Jeszcze 24 godziny temu wydawało się, że panika została opanowana i że zarówno sytuacja w Fukushimie jak i koniunktura na rynkach akcji znalazła się pod kontrolą. Jednakże dzisiejszy poranek przyniósł nowe niepokojące wiadomości z Japonii: w uszkodzonej elektrowni doszło do kolejnych radioaktywnych wycieków. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że cztery japońskie reaktory mają uszkodzony rdzeń. Mimo blisko 6-procentowego odbicia na giełdzie w Tokio atomowy kryzys wciąż nie dawał o sobie zapomnieć.
Przypomniał o sobie także kryzys wypłacalności w strefie euro. Wszystko za sprawą agencji Moody’s, która o dwa stopnie obniżyła rating Portugalii. Moody’s pozostawił portugalskiemu ratingowi perspektywę negatywną, co oznacza możliwość kolejnych obniżek. PSI 20- czyli główny indeks lizbońskiej giełdy – spadł jednak tylko o 1%.
Argumentów na rzecz sprzedaży akcji dostarczała też sytuacja w Bahrajnie, gdzie wojsko i policja brutalnie rozbiły obozowisko szyickich demonstrantów. W arabskim królestwie wprowadzono stan wyjątkowy i zawieszono handel akcjami. Pod wpływem eskalacji napięcia na Bliskim Wschodzie ceny ropy w Londynie wzrosły o niemal 3%.
Ale morale inwestorów ostatecznie załamały dopiero fatalne dane z amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego. W lutym liczba rozpoczętych budów spadła najmocniej od 27 lat, a ilość wydanych pozwoleń budowlanych osiągnęła najniższą wartość w niemal półwiecznej historii rządowych statystyk. Ponadto mocniej od prognoz wzrosły koszty ponoszone przez amerykańskie przedsiębiorstwa – inflacja PPI wyniosła w lutym aż 5,6% rdr.
Te informacje przelały czarę goryczy i sesja w Nowym Jorku rozpoczęła się od jednoprocentowych spadków. Przecena w Europie pogłębiła się. W rezultacie giełdy w Paryżu, Frankfurcie, Mediolanie i Madrycie straciły przynajmniej po 2%. W Londynie FTSE100 obniżył się o 1,4%.
K.K.





























































