Szczyt NATO pokazał głęboki lęk Europejczyków przed prezydentem USA Donaldem Trumpem, na którym i tak nie można polegać - oceniają w czwartek niemieckie media. Według komentatorów Europa musi uniezależnić się od USA i uwzględnić Ukrainę jako kluczowy element własnego bezpieczeństwa.


Portal tygodnika „Der Spiegel” pisze po zakończonym w środę szczycie w Ankarze, że Europejczycy w polityce bezpieczeństwa „kurczowo trzymają się Donalda Trumpa”, a „strach przed wycofaniem się USA z NATO jest duży”.
„Europa nie potrafi wyobrazić sobie bezpiecznej przyszłości bez USA. To błąd” - stwierdza portal i dodaje, że „Ameryka Trumpa nie jest już przyjacielem”.
„Stałe napięcie między Trumpem a Europejczykami mogłoby zachęcić Władimira Putina do wystawienia NATO i jego gwarancji wzajemnej pomocy na próbę. I to nie dopiero w 2029 roku, jak sugerują służby wywiadowcze, lecz już dziś. Co wtedy? Czy można byłoby polegać na USA? Putin musiałby tylko zwabić Trumpa jakimś »dealem«, a ten zapewne by się wycofał. Europejczycy muszą być w stanie bronić się sami” - ostrzega „Der Spiegel”.
Portal przekonuje przy tym, że Europejczycy „wcale nie są tak bezbronni, jak im się wydaje”. „Francja i Wielka Brytania mają broń jądrową. A żadna inna armia nie jest zapewne tak doświadczona i kreatywna jak ukraińska. Ściślejsze związanie jej z resztą Europy byłoby gwarancją bezpieczeństwa dla kontynentu” - czytamy w artykule.

„Der Spiegel” uważa, że zadanie „utrzymywanie Trumpa w dobrym nastroju to marnowanie energii”, a Europejczycy powinni bardziej skupić się na rozwoju własnych zdolności.
„Politycy i dyplomaci twierdzą, że NATO musi tylko przetrwać tę ostatnią kadencję Trumpa, a potem wszystko będzie lepiej. Mylą się. Także Ameryka po Trumpie nie będzie już angażować się na rzecz pokoju i wolności w Europie tak jak dawniej. To zadanie Europejczyków” - stawia tezę portal.
Podsumowując szczyt w Ankarze dziennik „Sueddeutsche Zeitung” stwierdza, że „gdy członkowie NATO spotykają się, to są zadowoleni, jeśli Trump od razu nie wysadzi wszystkiego w powietrze”. O to chodziło także w tureckiej stolicy, o „utrzymanie prezydenta USA w dobrym nastroju, by w ten sposób po raz kolejny uratować Zachód”.
W ocenie „SZ” „strach przed Trumpem był obecny od początku” tegorocznego szczytu NATO.
Dziennik z Monachium poświęca swoją uwagę sekretarzowi generalnemu NATO Markowi Ruttemu. Według gazety w Europie są urzędnicy, którzy uważają podejście Holendra do Trumpa „za naganne, a wręcz upokarzające”. Nazywa ją „mieszanką bezwstydnego pochlebstwa z jeszcze bardziej bezwstydnym pochlebstwem”.Zarazem „SZ” przyznaje, że „kto ma do czynienia z Trumpem, musi nastawić się na niekończącą się, wyczerpującą, a chwilami upokarzającą próbę sił”.
Według dziennika przekonanie, że można z Trumpem „dojść do ostatecznego porozumienia i potem mieć spokój, jest błędne”. Prezydent USA ma „nigdy nie zadawalać się jednym układem, porozumienie nigdy nie jest punktem końcowym, lecz co najwyżej początkiem kolejnej rundy sporów, targowania się i chwiejnego rozwiązania pośredniego”.
„SZ” uważa, że Trump Europejczyków „zasadniczo uważa za darmozjadów, a do tego za darmozjadów nielojalnych”. A zgoda Europy na niekorzystny dla niej układ celny i wzrost wydatków zbrojeniowych nie zapobiegły sporom o Grenlandię i Iran.
„Trump swoimi wątpliwościami, połajankami i przekleństwami tak poważnie uszkodził NATO, że nikt nie może być pewien, czy USA broniłyby Europejczyków przed rosyjskim atakiem” - pisze „SZ”, wzywając do stworzenia „silnego i niezależnego kontynentu”.
Przedstawiciel Zełenskiego: Szczyt NATO to silny sygnał dla Moskwy
Szczyt NATO w Ankarze to silny sygnał dla Moskwy zarówno ze względu na spotkanie Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i przebieg tego szczytu oraz jego deklarację końcową - ocenił w czwartek pierwszy zastępca szefa Biura Prezydenta Ukrainy Serhij Kysłyca w wywiadzie dla RBK-Ukraina.
„Odnotowano znaczący postęp w sprawie licencji na systemy Patriot. Podczas szczytu G7 jeszcze o to prosiliśmy, a już dzisiaj otrzymaliśmy jednoznaczną pozytywną odpowiedź. Ankara to silny sygnał dla Moskwy. Dotyczy to zarówno spotkania Ukrainy ze Stanami Zjednoczonymi, jak i samego szczytu, dyskusji na nim oraz deklaracji końcowej” - przekazał Kysłyca agencji RBK-Ukraina.
Według urzędnika spotkanie w Ankarze prezydentów Ukrainy i USA, Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Trumpa, było jednym z ich najlepszych dotychczasowych spotkań.
„Było to jedno z najlepszych, a może nawet najlepsze spotkanie. Obaj przywódcy przebyli długą drogę od spotkania w Gabinecie Owalnym (w lutym 2025 r., zakończonego kłótnią - PAP) aż do dzisiejszego dialogu. Rozmowa przebiegała w atmosferze wzajemnego zainteresowania. Sama rozmowa w obecności dziennikarzy trwała chyba około 45 minut” - ocenił.
Zdaniem Kysłycy wraz z początkiem konfliktu USA z Iranem wiele zmieniło się, jeśli chodzi o relacje Kijowa z Waszyngtonem i zaangażowanie Amerykanów w proces negocjacyjny.
„Po pierwsze, uwaga Stanów Zjednoczonych skupiła się całkowicie na Iranie. Rosjanie, jak wiadomo, współpracowali z irańskim reżimem. Na naszym froncie zaszły w tym czasie bardzo istotne zmiany. Chodzi również o ostatnie kontakty naszego prezydenta z Trumpem. W ciągu ostatniego niecałego miesiąca rozmawiał z nim przez telefon dwa razy” - zauważył współpracownik Zełenskiego.
(PAP)






























































