REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Niemiecka prasa bezlitosna dla Trumpa, Kijów zachwycony. Skrajne emocje po szczycie NATO

2026-07-09 10:02
publikacja
2026-07-09 10:02
Dodaj Bankier.pl w Google

Szczyt NATO pokazał głęboki lęk Europejczyków przed prezydentem USA Donaldem Trumpem, na którym i tak nie można polegać - oceniają w czwartek niemieckie media. Według komentatorów Europa musi uniezależnić się od USA i uwzględnić Ukrainę jako kluczowy element własnego bezpieczeństwa.

Niemiecka prasa bezlitosna dla Trumpa, Kijów zachwycony. Skrajne emocje po szczycie NATO
Niemiecka prasa bezlitosna dla Trumpa, Kijów zachwycony. Skrajne emocje po szczycie NATO
fot. Ukraine Presidency / / FORUM

Portal tygodnika „Der Spiegel” pisze po zakończonym w środę szczycie w Ankarze, że Europejczycy w polityce bezpieczeństwa „kurczowo trzymają się Donalda Trumpa”, a „strach przed wycofaniem się USA z NATO jest duży”.

„Europa nie potrafi wyobrazić sobie bezpiecznej przyszłości bez USA. To błąd” - stwierdza portal i dodaje, że „Ameryka Trumpa nie jest już przyjacielem”.

„Stałe napięcie między Trumpem a Europejczykami mogłoby zachęcić Władimira Putina do wystawienia NATO i jego gwarancji wzajemnej pomocy na próbę. I to nie dopiero w 2029 roku, jak sugerują służby wywiadowcze, lecz już dziś. Co wtedy? Czy można byłoby polegać na USA? Putin musiałby tylko zwabić Trumpa jakimś »dealem«, a ten zapewne by się wycofał. Europejczycy muszą być w stanie bronić się sami” - ostrzega „Der Spiegel”.

Portal przekonuje przy tym, że Europejczycy „wcale nie są tak bezbronni, jak im się wydaje”. „Francja i Wielka Brytania mają broń jądrową. A żadna inna armia nie jest zapewne tak doświadczona i kreatywna jak ukraińska. Ściślejsze związanie jej z resztą Europy byłoby gwarancją bezpieczeństwa dla kontynentu” - czytamy w artykule.

Wakacje na giełdzie

„Der Spiegel” uważa, że zadanie „utrzymywanie Trumpa w dobrym nastroju to marnowanie energii”, a Europejczycy powinni bardziej skupić się na rozwoju własnych zdolności.

„Politycy i dyplomaci twierdzą, że NATO musi tylko przetrwać tę ostatnią kadencję Trumpa, a potem wszystko będzie lepiej. Mylą się. Także Ameryka po Trumpie nie będzie już angażować się na rzecz pokoju i wolności w Europie tak jak dawniej. To zadanie Europejczyków” - stawia tezę portal.

Podsumowując szczyt w Ankarze dziennik „Sueddeutsche Zeitung” stwierdza, że „gdy członkowie NATO spotykają się, to są zadowoleni, jeśli Trump od razu nie wysadzi wszystkiego w powietrze”. O to chodziło także w tureckiej stolicy, o „utrzymanie prezydenta USA w dobrym nastroju, by w ten sposób po raz kolejny uratować Zachód”.

W ocenie „SZ” „strach przed Trumpem był obecny od początku” tegorocznego szczytu NATO.

Dziennik z Monachium poświęca swoją uwagę sekretarzowi generalnemu NATO Markowi Ruttemu. Według gazety w Europie są urzędnicy, którzy uważają podejście Holendra do Trumpa „za naganne, a wręcz upokarzające”. Nazywa ją „mieszanką bezwstydnego pochlebstwa z jeszcze bardziej bezwstydnym pochlebstwem”.Zarazem „SZ” przyznaje, że „kto ma do czynienia z Trumpem, musi nastawić się na niekończącą się, wyczerpującą, a chwilami upokarzającą próbę sił”.

Według dziennika przekonanie, że można z Trumpem „dojść do ostatecznego porozumienia i potem mieć spokój, jest błędne”. Prezydent USA ma „nigdy nie zadawalać się jednym układem, porozumienie nigdy nie jest punktem końcowym, lecz co najwyżej początkiem kolejnej rundy sporów, targowania się i chwiejnego rozwiązania pośredniego”.

„SZ” uważa, że Trump Europejczyków „zasadniczo uważa za darmozjadów, a do tego za darmozjadów nielojalnych”. A zgoda Europy na niekorzystny dla niej układ celny i wzrost wydatków zbrojeniowych nie zapobiegły sporom o Grenlandię i Iran.

„Trump swoimi wątpliwościami, połajankami i przekleństwami tak poważnie uszkodził NATO, że nikt nie może być pewien, czy USA broniłyby Europejczyków przed rosyjskim atakiem” - pisze „SZ”, wzywając do stworzenia „silnego i niezależnego kontynentu”.

Przedstawiciel Zełenskiego: Szczyt NATO to silny sygnał dla Moskwy

Szczyt NATO w Ankarze to silny sygnał dla Moskwy zarówno ze względu na spotkanie Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i przebieg tego szczytu oraz jego deklarację końcową - ocenił w czwartek pierwszy zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy Serhij Kysłyca w wywiadzie dla RBK-Ukraina.

„Odnotowano znaczący postęp w sprawie licencji na systemy Patriot. Podczas szczytu G7 jeszcze o to prosiliśmy, a już dzisiaj otrzymaliśmy jednoznaczną pozytywną odpowiedź. Ankara to silny sygnał dla Moskwy. Dotyczy to zarówno spotkania Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i samego szczytu, dyskusji na nim oraz deklaracji końcowej” - przekazał Kysłyca agencji RBK-Ukraina.

Według urzędnika spotkanie w Ankarze prezydentów Ukrainy i USA, Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Trumpa, było jednym z ich najlepszych dotychczasowych spotkań.

„Było to jedno z najlepszych, a może nawet najlepsze spotkanie. Obaj przywódcy przebyli długą drogę od spotkania w Gabinecie Owalnym (w lutym 2025 r., zakończonego kłótnią - PAP) aż do dzisiejszego dialogu. Rozmowa przebiegała w atmosferze wzajemnego zainteresowania. Sama rozmowa w obecności dziennikarzy trwała chyba około 45 minut” - ocenił.

Zdaniem Kysłycy wraz z początkiem konfliktu USA z Iranem wiele zmieniło się, jeśli chodzi o relacje Kijowa z Waszyngtonem i zaangażowanie Amerykanów w proces negocjacyjny.

„Po pierwsze, uwaga Stanów Zjednoczonych skupiła się całkowicie na Iranie. Rosjanie, jak wiadomo, współpracowali z irańskim reżimem. Na naszym froncie zaszły w tym czasie bardzo istotne zmiany. Chodzi również o ostatnie kontakty naszego prezydenta z Trumpem. W ciągu ostatniego niecałego miesiąca rozmawiał z nim przez telefon dwa razy” - zauważył współpracownik Zełenskiego.

(PAP)

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (13)

dodaj komentarz
niederfurzdorf
Te same media prały mózgi niemieckie kilka lat temu i kreowały Putina na „męża stanu” w co uwierzyło i potwierdziło w badaniach opinii publicznej 66% słownie sześćdziesiąt sześć procent Niemców. Tyle warte są „media” w Niemczech .
toporski
Po prostu ta tzw Europa zdaje sobie sprawę że bez USA nic nie znaczy! A jak domagają się wojny z Rosją to będą ją mieć, oby tylko nas ominęła, ale nie wierzę w to....
mesten
Wojnę zaczęła rosja i rosja morduje ludzi w Ukrainie. Więc nie przekręcaj oczywistych faktów.
toporski odpowiada mesten
Nie pyerdol, ro są oczzywiste fakty!! To Poroszenko zaczął bombardować w 2014 roku Donbas, Ługańsk, ludność rosyjskojęzyczną, zginęło ok. 20 tys ludzi, wg ONZ! A Rosja po prostu nie pozwoliła na zabijanie Rosjan, więc zaczęła się wojna!
zenonn odpowiada toporski
Po wydarzeniach Euromajdanu i zmianie władzy w Kijowie w 2014 roku w obwodach donieckim i ługańskim wybuchł zbrojny konflikt między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami, wspieranymi przez Rosję. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko kontynuował tzw. operację antyterrorystyczną (ATO), w ramach której ukraińska armia prowadziła Po wydarzeniach Euromajdanu i zmianie władzy w Kijowie w 2014 roku w obwodach donieckim i ługańskim wybuchł zbrojny konflikt między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami, wspieranymi przez Rosję. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko kontynuował tzw. operację antyterrorystyczną (ATO), w ramach której ukraińska armia prowadziła działania z użyciem artylerii i lotnictwa przeciw pozycjom separatystów. Walki doprowadziły do znacznych zniszczeń oraz śmierci tysięcy osób, zarówno cywilów, jak i żołnierzy po obu stronach. Według danych ONZ od 2014 r. do początku pełnoskalowej inwazji w 2022 r. zginęło około 14–14,5 tys. osób, w tym około 3,4 tys. cywilów; pozostałe ofiary stanowili żołnierze ukraińscy i bojownicy formacji zbrojnych. Rosja uzasadniała swoje działania koniecznością ochrony ludności rosyjskojęzycznej Donbasu, natomiast Ukraina, ONZ i większość państw świata uznawały działania Rosji za ingerencję w wewnętrzne sprawy Ukrainy oraz późniejszą agresję.
zenonn odpowiada toporski
ONZ nie podaje około 20 tys. zabitych cywilów w Donbasie. Szacunki ONZ przed 2022 r. mówiły o ok. 14–14,5 tys. wszystkich ofiar śmiertelnych konfliktu, z czego około 3,4 tys. stanowili cywile.
Twierdzenie, że „Rosja po prostu nie pozwoliła na zabijanie Rosjan” jest interpretacją polityczną, a nie ustalonym faktem historycznym.
ONZ nie podaje około 20 tys. zabitych cywilów w Donbasie. Szacunki ONZ przed 2022 r. mówiły o ok. 14–14,5 tys. wszystkich ofiar śmiertelnych konfliktu, z czego około 3,4 tys. stanowili cywile.
Twierdzenie, że „Rosja po prostu nie pozwoliła na zabijanie Rosjan” jest interpretacją polityczną, a nie ustalonym faktem historycznym. Rosja przedstawiała taki argument jako uzasadnienie swoich działań, natomiast Ukraina i większość społeczności międzynarodowej odrzucały tę interpretację, wskazując, że Rosja od 2014 r. wspierała separatystów militarnie, a w 2022 r. rozpoczęła pełnoskalową inwazję.
zenonn odpowiada toporski
Poniżej trzy wersje tego samego zagadnienia.

1. Wersja zgodna z rosyjską narracją

Po zmianie władzy w Kijowie w 2014 roku nowe władze rozpoczęły operację wojskową przeciwko Donbasowi, gdzie znaczna część ludności sprzeciwiała się nowemu rządowi. Ukraińska armia używała artylerii i lotnictwa, ostrzeliwując miasta Doniecka
Poniżej trzy wersje tego samego zagadnienia.

1. Wersja zgodna z rosyjską narracją

Po zmianie władzy w Kijowie w 2014 roku nowe władze rozpoczęły operację wojskową przeciwko Donbasowi, gdzie znaczna część ludności sprzeciwiała się nowemu rządowi. Ukraińska armia używała artylerii i lotnictwa, ostrzeliwując miasta Doniecka i Ługańska. W ciągu kolejnych lat zginęły tysiące ludzi. Rosja twierdziła, że była zobowiązana do ochrony rosyjskojęzycznych mieszkańców Donbasu przed dalszymi atakami i dyskryminacją. Według tej narracji interwencja Rosji miała zakończyć wieloletni konflikt i zapobiec dalszym ofiarom wśród ludności cywilnej.

2. Wersja zgodna z ukraińską narracją

W 2014 roku, po aneksji Krymu przez Rosję i pojawieniu się wspieranych przez Rosję formacji zbrojnych w Donbasie, Ukraina rozpoczęła operację antyterrorystyczną (ATO), której celem było odzyskanie kontroli nad częścią obwodów donieckiego i ługańskiego. Walki były skutkiem zbrojnej rebelii wspieranej przez Rosję. Według tej narracji odpowiedzialność za konflikt ponosi przede wszystkim Rosja, która dostarczała separatystom broń, sprzęt i personel wojskowy. Pełnoskalowa inwazja z 2022 roku jest postrzegana jako kontynuacja tej agresji.

3. Wersja neutralna, oparta na ustaleniach organizacji międzynarodowych

Po wydarzeniach Euromajdanu i zmianie władzy w Ukrainie w 2014 roku w Donbasie wybuchł konflikt zbrojny między siłami ukraińskimi a prorosyjskimi separatystami, którzy otrzymywali wsparcie z Rosji. Ukraina prowadziła operację wojskową w celu odzyskania kontroli nad swoim terytorium, a działania obu stron obejmowały użycie ciężkiej broni, co doprowadziło do znacznych strat wśród ludności i zniszczeń infrastruktury. Według danych ONZ przed pełnoskalową inwazją w 2022 roku zginęło około 14–14,5 tys. osób, w tym około 3,4 tys. cywilów, a pozostali zabici byli głównie żołnierzami ukraińskimi i członkami formacji zbrojnych po stronie separatystów. Rosja uzasadniała swoje działania ochroną ludności rosyjskojęzycznej, natomiast Ukraina i większość państw członkowskich ONZ uznawały rosyjskie wsparcie dla separatystów oraz późniejszą inwazję za naruszenie prawa międzynarodowego.
jan-kowalski
„SZ” uważa, że Trump Europejczyków „zasadniczo uważa za darmozjadów, a do tego za darmozjadów nielojalnych”.

I tu akurat ma rację. Zwłaszcza właśnie Niemcy, którzy wreszcie zrzucili maskę noszoną od zakończenia IIWŚ, którzy tylko dzięki USA stali się po niej 3 gospodarką świata. Aż trudno uwierzyć, że myśleli, że Amerykanie
„SZ” uważa, że Trump Europejczyków „zasadniczo uważa za darmozjadów, a do tego za darmozjadów nielojalnych”.

I tu akurat ma rację. Zwłaszcza właśnie Niemcy, którzy wreszcie zrzucili maskę noszoną od zakończenia IIWŚ, którzy tylko dzięki USA stali się po niej 3 gospodarką świata. Aż trudno uwierzyć, że myśleli, że Amerykanie bez końca będą patrzeć przez palce, jak po zjednoczeniu coraz śmielej sobie poczynają na arenie międzynarodowej, a jednocześnie coraz bardziej wbrew USA - vide współpraca (niekiedy wręcz już ordynarna, wbrew interesom także wielu innych państw z UE) z Rosją, Chiny czy wypychanie Anglosasów z kontynentu, czego kulminacją było opuszczenie UE przez GB. A przy tym, że - niemal za free (przy wydatkach na obronność sprowadzonych w okolice 1 proc. PKB) - wciąż będą korzystać amerykańskiego parasola (zapewnianego przez US Navy i nie tylko) umożliwiającego im wolnych handel z resztą świata.
Więc ALBO naiwni ALBO bezczelni - sądząc z historii raczej to drugie (skądś określenie "niemiecka buta" się wzięło).

Natomiast niewątpliwie naiwni byli Polacy (spora ich część, a nawet większość w pewnym momencie), którzy uwierzyli (którym wmówiono) w bajeczkę, że "Niemcy się zmienili. Dzisiejsze Niemcy, RFN, to są już zupełnie inne Niemcy niż kiedyś". Otóż nie. O ile może dzisiejsi Niemcy - jako naród (społeczeństwo) - rzeczywiście w pewnych aspektach różnią się od poprzednich pokoleń, to państwo niemieckie nie; jego interesy (podobnie jak większości pozostałych) są wciąż te same. Jednym z nich jest za wszelką cenę nie pozwolić urosnąć Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że obecne działania RFN na "odcinku ukraińskim", jeżeli wcześniej nie zrobiły tego te na odcinku rosyjskim (Nord Streamy, ale nie tylko), wyleczą z wiary w przyjaźń polsko-niemiecką tych w Polsce, którzy jeszcze w nią wierzą. Co nie znaczy, że z Niemcami nie należy rozmawiać, czy próbować robić interesów. Ale z pozycji realistycznych, a nie naiwnego przekonania, że będą dbać o nasze tak samo jak o swoje, a może nawet lepiej niż my sami byśmy zadbali. Tak to rzadko bywa nawet między ludźmi, a w stosunkach międzynarodowych nigdy!
druzjan
Januszu Marcinie, to ty? Wciskasz nam tu, że to Niemcy zrobiły brexit? Na prawdę myślisz, że ktoś uwierzy w taką bzdurę?

A ja cie Janusz pytam, jak by wyglądała Polska, gdyby Niemcy u nas nie inwestowały? Dzięki niemieckim inwestycjom polskie januszexy straciły niewolników. Ludzie poszli do pracy do normalnych firm. Polacy
Januszu Marcinie, to ty? Wciskasz nam tu, że to Niemcy zrobiły brexit? Na prawdę myślisz, że ktoś uwierzy w taką bzdurę?

A ja cie Janusz pytam, jak by wyglądała Polska, gdyby Niemcy u nas nie inwestowały? Dzięki niemieckim inwestycjom polskie januszexy straciły niewolników. Ludzie poszli do pracy do normalnych firm. Polacy na wyższych stanowiskach zdobyli know-how z zarządzania, którego u nas nie było. Rozumiesz? W Polsce były firmy, ale nie było ludzi umiejących zarządzać! Nauczyliśmy się dzięki Niemcom (i Francuzom i Włochom).

To jest gra o sumie 0. Wszyscy wygrali.
kriso135 odpowiada druzjan
Dziwne, upałów nie ma, a ty chyba dostałeś udaru

Powiązane: Szczyt NATO

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki