Dzisiaj dowiemy się, czy słynny na cały świat wałbrzyski "złoty pociąg" rzeczywiście istnieje. Wyniki swoich badań w południe zaprezentują naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej.
To bez wątpienia najbardziej wyczekiwana konferencja prasowa w historii Wałbrzycha. Efekty swoich prac przedstawią zarówno domniemani odkrywcy pociągu, jak i naukowcy z Krakowa. Obie ekipy teren przy słynnym już 65. kilometrze badały w listopadzie. Dla miasta, które zleciło te prace, kluczowa będzie opinia specjalistów z AGH. Geofizycy skarpę kolejową sprawdzili przy pomocy trzech różnych metod.
Według nieoficjalnych informacji, ich raport będzie rozczarowaniem dla miłośników historii o wielkim pancernym pociągu, wypełnionym złotem.
Przeczytaj także
Decyzję o wybraniu dwóch niezależnych od siebie zespołów, które zajmą się poszukiwaniem składu z czasów II wojny światowej podjął specjalny zespół powołany przez prezydenta Wałbrzycha Romana Szełemeja.

Pod koniec września teren, na którym ma się znajdować tzw. złoty pociąg został przebadany przez wojsko pod kątem saperskim, radiacyjnym i chemicznym. Nie znaleziono tam materiałów niebezpiecznych.
Według mediów w okolicach Wałbrzycha miałby się znajdować ukryty pociąg z II wojny światowej. Pojawiły się spekulacje, że może chodzić o celowo zasypany tam pociąg ze złotem i innymi kosztownościami wywiezionymi pod koniec wojny z Wrocławia. Nigdy nie odnaleziono zawartości ani samego pociągu.
Przeczytaj także
Generalny konserwator zabytków, wiceminister kultury Piotr Żuchowski wyrażał w sierpniu przekonanie, że "złoty pociąg" istnieje "na ponad 99 procent". Jednak zdaniem niektórych znawców tematu "złoty pociąg" - a przynajmniej z takim ładunkiem - to tylko legenda.
Wobec zainteresowania poszukiwaniami wojewoda dolnośląski zwołał zespół zarządzania kryzysowego. Władze nie ujawniły dokładnej lokalizacji miejsca, w którym dokonywano wstępnego rekonesansu; teren nadzorowały Służba Ochrony Kolei i Straż Leśna.
PAP/IAR

























































