REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Dziś raport w sprawie reperacji. Podawana kwota to więcej niż 850 mld dolarów

2022-09-01 08:27, akt.2022-09-01 10:37
publikacja
2022-09-01 08:27
aktualizacja
2022-09-01 10:37
Dodaj Bankier.pl w Google

Kwota w raporcie o reparacjach wojennych, które Polska powinna otrzymać od Niemiec, jest wyższa niż 850 mld dolarów - poinformował w czwartek poseł PiS Arkadiusz Mularczyk.

Dziś raport w sprawie reperacji. Podawana kwota to więcej niż 850 mld dolarów
Dziś raport w sprawie reperacji. Podawana kwota to więcej niż 850 mld dolarów
fot. Everett Collection / / Shutterstock

Mularczyk w Programie Pierwszym Polskiego Radia pytany był o zaplanowaną na czwartek, 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej, prezentację raportu o stratach poniesionych przez Polskę w wyniku agresji i okupacji niemieckiej.

"Myślę, że to jest historyczny dzień, dlatego że po niemal 80 latach od zakończenia II wojny światowej cały czas Polacy nie wiedzieli, nie mieli świadomości, jak wielkie straty demograficzne i materialne poniosła Rzeczpospolita na skutek II wojny światowej" - powiedział poseł PiS.

To rzetelne wyliczenia. Przekonuje PiS

Jak wyjaśnił, w raporcie te straty zostały wycenione. Szacunek mieści się w pierwszym tomie raportu. "Chcę podkreślić jednoznacznie, że ten raport to nie jest jakieś bujanie w obłokach. To są bardzo konkretne wyliczenia, konkretne szacunki, oparte na danych statystycznych, archiwalnych, oparte na wyliczeniach, które znaleźliśmy w archiwach, w opracowaniach" - zapewnił poseł PiS.

Mularczyk zaznaczył, że raport i zaprezentowana w nim kwota są "bardzo konserwatywne". Zapytany, czy ta kwota będzie wyższa niż wspominane przez niego wcześniej 850 mld dolarów, odparł: "Tak, to będzie kwota wyższa".

Wakacje na giełdzie

Jak przypomniał, kwota 850 mld dolarów jest oparta o raport Biura Odszkodowań Wojennych prezentowany w 1947 roku. Był on wynikiem prac, gdzie na podstawie ankiet od sołtysów, wójtów, burmistrzów przygotowano sprawozdanie. "To sprawozdanie w tamtym czasie przedstawiło określoną kwotę, która zwaloryzowana na współczesne dolary dawała właśnie tę kwotę 850 mld dolarów" - tłumaczył Mularczyk.

Donald Tusk: PiS-owi nie chodzi o żadne reparacje od Niemiec, to czysta kampania polityczna

Tusk na briefingu prasowym w Rumii (woj. pomorskie) powiedział, że temat reparacji wojennych od Niemiec pojawia się od kilku lat zawsze wtedy, kiedy PiS ma potrzebę zbudowania narracji politycznej.

"Tu nie chodzi o żadne reparacje od Niemiec, tu chodzi o kampanię polityczną tu wewnątrz (kraju). (Prezes PiS) Jarosław Kaczyński tego nie ukrywa, że na tej antyniemieckiej kampanii chcą odbudować poparcie dla partii rządzącej" - powiedział lider PO. Podkreślił, że nikt nikogo na Pomorzu nie musi uczyć historii i wrażliwości oraz właściwego osądu tego, co Niemcy zrobiły w czasie II wojny światowej.

Lider PO dodał, że prezes PiS sam stwierdził, że uzyskanie odszkodowań wojennych od Niemiec potrwa pokolenia. "A więc nie chodzi o pieniądze od Polaków, te pieniądze, które wykładają między innymi Niemcy są do wzięcia choćby jutro, miliardy złotych czekają zablokowane przez (ministra sprawiedliwości, lidera Solidarnej Polski Zbigniewa) Ziobrę i Kaczyńskiego. W efekcie ich polityki to my Polacy będziemy finansowali granty dla niemieckich przedsiębiorstw" - powiedział Tusk nawiązując do wstrzymanych dla Polski środków z unijnego Funduszu Odbudowy.

Przekonywał, że "dosłownie w ciągu jednego dnia można tę sytuację odwrócić i to Niemcy będą finansowały nasze potrzeby i to można zrobić od ręki". "Bez tego mirażu, że rozpocznie się propagandową akcję na rzecz reparacji, o której sam Kaczyński, sam PiS mówią: +pewnie z tego nic nie wyjdzie, ale co ugramy politycznie to nasze+. (...). To jest czysta polityka, czysta kampania" - powiedział Tusk.

 

"My mamy własne wyliczenia. Oczywiście, częściowo opieramy się na dokumentach BOW-u, natomiast mamy jednak dużą bazę własnych wyliczeń, własnych danych statystycznych, które zebraliśmy w wyniku długotrwałych kwerend i w polskich, i w niemieckich archiwach" - powiedział poseł PiS.

Na pytanie, co powinno nastąpić po opublikowaniu raportu o reparacjach, Mularczyk odparł, że "decyzje w tym zakresie podejmie prezes (PiS) Jarosław Kaczyński, oczywiście w konsultacji i we współpracy z premierem Mateuszem Morawieckim". "Ja uważam, że ten raport powinien trafić na biurko kanclerza Niemiec, ale też osobiście chciałbym zawieźć ten raport do wszystkich posłów Bundestagu" - dodał.

Poseł PiS wskazał, że drugi tom raportu, to jest dokumentacja fotograficzna. "Prezentujemy lata wojenne i okupacji na zdjęciach, które są naprawdę bardzo brutalne, pokazują realia wojny" - zaznaczył. Trzeci tom raportu to rejestr ponad 9200 miejscowości, gdzie dochodziło do mordu na Polakach, egzekucji, pacyfikacji, który został opracowany przez Główną Komisję Ścigania Zbrodni Hitlerowskich w latach 70., 80., 90.

Szynkowski vel Sęk: w raporcie ws. reparacji wyraźnie wskazano, że odpowiedzialność odszkodowawcza Niemiec nie wygasła

Szynkowski vel Sęk przekonywał w TVP Info, że kwestia reparacji "jest dość jasna". Podkreślił, że zapoznał się z obszernym raportem, który ma być w czwartek zaprezentowany i jest przekonany, że nie miał dotąd okazji do lektury "tak mocnego dokumentu obrazującego faktograficznie zbrodnie niemieckie w trakcie II wojny światowej".

"Muszę powiedzieć, że tam też w warstwie prawnej jest bardzo wyraźnie wskazane, że odpowiedzialność odszkodowawcza Niemiec w żaden sposób nie wygasła, że oświadczenie złożone w 1953 r. (zrzeczenie się reparacji ze strony rządu PRL w 1953 - PAP) miało przynajmniej trzy istotne wady prawne, tam to jest wskazane" - powiedział.

Jego zdaniem, oświadczenie zostało złożone przez nieuprawniony organ, przez Radę Ministrów a nie przez Radę Państwa, po drugie nie jest "protokołowane nigdzie w obradach Rady Ministrów", więc można podejrzewać, że nie było takiej uchwały Rady Ministrów. Po trzecie - mówił wiceminister - zostało one złożone wobec Niemieckiej Republiki Demokratycznej, a nie wobec Republiki Federalnej Niemiec ani wobec mocarstw, które wówczas opiekowały się Niemcami Zachodnimi.

Autorzy raportu: większość strat Polski w II wojnie św. to straty ludzkie i związane z nimi straty gospodarcze

Prof. Wnęk poinformował, że przedstawiona w raporcie wartość straty przeliczona została w stosunku do współczesnych dolarów amerykańskich (według kursu z końca 2021 roku).

Badacz - jako autor rozdziału dotyczącego strat demograficznych - został również zapytany, w jaki sposób w raporcie wyliczono straty ludnościowe Polski. Wyjaśnił, że podstawową metodą tego rodzaju wyliczeń jest bilans demograficzny - porównanie danych z dwóch analogicznych źródeł powstałych w różnych momentach (np. dwóch cyklicznie przeprowadzonych spisów ludności), natomiast zastosowanie tej metody w przypadku II wojny światowej stwarza wiele problemów. W takim zestawieniu - zaznaczył - bardzo trudne jest wyliczenie salda migracji ze względu na masowe przesiedlenia ludności na ziemiach polskich w trakcie i po wojnie, a także na zasadniczą zmianę granic kraju.

"W zasadzie połowa terytorium kraju na wschodzie odpadła. Kolejna rzecz to spisy - pierwszy powojenny spis został przeprowadzony w 1946 roku, ale był to spis sumaryczny, a wtedy jeszcze na zachodzie pozostało wielu Niemców, którzy jeszcze nie opuścili naszego kraju i nie zostali przesiedleni do Niemiec, a z kolei polska ludność też nie zakończyła jeszcze przesiedleń ze wschodu. Żeby jeszcze utrudnić sprawę, to w Związku Radzieckim nie przeprowadzono spisu po wojnie, a dopiero w roku 1959. Tu był szereg problemów" - mówił Wnęk.

Sikorski: Reparacje od Niemiec to bajki dla naiwnych

O sprawę reparacji Sikorski pytany był w czwartek w Radiu Zet. "Mam wrażenie, że dla kolegów z PiS II wojna światowa w ogóle się jeszcze nie zakończyła. Mówią takie rzeczy jakoby Zachód - a naszym największym sąsiadem są Niemcy - był większym wrogiem Polski, niż Wschód" - mówił europoseł.

Sikorski powiedział, że nie bardzo wie, co nam to da. "Tam mówi się o bilionach złotych, dolarów, euro. Oczywiście moralnie, politycznie, Niemcy są nam winni, ale niestety rząd PRL pod presja sowiecką otrzymywał jakieś tam sprzęty jako część ustanowionych w Poczdamie reparacji na rzecz ZSRR" - zauważył polityk. Dodał, że jednocześnie podpisaliśmy traktat graniczny z RFN. "Chce pan to też podważać?" - pytał prowadzącego wywiad.

"W sensie prawnym powinniśmy wstępować z roszczeniami wobec Rosji, jako spadkobiercy ZSRR, a jakoś o tym nie słychać, tylko jest to instrument utwardzania PiS-owskiego elektoratu i szczucia na Niemcy" - stwierdził europoseł. "Zastanawiam się, jakiemu dobru dzisiaj ma to służyć" - dodał.

"Ja też chcę reparacji, ale minęło 80 lat i niestety jest to część ceny, jaką zapłaciliśmy za komunizm. Bo to komunizm - Związek Radziecki - nas tych reparacji pozbawił" - podkreślił b. szef MSZ. Przypomniał, że po wojnie my straciliśmy Kresy Wschodnie na rzecz ZSRR, a Niemcy na naszą rzecz 20 proc. swojego terytorium.

Pytany, dlaczego za rządów PO nie podjęto tego tematu odparł, że przecież rząd PiS również tego nie podjął. "Siedem lat i nawet noty nie wysłali. Przecież to jest czysta wewnętrzna propaganda, bo nie ma szans na reparacje" - ocenił polityk PO.

"Możemy utwierdzać się w tym, że byliśmy ofiarą, bo byliśmy, i przez to mieć złe stosunki z Niemcami, albo dobre stosunki z największym naszym partnerem gospodarczym, skoro reparacji i tak nie będzie" - zauważył Sikorski.

W jego ocenie, gdyby była choć mikroskopijna nadzieja na te reparacje wojenne, należałoby o nie walczyć, a w ten sposób utwierdzamy się we wrogości do naszego dzisiejszego sojusznika. "Proszę mi powiedzieć, jakie dobro z tego wynika dla Polski?" - pytał.

Zdaniem Sikorskiego politycy PiS i lider partii sami wiedzą, że nic z tego nie będzie. "Czysta propaganda, bajki dla naiwnych" - ocenił.

autor: Aleksander Główczewski

Jak wskazał, w swoich badaniu korzystał z materiałów zebranych przez funkcjonujące w latach 1945-1947 Biuro Odszkodowań Wojennych w postaci ankiet z poszczególnych gmin. "Dla ziem dawnych (znajdujących się w granicach Polski zarówno przed, jak i po wojnie - PAP) wykorzystałem ankiety BOW. Te dane nie obejmowały zachodu, ani przede wszystkim wschodu. Ze wschodem był zawsze największy problem; w świadomości historycznej przyjęła się liczba 6 mln ofiar, ale ona została tak naprawdę przyjęta dość arbitralnie" - tłumaczył. Jak dodał, odpowiednie metody statystyczne pozwoliły na doszacowanie braków danych. Wnęk wskazał również na dane dostarczone przez spis ludności przeprowadzony przez Niemców w 1943 r., który pozwolił na wyliczenie strat w stosunku do roku 1939.

Naukowiec zwrócił również uwagę na kwestię tzw. strat potencjalnych - jak mówił, w wyniku polityki władz niemieckich w trakcie wojny urodziło się nawet ponad milion dzieci mniej, niż w normalnych warunkach.

"Jest wiele metod wyceny ekonomicznej śmierci ludzkiej"

Ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Paweł Baranowski, wspólnie z prof. Janem Jackiem Sztaudyngerem (ekonomistą z UŁ) odpowiedzialny był natomiast za stworzenie wyliczeń gospodarczych strat Polski wynikających ze strat ludnościowych. Jak powiedział PAP, w pracy badacze kierowali się przewidywanymi wynagrodzeniami osób, które zginęły w trakcie wojny.

"Jest wiele metod wyceny ekonomicznej śmierci ludzkiej. Hipotetycznie moglibyśmy przyjąć na przykład koszty wykształcenia, wyżywienia i utrzymania tych osób - to są koszty ekonomiczne, które Polska i polskie rodziny poniosły. My takiego podejścia nie stosowaliśmy. Naszym zdaniem jest ono niesłuszne, przynajmniej w przypadku życia ludzkiego - dlatego, że to życie powinno być ekonomicznie wyceniane nie kosztem, ale efektem, który dana osoba mogłaby przynieść dla polskiej gospodarki. Dlatego przyjęliśmy podejście oparte o utracony PKB" - podkreślił Baranowski.

Jak tłumaczył, wyliczenie polegało na ocenieniu PKB, które dana osoba hipotetycznie by wytworzyła. "Weźmy na przykład hipotetycznego dwunastolatka, który zginął w trakcie II wojny światowej. Patrzyliśmy, jaki ten dwunastolatek wytworzyłby PKB, gdyby przeżył. Bezpośrednim wkładem osoby w PKB jest jej wynagrodzenie - tak to jest liczone w rachunku PKB. Tego dwunastolatka przeprowadziliśmy przez całe jego dalsze życie, przez scenariusz przeciętnego mężczyzny czy przeciętnej kobiety. Dwunastolatek jak wiadomo nie pracuje, więc nie ma żadnego wkładu w PKB, ale później, gdy będzie starszy, zacznie pracę zawodową. Wyliczaliśmy więc wynagrodzenia z prawdopodobieństwem tego, że dożyje danego wieku i tego, że zostanie zatrudniony, a następnie naliczaliśmy wynagrodzenia, jakie ta osoba miałaby mając 18, 20, 30 itd. lat" - wyjaśnił badacz.

Profesor dodał, że wyliczenia te uwzględniają podział na grupy wiekowe i płeć, a także na trzy klasy społeczne - stanowiących w modelu wykorzystanym do wyliczeń 55 proc. społeczeństwa robotników, a także pracowników umysłowych oraz pracowników rolnych; uwzględniono także normalną śmiertelność w danych grupach wiekowych oraz odsetek osób aktywnych zawodowych. Baranowski zauważył również, że średnie wynagrodzenie wyraźnie zmieniało się w zależności od wieku pracownika - na przykład nastoletni robotnicy zarabiali ok 40 proc. dochodów czterdziestolatka; te dane również zostały uwzględnione w wyliczeniach.

"My stworzyliśmy taki rachunek: jaka byłaby kwota wynagrodzeń, które byłyby wypracowane przez ofiary, uwzględniając, że część z nich nie dożywa z przyczyn naturalnych, a część nie tworzy PKB - bo jest bezrobotna albo nie chce, czy nie może pracować" - podsumował. "Ważnym aspektem było również to, że uwzględniliśmy, iż realne wynagrodzenia - po uwzględnieniu inflacji - rosną. Tak się dzieje na skutek postępu technicznego, rozwoju metod produkcji czy organizacji pracy. W tej chwili w gospodarkach na średnim poziomie rozwoju obserwujemy przeciętny wzrost wynagrodzeń realnych od 2 do 3 proc. przeciętnie w długim okresie; my liczyliśmy tylko 1 proc. przeciętnego wzrostu wynagrodzeń - czyli te szacunki były ostrożne" - dodał ekonomista.

Baranowski zaznaczył, że przygotowane szacunki w żadnym stopniu nie były oparte o dane powojenne. "Unikaliśmy takiego hipotetyzowania, co by było gdyby nie było wojny - jakie byłyby wynagrodzenia i tak dalej. Wszystkie wynagrodzenia, które braliśmy, to są dane z lat trzydziestych" - dodał.

Badacz podkreślił również, że wszystkie wyliczenia oparte zostały na przedwojennych danych - np. statystykach GUS z 1938 r. dotyczących średnich wynagrodzeń oraz innych danych pochodzących ze statystyki publicznej z lat trzydziestych. "Wszystkie te scenariusze - zarówno przeżywalność, jak i aktywność ekonomiczna oraz struktura wynagrodzeń - to wszystko były szacunki przedwojenne" - zaznaczył.

Dopytywany przez PAP profesor powiedział, że według wyliczeń raportu straty ludzkie i związane z nimi straty gospodarcze stanowią większość wszystkich strat Polski w II wojnie światowej.

Raport został przygotowany przez funkcjonujący w poprzedniej kadencji parlamentu - od września 2017 r. - Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II wojny światowej, którym kierował poseł Mularczyk. Nad raportem pracowało ok. 30 naukowców - historyków, ekonomistów, rzeczoznawców majątkowych - oraz 10 recenzentów.

Reparacje dzielą Polaków

Połowa badanych uważa, że Polska powinna się domagać reparacji od Niemców za straty spowodowane II wojną światową. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie "Rzeczpospolitej".

Czwartkowa "Rz" publikuje wyniki badania IBRiS, które wskazują, że 51,1 proc. pytanych uważa, że Polska powinna się domagać od Niemców finansowego zadośćuczynienia za straty wojenne. Nie widzi takiej potrzeby 41,5 proc. ankietowanych, a 7,5 proc. nie ma na ten temat zdania.

Z badań wynika, że "zwolennikami żądania reparacji są głównie stronnicy obozu rządzącego (92 proc.) i tylko co piąty zwolennik opozycji". "To głównie mieszkańcy małych miast (56 proc.), mający rodziny wielodzietne (80 proc.), osoby najsłabiej wykształcone – 68 proc., ponadto emeryci (63 proc.) i renciści (94 proc.)" – czytamy w gazecie.

Sondaż przeprowadzono 26-27 sierpnia 2022 r. metodą CATI na ogólnopolskiej próbie 1000 osób. 

wnk/ ok/

(PAP)

Autorzy: Agnieszka Ziemska, Mikołaj Małecki

agzi/ mrr/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (59)

dodaj komentarz
podatnik-
Mam pytanie funkcjonariuszu Mularczyk? Czy $ to te z 1945 roku czy te dzisiejsze?
katzpodola
Brejza wypuścił juz swoje stado trolli. Będą bronić rudego szwaba i pluć na Polaków
jko55
dla pełnej jasności - ja chętnie wezme nawet 5zl jesli mi dadzą
ale moge sie ząłozyc o grubszy pieniądz ze to to bicie piany pozostanie biciem piany żeby zdobyc pare głosów wiecej - i nie stracic tych co juz maja
jak byłem młody to myslałem że moja żona bedzie królewna :):):)
max5000
W interesie Polski jest byśmy w koncu dostali od Niemiec repracje za zniszczenie Polski wskutek II Wojny Światowej, ktorą wywołali Niemcy a nie Polacy. Nie rozumiem jak mozna być przeciwko Polsce i repracjom. Widac ze niektorzy zle zyczą Polsce. Na forum wiele folksdojczów, ktory wypisuja głupoty i kłamstwa na temat Polski. Widac W interesie Polski jest byśmy w koncu dostali od Niemiec repracje za zniszczenie Polski wskutek II Wojny Światowej, ktorą wywołali Niemcy a nie Polacy. Nie rozumiem jak mozna być przeciwko Polsce i repracjom. Widac ze niektorzy zle zyczą Polsce. Na forum wiele folksdojczów, ktory wypisuja głupoty i kłamstwa na temat Polski. Widac ze hejtu uczyli sie od samego Donalda.
tomkooo
czlowieku, to sa bajki dla elektoratu pis - jaki oni maja plan zeby to zrealizowac - zaden, to jest tylko ustawka, zeby swojemu elektoratowi pokazac "niemcy zle, a my walczymy za Polske" :) zamiast wziac sie do roboty to znowu na niemcow beda zganiac :) przezarli czasy prosperity, zadluzyli kraj, a teraz szukaja winnego czlowieku, to sa bajki dla elektoratu pis - jaki oni maja plan zeby to zrealizowac - zaden, to jest tylko ustawka, zeby swojemu elektoratowi pokazac "niemcy zle, a my walczymy za Polske" :) zamiast wziac sie do roboty to znowu na niemcow beda zganiac :) przezarli czasy prosperity, zadluzyli kraj, a teraz szukaja winnego ;)
banda nieudacznikow z pis
jjmm2u
850 mld będzie co kraść. PiSowskie matki żony i kochanki będą się cieszyć.
max5000
Co ty bredzisz człowieku??? Co ma PIS wspolnego z repracjami za II WS ktore sie Polsce i Polakom należą!!! Zapisz się do PO. Tam potrzebują takich jak ty folksdojczów.
jarunia
Kompleks niższości Mularczyka, powinno być z dwa razy więcej. I jeszcze wyliczyć straty wojenne Ukrainy i Białorusi tam najwięcej Niemcy mordowali.
katsurimoto
4250 mld złotych, czyli około 110 tys zł na osobę. Strach ogarnia człowieka jak tyle osób krytykuje walkę o odszkodowanie. No cóż patrioci gineli za Ojczyznę, a dzieci koloborantów zostały .
tomkooo
czlowieku, to sa bajki dla elektoratu pis :) zamiast wziac sie do roboty to znowu na niemcow beda zganiac :) przezarli czasy prosperity, zadluzyli kraj, a teraz szukaja winnego ;)
banda nieudacznikow z pis

Powiązane: Reparacje wojenne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki