Premier zapowiedział, że jeszcze w tym roku uczniowie idący do klas pierwszych szkół podstawowych otrzymają darmowe podręczniki. Skorzystać ma na tym 550 tys. dzieci, a rodzice łącznie zaoszczędzą ponad 100 mln zł.
Premier zapowiedział, że zmiany mają odciążyć finansowo rodziców. Okazuje się, że co roku wydają oni ok. 140 mln zł na podręczniki do klasy pierwszej. Zestaw kosztuje ok. 250 zł na jedno dziecko. Zarabiają na tym głównie wydawnictwa i pośrednicy. W ocenie rządu te wydatki są niepotrzebne, dlatego premier postanowił wprowadzić darmowe zestawy do klas pierwszych. Koszty mają wynieść ok. 10 mln zł i pokryte będą z budżetu państwa.
Idea darmowego podręcznika nie jest nowa. Od dawna wiadomo, że na podręcznikach i zeszytach ćwiczeń zarabiają głównie wydawnictwa. Paradoks polega na tym, że wszystkie książki wcześniej muszą być zatwierdzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, które opracowuje program nauczania. Słowem, w większości podręczników znajdują się dokładnie te same informacje, które musi opanować pierwszoklasista.
Trudno zrozumieć, dlaczego MEN już dawno nie podjął się zadania napisania i wydania tanich podręczników do wszystkich przedmiotów i klas. Zwłaszcza że to właśnie Ministerstwo Edukacji Narodowej zajmuje się opracowywanie programu nauczania.
Od dawna też leży projekt e-podręczników
W zasadzie nie ma technologicznych przeszkód do tego, by cyfrowe wersje podręczników (nawet w kilku wersjach) udostępniać w Internecie w formacie gotowym do wydrukowania. Koszty wydruku takiej książki byłyby nawet 5-krotnie niższe, niż zakup podręcznika od wydawnictwa.
Naturalnie pomysł ten nie spodoba się wydawnictwom. Rynek podręczników szkolnych wart jest nawet 1 mld zł. Wprowadzenie darmowych lub półdarmowych książek doprowadzi ten sektor do ruiny. W teorii kilkanaście tysięcy ludzi może stracić pracę. Jednak otwarte pozostaje pytanie, czy sensowne jest tworzenie i utrzymywanie całego sektora gospodarczego opartego tylko i wyłącznie na bierności MEN? Odpowiedź wydaje się oczywista. Miejmy nadzieję, że darmowy podręcznik do klasy pierwszej jest tylko wstępem do rozszerzenia programu na starsze roczniki.
Łukasz Piechowiak
Główny ekonomista Bankier.pl






















































