Kongresmeni Demokratów i wdowa po zabitym saudyjskim opozycjoniście Dżamalu Chaszodżdżim wezwali w piątek Biały Dom do publikacji rozmowy telefonicznej z 2018 r. między prezydentem Donaldem Trumpem i saudyjskim następcą tronu Mohammedem bin Salmanem. Według nich treść rozmowy była „szokująca”.


Do ujawnienia treści rozmowy Trumpa z saudyjskim premierem i faktycznym przywódcą kraju wezwał m.in. były urzędnik Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu za pierwszej kadencji Trumpa Eugene Vindman, który miał być świadkiem rozmowy. Vindman, dziś kongresmen Demokratów z Wirginii, zasłynął ze zgłoszenia swoich wątpliwości na temat rozmowy Trumpa z Wołodymyrem Zełenskim, podczas której Trump próbował wymusić na Zełenskim wszczęcie śledztwa przeciwko synowi Joego Bidena. Jak powiedział w piątek na konferencji prasowej przed Kapitolem, rozmowa Trumpa z saudyjskim księciem, znanym w USA jako MBS, była równie „szokująca”, co rozmowa z Zełenskim.
- Po zabójstwie dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego przejrzałem rozmowę między prezydentem Trumpem i saudyjskim następcą tronu. Amerykanie i rodzina Chaszodżdżiego zasługuje, by wiedzieć, co zostało tam powiedziane. (...) Stenogram będzie szokujący - powiedział Vindman, występując obok wdowy po zamordowanym saudyjskim opozycjoniście.
Polityk stwierdził, że chciał ponownie zwrócić uwagę na tę sprawę ze względu na wizytę Salmana w Białym Domu, podczas której Trump stwierdził, że - wbrew ustaleniom CIA - nie miał on nic wspólnego z zabójstwem Chaszodżdżiego, twierdząc, że ofiara mordu była kontrowersyjnym człowiekiem i nielubianym przez wielu, i dodając, że „takie rzeczy się zdarzają”.
Vindman nie chciał zdradzić szczegółów rozmowy, bo jest ona objęta klauzulą tajności, lecz mówił o szerszym kontekście kontaktów Trumpa z Saudyjczykami.
- Chcę, żebyście uchwycili jego stosunek do całej sprawy. Wcześniej powiedział on podróżującemu członkowi swojej administracji, który był w drodze do Arabii Saudyjskiej, że powinien przypomnieć Mohammedowi bin Salmanowi, że „uratowaliśmy jego d...” . Więc zrozumcie, o co tu chodzi - mówił. - Arabia Saudyjska była pierwszym celem jego podróży zagranicznej (...), jego rodzina jest głęboko zaangażowana w interesy jako partner biznesowy reżimu - wymieniał. Dodał później, że podobnie jak w przypadku rozmowy Trumpa z Zełenskim, rozmowa z MBS miała element „coś za coś”.

Pytany przez PAP, czy Kongres może zmusić Biały Dom do publikacji stenogramu rozmowy, Vindman odparł, że byłoby to możliwe, lecz jego republikańscy koledzy się temu sprzeciwiają.
Przeczytaj także
- Ale wie Pan, prezydent może również samodzielnie ujawnić transkrypcję rozmowy. Widzieliśmy, że w przypadku rozmowy ukraińskiej prezydent zdecydował się ujawnić transkrypcję rozmowy i czuł, że nie ma nic do ukrycia, bo nie zrobił nic złego. Oczywiście, były różne poglądy. Prezydent został ostatecznie za to postawiony w stan oskarżenia - przypomniał. Vindman nie wykluczył, że rozmowa z saudyjskim przywódcą mogłaby posłużyć jako powód kolejnego impeachmentu Trumpa, lecz zaznaczył, że jest na to zbyt wcześnie.
Przeczytaj także
CNN: słowa Trumpa o Chaszodżdżim zdumiewające nawet jak na jego standardy
Po spotkaniu Donalda Trumpa z saudyjskim następcą tronu Mohamedem bin Salmanem, podczas którego prezydent USA przekonywał, że książę nie wiedział o zabójstwie dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego, stacja CNN przypomniała kontrowersyjne wypowiedzi Trumpa na temat praw człowieka z poprzednich lat.
Chaszodżdżi, opozycyjny wobec władz w Rijadzie saudyjski dziennikarz, który pisał m.in. dla „Washington Post”, został brutalnie zamordowany w 2018 r. na terenie konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule. Jeszcze w tym samym roku, a więc w czasie pierwszej kadencji Trumpa, CIA ustaliła, że to Mohamed bin Salman zlecił zabójstwo.
Jak podkreśliła CNN, choć Trump wielokrotnie jasno dawał do zrozumienia, że niezbyt obchodzi go zabójstwo Chaszodżdżiego, to jednak jego komentarze podczas wtorkowego spotkania były - nawet jak na standardy amerykańskiego prezydenta - zdumiewające. Stacja zwróciła uwagę, że Trump nie tylko bagatelizował zabójstwo, ale też poręczył za księcia, który od lat zaprzecza swojemu zaangażowaniu w nie i zganił reporterkę, która zadała to pytanie w obecności gościa. Dodatkowo nazwał Chaszodżdżiego „skrajnie kontrowersyjnym” i powiedział: „niezależnie od tego, czy go lubiliście, czy nie, takie rzeczy się zdarzają”.
CNN przypomniała, że Trump nie jest pierwszym amerykańskim prezydentem, który choć w kampanii wypowiadał się ostro o Arabii Saudyjskiej, to po objęciu urzędu stara się utrzymywać z nią dobre relacje. Ale jak zaznaczyła, obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych od poprzedników odróżnia jego stosunek do praw człowieka. Oceniła, że Trump nie jest zainteresowany nawet udawaniem, że „bierze pod uwagę prawa człowieka w tym równaniu”. Podczas wtorkowego spotkania powitał księcia, mówiąc, że „to, co zrobił, jest niesamowite, jeśli chodzi o prawa człowieka i wszystko inne”.
Przy tej okazji CNN przypomniała szereg innych budzących kontrowersje komentarzy Trumpa na temat praw człowieka i osób je naruszających. Większość z nich miała miejsce podczas jego pierwszej kadencji.
W 2016 r., jeszcze jako kandydat na prezydenta, Trump przyznał, że wieloletni dyktator Iraku Saddam Husajn był „złym człowiekiem”, ale pochwalił go za jego podejście do terrorystów. - Ale wiesz, co on robił dobrze? Zabijał terrorystów. Robił to tak dobrze. Nie czytali im praw. Nie rozmawiali. Byli terrorystami - kropka - powiedział wówczas Donald Trump.
W następnym roku, już jako prezydent, podczas wywiadu z Fox News, prezenter tej stacji zasugerował, że przywódca Rosji Władimir Putin jest „zabójcą”. Trump odpowiedział na to, że „jest wielu zabójców". - Myślisz, że nasz kraj jest taki niewinny? - dodał. Po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, gdy zachodni przywódcy ją potępiali, Trump chwalił Putina za „geniusz” i „spryt”, przypomniała CNN.
W tym samym roku pochwalił również prezydenta Filipin Rodrigo Duterte za jego wojnę z narkotykami, która spotkała się z potępieniem licznych organizacji zajmujących się prawami człowieka, ze względu na dużą liczbę zabójstw pozasądowych.
W 2018 r. Trump wypowiedział podobne słowa o przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Unie, nazywając go „twardzielem”, choć prezenter stacji Fox zwrócił uwagę, że Kim Dzong Un skazał na śmierć wiele osób.
Według byłego prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona, w 2019 r. na szczycie G20 podczas rozmowy Trumpa z chińskim przywódcą Xi Jinpingem miała być poruszona kwestia obozów zatrzymań dla Ujgurów, muzułmańskiej mniejszości w Chinach. Bolton twierdzi, że Xi miał powiedzieć amerykańskiemu prezydentowi, że w zasadzie buduje obozy koncentracyjne, co Trump miał ocenić jako słuszną decyzję. Doniesieniom tym zaprzeczył ówczesny przedstawiciel handlowy USA Robert Lighthizer.
Przykładem z obecnej kadencji jest wpis Trumpa na platformach społecznościowych z sierpnia tego roku, w którym pochwalił przywódcę Białorusi, o którym napisał jako „wielce szanowany prezydent Białorusi, Alaksandr Łukaszenka”. (PAP)
ek/ bjn/
Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kar/



























































