„Dobra wiadomość, to zła wiadomość” - Wall Street aż zbyt dobrze przyswoiło sobie złotą maksymę współczesnych mediów. Nadspodziewanie - choć tylko pozornie - dobre dane z amerykańskiego rynku pracy wywołały istny popłoch na rynkach finansowych.


Z comiesięcznego raportu Biura Statystyki Pracy rynki finansowe najmocniej reagują na jedną liczbę: zmianę zatrudnienia w sektorach pozarolniczych (non-farm payrolls). I właśnie ta dana okazała się znacznie lepsza od większości prognoz ekonomistów, wskazując na wzrost liczby miejsc pracy o 295 tys. wobec oczekiwanych 240 tys. Dodatkowo, stopa bezrobocia spadła z 5,7% do 5,5%, czyli do najniższego poziomu od czerwca 2008 roku.
Mało kto spojrzał, że badanie ankietowe (tylko +96 tys. pracujących) nie potwierdziło optymistycznych wniosków z danych urzędowych. Że wynagrodzenia wciąż stoją w miejscu i że wskaźnik aktywności zawodowej odnotował drugi najniższy wynik od roku 1978. To wszystko było nieistotne, liczył się tylko medialny przekaz: że to „dobre” dane i że skłonią one Fed do podwyżki stóp procentowych.
Zobacz także
A wyższe stopy to zła wiadomość dla Wall Street. To droższy kredyt i wyższa stopa dyskonta, przekładająca się na niższe wyceny akcji i obligacji. Dow Jones, Nasdaq i S&P500 straciły po przeszło 1%, co w połączniu z kosmetycznymi spadkami z czwartku dało najgorszą dwudniową stopę zwrotu od dwóch miesięcy. Jeszcze bardziej wymowna była reakcja rynku długu: rentowność amerykańskich obligacji 2-letnich podskoczyła z 0,65% do 0,73% (!). To tak, jakby ważny giełdowy indeks zmienił swą wartość o jakieś 12%.
Równocześnie doszło do wyraźnego umocnienia dolara. Euro osłabiło się o 1,7% , osiągając najniższy kurs od września 2003 roku, w ciągu dnia przełamując kolejne bariery: najpierw 1,10$, a następnie 1,09$, finiszując z wynikiem 1,0849$. Mocne uderzenie otrzymały metale szlachetne: wyrażona w USD cena złota spadła o 2,6% (do 1.165 USD/oz. - najniżej od 4 miesięcy), srebra o 2%, a platyny o 1,6%.
Wszystko to układa się w klarowny scenariusz: inwestorzy tak przestraszyli się widma pierwszej od niemal 10 lat podwyżki stóp procentowych w USA, że wyprzedawali wszystkie klasy aktywów, uciekając do gotówki. Piątkowa reakcja rynków to tylko przedsmak paniki, jaka może ogarnąć świat finansów, gdy Fed faktycznie zdecyduje się choćby na bardzo skromną podwyżkę stóp procentowych.
































































