REKLAMA

Drobny druczek do lamusa – będą zmiany w reklamach kredytów

Michał Kisiel2016-07-13 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2016-07-13 06:00
Drobny druczek do lamusa – będą zmiany w reklamach kredytów
Drobny druczek do lamusa – będą zmiany w reklamach kredytów
/ YAY Foto

Wielkie „zero procent” a na dole paragraf drobnym drukiem, z którego wynika, że kredytowi towarzyszy kilkunastoprocentowa prowizja. Tak nierzadko wygląda reklama serwowana nam przez banki i firmy pożyczkowe. Wkrótce ten schemat może się zmienić dzięki planowanym korektom w ustawie.

Zawartość reklam kredytów od dawna regulowana jest przez prawo. Ustawa o kredycie konsumenckim określa, co musi znaleźć się na każdym billboardzie, w prasowym anonsie, telewizyjnym spocie czy radiowym komunikacie zachwalającym pożyczkę lub kredyt. Założenia regulacji były godne pochwały – klient powinien poznać najważniejsze elementy składające się na koszt kredytu oraz rzeczywistą roczną stopę oprocentowania, a symulacja ma bazować nie na wyidealizowanym zestawie założeń, lecz na tzw. reprezentatywnym przykładzie. Przykład ten odzwierciedla typowe dla większości zawieranych umów okoliczności, w tym czas spłaty i pożyczaną kwotę.

O tym, jak przepisy działają w praktyce, przekonać się może każdy, kto sięgnie po pierwszą z brzegu gazetę. W reklamie eksponuje się przede wszystkim najbardziej elektryzujące elementy oferty – np. zerowe oprocentowanie. Zazwyczaj eksponowane są wielką czcionką tak, aby przyciągnąć wzrok potencjalnego odbiorcy. Informacje najważniejsze z punktu widzenia klienta lądują na dole szpalty, billboardu lub pod koniec radiowego czy telewizyjnego spotu.

fot. / / Bankier.pl

Bywa, że mimo szczerych chęci nie mamy możliwości, by się z nimi zapoznać – migną na ekranie przez kilka sekund. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów od czasu do czasu napomina i karze kredytodawców za „nieczytelny dla przeciętnego konsumenta” sposób prezentowania informacji, ale nadal proporcje pomiędzy marketingowym lukrem a suchymi danymi dalekie są od równowagi.

Nowe zasady – będzie można odłożyć lupę

W projekcie ustawy o kredycie hipotecznym znalazły się zapisy, które mają zmusić kredytodawców do zmiany sposobu projektowania przekazów reklamowych. Pierwsza zasada ma dotyczyć reklam kredytów konsumenckich zawierających dane liczbowe (np. stopę oprocentowania – w tym szczególnie przyciągające wzrok „zero”).

Jeśli bank lub firma pożyczkowa zdecyduje się chwalić brakiem odsetek lub mikrym oprocentowaniem, to będzie musiała podać w materiale wszystkie wymagane ustawą informacje „w sposób co najmniej tak samo widoczny, czytelny i słyszalny, jak dane liczbowe dotyczące kosztu kredytu konsumenckiego”.

fot. / / Bankier.pl

Na reklamowym billboardzie zatem, obok hasła „kredyt 0%” napisanego wielką czcionką, będzie musiała się pojawić w ten sam sposób zaprezentowana informacja m.in. o wszystkich opłatach wchodzących w skład całkowitego kosztu kredytu, wysokości i typie oprocentowania (stałe, zmienne) i rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania (RRSO). Wymóg ten zapewne przyprawi o ból głowy niejedną agencję reklamową i sprawi, że materiały banków zaczną zbliżać się do trendów wyznaczanych przez np. reklamy farmaceutyków. W ustawie przewidziano jednak także inną ścieżkę.

Firmy pożyczkowe będą mogły udzielać kredytów hipotecznych

Firmy pożyczkowe będą mogły udzielać kredytów hipotecznych

Banki stracą monopol na kolejnym rynku. Projekt ustawy o kredycie hipotecznym zakłada, że pożyczać na cele mieszkaniowe będą mogły także instytucje pożyczkowe. Będą one funkcjonować na innych zasadach, niż firmy oferujące dziś krótkoterminowe finansowanie. Wymagana będzie licencja, wyższy kapitał zakładowy, a działalność pożyczkodawcy nadzorować ma KNF.

Reklamujesz się bez cyferek? Podaj RRSO

Banki i firmy pożyczkowe zniechęcone nowymi wymogami mogą zechcieć zmienić ton i unikać podawania w swoich materiałach danych liczbowych. Zamiast wabić zerowym oprocentowaniem, sięgną po bardziej opisowe hasła – „lekki kredyt”, „najmniejsze raty” itp. Projekt ustawy zakłada, że w takiej sytuacji konieczne będzie przedstawienie w treści przekazu rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania, w sposób tak samo czytelny, jak w przypadku pozostałych informacji. Można sobie wyobrazić, że np. w radiowej reklamówce lektor będzie musiał jednym tchem wspomnieć o „atrakcyjnej pożyczce” i „rzeczywistej rocznej stopie oprocentowania wynoszącej 220 procent”.

fot. / / Bankier.pl

Ustawa o kredycie hipotecznym znajduje się obecnie na etapie konsultacji. Zapisy dotyczące zmian w sposobie informowania o produktach kredytowych zaczerpnięto z propozycji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Można spodziewać się, że gdy wejdą one w życie, kredytodawcy będą starać się kreatywnie połączyć przekaz zachęcający do zadłużania się i, z natury odstraszający, zestaw wymaganych prawem informacji. Konsumentom trudniej jednak będzie przeoczyć ciemniejsze strony kredytowych ofert – „drobny druczek” z drugoplanowej postaci stanie się jednym z głównych aktorów promocyjnych spotów.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Łap chwile z PKO Kontem dla Młodych, najlepszym kontem wg. rankingu SMART Bankier.pl za X.2021. Możesz zgarnąć do 250 zł w promocji!

Łap chwile z PKO Kontem dla Młodych, najlepszym kontem wg. rankingu SMART Bankier.pl za X.2021. Możesz zgarnąć do 250 zł w promocji!

Komentarze (26)

dodaj komentarz
~Michał
No i extra :) Tak powinno być :)
chociaż sam osobiście odradzam kredyty.
Zachęcam wszystkich "otwartych na nowe" do zarabiania w internecie - bo #kasazneta czeka .. :)
nie musisz mi wierzyć, możesz to sprawdzić (bo najlepszym doradcą jesteś Ty sam :) )
www.michalhamelusz.pl
~Sceptyk
Leki też mają swoją formułkę, którą trzeba odczytać w trakcie reklamy. Daje się to na koniec, przyspieszonym głosem i ogólnie wszyscy konsumenci już wtedy wyłączają mózg. Tak samo z ostrzeżeniami na papierosach. Idziemy w dobrą stronę, ale nie należy przesadzić, żeby nie skończyło się na tym, że np. DUŻE Leki też mają swoją formułkę, którą trzeba odczytać w trakcie reklamy. Daje się to na koniec, przyspieszonym głosem i ogólnie wszyscy konsumenci już wtedy wyłączają mózg. Tak samo z ostrzeżeniami na papierosach. Idziemy w dobrą stronę, ale nie należy przesadzić, żeby nie skończyło się na tym, że np. DUŻE CYFRY migną nam w MNIEJ NIŻ 1 SEKUNDĘ, a my tylko wzruszymy ramionami z politowaniem.
~Alex
Spoko, pojawią się kolejni "frankowicze" chwalący się, że nie rozumieli, nie przeczytali, ale podpisali
~max
Sam znam takiego, co nic nie czyta, a wszystko podpisuje. Jak przeczyta, to i tak nic nie zrozumie. Potem się dziwi. Ja się dziwię, że aż tylu takich chodzi po świecie.
~aaa
Nie ma znaczenia co podpisali, bo jak twierdzi Rzecznik Finansowy umowy były nielegalne od samego początku. Skomlenie nic tu nie da. Sytuacja analogiczna do Polisolokat. Do czasu opinie Rzecznika firmy ubezieczeniowe też kozaczyły, a teraz tylko opóźniają wyrok w sądzie, który zawsze jest jeden :)
~ala
Ciekawe co na to Rysiek i Ko(d)t przecież to zamach na demokracje ;)
~Mumin-San
PIS uważał, że zabronienie sprzedaży kredytów w CHF to też zamach na demokrację i zablokowanie możliwości wyboru myślącym obywatelom :)

A dziś? :)
~PO_KE_MON
a pokemony grasz - ostrzegam SUPER

https://www.youtube.com/watch?v=-bpEgmUkr7w
~Dk
Lepiej późno niż wcale. Ogólnie jestem przeciwnikiem regulacji bo ale w tym wypadku jestem za. Smutne jest to że większość ludzie nie umie liczyć i dopytac samodzielnie....
~dario
Reklamowanie lichwy powinno być całkowicie zakazane. Czym kredyt na telewizor różni się od papierosów

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki