu, zapewniający dostęp wszystkich firm do rurociągów na terenie Wspólnoty - Gazprom musiałby więc dopuścić do swych mocy przesyłowych konkurencyjnych dostawców. "To szkodliwe przepisy. Uważamy, że międzynarodowe projekty infrastrukturalne powinny być wyłączone z unijnego pakietu energetycznego - komentuje rosyjski ambasador przy Unii Władimir Czyżow.
| »Rosja nie zmniejszy swoich rezerw w euro |
"Źle się stanie, jeśli Bruksela ulegnie - mówi europoseł Jacek Saryusz-Wolski - wtedy od północy rosyjski Nord Stream a od południa South Stream będą kontrolować Europę. Zamknięcie dwoma zmonopolizowanymi ramiona energetycznymi może skutkować oddaleniem szans zróżnicowania zarówno źródeł jak i tras przesyłu. Na pewno musi skutkować wyższymi cenami gazu w Europie - dodaje europoseł.
| »Putin: po pierwsze gospodarka |
Oprócz spraw energetycznych, dyskusje mają dotyczyć też kwestii handlowych. Unia zarzuca Moskwie nielegalne ograniczenia w imporcie i grozi skargą do Światowej Organizacji Handlu. Ponadto Rosja ponowi żądanie zniesienia wiz, choć w tej sprawie nie ma zgody we Wspólnocie.
Czy na szczycie pojawi się temat zwrotu wraku Tupolewa, który rozbił się pod Smoleńskiem? Chciał tego minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i prosił o pomoc szefową unijnej dyplomacji Catherine Ashton. Dyplomaci w Brukseli nabrali jednak wody w usta i od kilku dni powtarzają tylko, że prośba została przyjęta do wiadomości. Gdyby sprawa miała się pojawić podczas szczytu, unijni urzędnicy zapewne uprzedziliby Rosjan. "Nie mamy żadnych sygnałów - odpowiada tymczasem rosyjski ambasador przy Unii Europejskiej. Pomysł, by prosić Brukselę o pomoc został skrytykowany w Polsce. "Niczego nie załatwimy z pozycji siły, ani z pozycji potęgi Unii Europejskiej, bo tak zwana potęga nie da się zaangażować w sprawę wraku, żadnego, a tym bardziej tego. Myślę, że minister Sikorski popełnił błąd.. Dał Rosjanom szansę, aby dyplomatycznie nas upokorzyć - skomentował europoseł Marek Siwiec.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Beata Płomecka,Bruksela/dyd
Źródło:IAR




























































