Kupno ubezpieczenia na życie dla dziecka mija się z celem. Istotą tego produktu jest finansowe zabezpieczenie osób będących na utrzymaniu ubezpieczonego w razie jego śmierci. Dziecko nie ma utrzymanków. Wyrazem troski o nie byłoby raczej ubezpieczenie siebie, by potomkowi w razie naszej śmierci pozostały pewne środki do dyspozycji.
Alternatywą niech będą środki odkładane w poczet polisy posagowej, będące swoistą "wyprawką" na przyszłość - pierwszym kapitałem, jakim będzie dysponował młody człowiek wchodzący w dorosłość.
Ubezpieczanie dziecka na życie to tylko jeden z przykładów nie do końca świadomego podejmowania decyzji o ubezpieczeniach. Na docenienie zasługuje fakt, że sięgamy po ochronę szerszą, niż ta obowiązkowa, niemniej warto przemyśleć decyzję dwa razy, by nie przepłacać, w dodatku za coś, czego nam nie potrzeba.
Malwina Wrotniak
Bankier.pl






























































