Średnio 527 mln euro – tyle wyniosły przychody dwudziestu najbogatszych klubów Europy w sezonie 2022/2023 – wynika z raportu „Deloitte Football Money League 2024”. Dla porównania, największe kobiece drużyny mogły pochwalić się 142-krotnie niższymi przychodami.


Największe wpływy klubom piłkarskim zapewniały umowy sponsorskie, które generowały przychody na średnim poziomie 222 mln euro. Było to o 16,8 proc. więcej od rekordowego dotychczas sezonu 2021/2022.
Niemal tyle samo na klubowe konta wpływało z tytułu praw telewizyjnych – średnio 213 mln euro. Było to o blisko 5 proc. więcej niż rok wcześniej, jednak o 6 proc. mniej niż w najlepszym pod tym względem sezonie 2020/2021. Warto jednak przypomnieć, że był to pandemiczny sezon, w którym widownia niemal w całości przeniosła się ze stadionów przed ekrany telewizorów.
Wzrosły także wpływy uzyskiwane w tzw. dniu meczowym. W sezonie 2022/2023 było to średnio 93 mln euro – o 37 proc. więcej niż przed rokiem oraz o 24 proc. więcej niż w rekordowym sezonie 2018/2019.
Pękło 10 mld euro
Łącznie dwadzieścia najbogatszych klubów piłkarskich Europy wygenerowało w sezonie 2022/2023 ok. 10,5 mld euro przychodów. To wynik o 14 proc., a nominalnie o 1,3 mld euro wyższy niż rok wcześniej.
Po pięciu latach palma pierwszeństwa przypadła Realowi Madryt, który w sezonie 2022/2023 wygenerował 831,4 mln euro wpływów – o 16,5 proc., a nominalnie o 118 mln euro więcej niż rok wcześniej.
Na drugie miejsce z pierwszego spadł ubiegłoroczny triumfator Ligi Mistrzów i angielskiej Premier League – Manchester City (825,9 mln euro). Anglikom na pocieszenie pozostaje także fakt, że ubiegłoroczne wpływy były o 13 proc., a nominalnie o blisko 95 mln euro wyższe niż rok wcześniej. Podium uzupełniło Paris Saint-Germain z 801,8 mln euro przychodu.
Wśród dziesięciu klubów o najwyższych wpływach zabrakło włoskich drużyn. Jedynie Juventus Turyn przekroczył 400 mln euro. Lepiej spisujące się na europejskich boiskach: Inter Mediolan i AC Milan, oprócz awansu odpowiednio do finału i półfinału Ligi Mistrzów mogły cieszyć się także ze wzrostu przychodów z tytułu transmisji o 22 i 30 proc. w ujęciu rocznym.
Z grona dwudziestu najbogatszych klubów Europy spadły trzy angielskie drużyny: Leicester City, Leeds United oraz Everton. Ich miejsce zajęły: niemiecki Eintracht Frankfurt, włoskie Napoli oraz francuski Olympique Marsylia.
W czołowej dwudziestce panowało jednak spore rozwarstwienie. Przychody zamykającego listę klubu z Marsylii (258,4 mln euro) były ponad trzykrotnie niższe niż w przypadku czołowej szóstki.
Przystawka czy wisienka na torcie?
Zdecydowanie wyraźniejsze rozwarstwienie można dostrzec pomiędzy przychodami męskich klubów piłkarskich i ich żeńskich odpowiedników. Zgodnie z raportem Deloitte 15 najbogatszych kobiecych klubów w sezonie 2022/2023 wygenerowało średnio 4,3 mln euro przychodu. I choć to aż o 61 proc. (nominalnie o 1,7 mln euro) więcej niż rok wcześniej, to w porównaniu z czołową piętnastką męskiego futbolu było to aż 142 razy mniej.
Najwyższymi przychodami mogła cieszyć się FC Barcelona. Na zakończenie sezonu 2022/2023 opiewały one na 13,4 mln euro i były o 74 proc. wyższe niż rok wcześniej. Na podium znalazł się jeszcze żeński Manchester United (8 mln euro) oraz Real Madryt (7,4 mln euro), w przypadku którego przychody w ujęciu rocznym wzrosły aż o 416 proc.
Największe różnice widać w przypadku praw telewizyjnych. Te zawarte przez żeński odpowiednik FC Barcelony przyniosły klubowi 2 mln euro. Na konta Manchesteru United, Manchesteru City i Realu Madryt wpłynęło z tego tytułu z kolei od 800 do 900 tys. euro.
Dla porównania, wśród męskich klubów najwięcej – 344 mln euro – za prawa do transmisji meczów otrzymał Manchester City.
W przypadku umów sponsorskich również najwięcej – 8,5 mln euro zarobiła żeńska FC Barcelona. Dla porównania, do kasy klubu Roberta Lewandowskiego wpłynęło z kolei 412 mln euro.
Wpływy FC Barcelony z tytułu dnia meczowego wyniosły odpowiednio 2,9 mln euro (drużyna kobieca) i 166 mln euro (drużyna mężczyzn).





























































