Janusz Piechociński: Dzień dobry Państwu. No, zaczął Pan tak, jak ja tydzień temu konferencję prasową, kiedy grupa posłów postanowiła opóźnić pracę. A w związku z poważnym wówczas zagrożeniem, że rządu w sierpniu już nie będzie, a 8 sierpnia będą wybory, no, to właściwie ad acta byśmy odłożyli tą ustawę. Otóż mamy najwyższe w Europie koszty usługi telefonicznej, średnio w stosunku do średnich dochodów 6- cio krotnie wyższe opłaty przez Internet. A sposób traktowania klienta przez niektóre firmy o monopolistycznej pozycji kuriozalny.
TM:, Dlaczego u nas rozmowy i Internet jest taki drogi? Ja proszę Państwa jako ciekawostkę podam, że w Unii Europejskiej średni koszt połączenia z zagranicą, z krajami UE wynosi 2 euro 32 centy. W Polsce 7 euro 70 centów. I tutaj trzeba brać pod uwagę, że my zarabiamy kilkakrotnie mniej. Oczywiście ta cena wynika także z siły nabywczej. A np. 10-cio minutowe połączenie krajowe kosztuje w Unii 14 setnych, euro, czyli 14 centów, w Polsce 16 Międzymiastowe w UE- 37; w Polsce -66, abonament w Unii-11 euro, 80 centów; w Polsce- 19 euro, 10 centów. Dlaczego tak się dzieje?
JP: Wszystko to prawda. To jest konsekwencja tego, że mieliśmy do czynienia z taką a nie inną prywatyzacją monopolisty- firmy państwowej - Telekomunikacja Polska. Po drugie, że bardzo wolno liberalizowaliśmy rynek, chodzi o rozwiązania formalno-prawne. Po trzecie, że w procesie prywatyzacji zagwarantowaliśmy monopoliście długie okresy przejściowe i ochronę przed konkurencją, tak to niestety w praktyce wyszło. I po czwarte, że regulator, a więc Urząd Regulacji i Telekomunikacji Poczty miał bardzo słabe nieskuteczne narzędzia w ściganiu tego typu monopolistycznych postaw. Proszę zwrócić uwagę, że troszeczkę lepiej wyglądają relacje już w telefonii komórkowej…
TM: No, ale też są stosunkowo drogie. Panie Pośle, telefonia komórkowa w Polsce jest także jedną z najdroższych na świecie.
JP:, Ale ja nie powiedziałem, że jest najtańsza. Ja tylko chcę powiedzieć, że koszt sms-a, wytworzenie sms-a łącznie z kosztami finansowymi to jest o 6-8 gr. a płacimy wiadomo ile. A już na rynku europejskim pojawiły się pierwsze oferty na poziomie 4 euro/centów za sms-a. No, więc łatwo zobaczyć jak jesteśmy daleko. No, i między innymi po to jest ta wielka, całościowa nowelizacja ustawy prawo telekomunikacyjne. Która nie jest tylko przełożeniem dyrektyw europejskich, ale jest od nowa napisaniem prawa telekomunikacyjnego, z którym przy poprzednich nowelizacjach były duże problemy.
TM: Panie Pośle, ustawa prawo telekomunikacyjne powinna była być uchwalona przed 1-szym maja, tego roku. Dzisiaj jest 16-ty czerwca i ustawy nie ma. Dlaczego?
JP: To prawda. Z zobowiązaniu traktatowym akcesyjnym zapowiedzieliśmy, że wdrożymy nowe prawo telekomunikacyjne. I w związku z tym nowe dyrektywy europejskie w tym zakresie bardzo jednoznacznie prokonsumenckie, ułatwiające wejście na rynek nowych operatorów do 1-szego maja. Tak się nie stało, dlatego że rząd spóźnił się z projektem. Po pierwsze jest to jedna z najtrudniejszych ustaw. Ja przyznam szczerze, jestem trzecią kadencję posłem, przed 7 lat byłem członkiem Sejmowej Komisji Budżetu i Finansów, a od 3 lat dowodzę Sejmową Komisją Infrastruktury. I w mojej ocenie jest to najtrudniejsza z ustaw.
TM: A dlaczego jest to jedna z najtrudniejszych ustaw?
JP: Z wielu względów. Po pierwsze: piszemy tę ustawę od nowa, to nie jest zwykłe dopasowanie paru dyrektyw już do funkcjonującego prawa. Po drugie: wymieniamy właściwie wszystko łącznie z nazewnictwem, nomenklaturą. Po trzecie: to dotyka rynku, na którym występują gigantyczne sprzeczności interesów wśród uczestników rynku.
TM: Jakie są to sprzeczności interesów?
JP: No, po prostu ci, którzy są bronią się przed tymi, którzy chcą wejść. Ci, którzy są nie chcą silnej pozycji regulatora.
TM:, Czyli sądzi Pan, że to jest główny powód tego właśnie, że to prawo nie zostało uchwalone. Bowiem to, że chodzimy do UE wiedzieliśmy od kilku lat i to prawo mogło być przygotowywane przez ostatnie kilka lat.
JP: Panie Redaktorze, gdyby rząd przedłożył prawo późną jesienią zeszłego roku, to przy priorytecie, który nadałem pracom Sejmowej Komisji Infrastruktury, nad tym projektem, mielibyśmy na 1-szego maja zapewnione prawo telekomunikacyjne. Proszę zwrócić uwagę, że już na etapie uzgodnień wewnątrz resortowych doszło do wielu konfliktów i to się opóźniło i projekt spłynął do Sejmu dopiero w marcu. A więc jeżeli tak trudny druk zawierający ponad 200 artykułów gdzie mamy nie tylko kwestie legislacyjne, formalne, organizacyjne, ale np. techniczne. Otóż jest to rynek, w którym pojawiają się nowe zjawiska techniczne. To, co można zrobić w sieci, internauci to wiedzą, jest wielkim błogosławieństwem, ale trzeba też pewne rzeczy chronić.
TM: Panie Pośle, jak rynek telekomunikacyjny w Polsce by się zmienił, gdyby ta ustawa weszła w życie?
JP:, Kiedy zostały wdrożone w życie większość dyrektyw europejskich w ostatnich latach cena usługi telekomunikacyjnej spadła tam o 40%. W mojej ocenie w Polsce w pierwszym roku funkcjonowania tego prawa, które uchwalimy już niedługo, bo to jest kwestia najbliższych 2,3 tygodni spadną minimum w 1-szym roku o 20-25 %.
TM: W pierwszym roku, a później?
JP: A później konsekwentni dalej. Dlatego że to prawo jest, po pierwsze: prokonsumenckie i tutaj chronimy wreszcie interesy konsumenta, część rynku, to już kończy się ten czas. Część rynku tego nie przyjmowała, więc w różnej formie, choćby w postaci protestów nękania społeczności internatów fałszywymi sygnałami odnoście zawartości tego prawa. Wypominania rządowi i posłom, że pracujemy nad materią, nad którą zupełnie nie mamy pojęcia. Po prostu były opóźnienia tego prawa. Z prostej przyczyny. Tam jednoznacznie powstrzymujemy to zjawisko, które zwłaszcza jeden operator przekroczył wszelkie granice przyzwoitości- zwalniając kilkadziesiąt tysięcy ludzi i stawiając obsługę klienta na głowie. To słynne błękitne linie, te słynne miesięczne zapowiedzi dodzwonienia się na wskazany numer, przez miesiąc mała i średnia firma miała przenoszony numer. Klient indywidualny w ogóle był traktowany w charakterze „ na księżyc” to się skończy. Wraz z wejściem tego prawa podnieśliśmy w ten sposób istotnie kary.
TM:, Ale kary do tej pory były nieskuteczne, Panie Pośle. Ale dlaczego to się zmieni, czy będzie tak, że np. Janusz Piechociński rezygnuje ze swojej posady posła, Tadeusz Mosz zrezygnuje ze swojej pracy dziennikarskiej, skrzykują się i mówią: mamy kapitał, albo pożyczają kapitał i co? Będziemy mogli założyć firmę telekomunikacyjną?
JP: Po pierwsze: zdecydowanie łatwiej całe te procedury od strony formalno-prawnej dla nowych podmiotów. I to jest jak gdyby fundamentalna kwestia, o którą szedł też spór-ułatwiamy dostęp do istniejącej infrastruktury. Więc dotąd było tak jak choćby, jak było to w przypadku Internetu. Że kiedy TP S.A. zainteresowała się bardzo mocna inwestowaniem w Internet przestała użyczać swojej sieci telefonii kablowej. Przypomnę w Polsce mamy 4 mln. użytkowników telefonii telewizji kablowej i w tej ofercie może być też Internet i telefony. No, pod jednym warunkiem, że ten, który przejął sieć, czyli przejął infrastrukturę na określonych warunkach tę sieć udostępniał. Otóż ta ustawa wymusza na właścicielach sieci możliwość udostępnienia oczywiście na warunkach rynkowych tej sieci. A więc będzie większa konkurencja, będzie szersza oferta, będą zabezpieczone interesy konsumenta. I uwaga- na staży zapisów tej ustawy stoi wyposażony w bardzo daleko idące kompetencje Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty. No, i między innymi część rynku sabotowała tą ustawę z prostej przyczyny mówiła: „nie dawajcie małpie brzytwy”, mamy złe doświadczenia z regulatorem, boimy się regulatora.
TM: Mówiąc o małpie, kogo ma Pan na myśli?
JP: To po prostu jest taka niepewność rynku w stosunku do tego, że kiedy umacnia się pozycja administracji, która ma to analizować i w imieniu klienta działać, no, część firm i słusznie dostrzega zagrożenia własnej pozycji. I jeszcze na to nakłada się kolejna. No, więc jakbyśmy próbowali opisać te pola konfliktu, no, to po pierwsze: jest to konflikt pomiędzy dużym stacjonarnym operatorem, w zasadzie pomiędzy monopolistą a reszta. To jest konflikt między uprawnieniami Krajowej Rady i URTiP-u w zakresie multipleksów. I tutaj zapewne jak Państwo wiecie z sygnałów prasowych KRRiT sugeruje, że rozwiązanie to może naruszyć materię konstytucyjną, gdzie jest pisane, że za wolność słowa w Polsce odpowiada w obszarze telewizji i radiofonii KRRiT. I trzeci, bardzo istotny konflikt, no, to jest zakres uprawnień URTiP-u i skuteczność w dochodzeniu np. nakładanych kar. Dotąd było tak, że ponieważ można było na każdym etapie procedowania odwołać się do postępowania administracyjno-sądowego, to efektem było to, że kary nałożone kilka lat temu dotąd się jeszcze niewyegzekwowane.
TM: Poseł Janusz Piechociński, proszę Państwa zapowiada, że po wejściu nowego prawa telekomunikacyjnego usługi telekomunikacyjne w Polsce znacząco stanieją o nawet dwadzieścia kilka procent. Tym czasem operatorzy telekomunikacyjni twierdzą zupełnie coś innego. Grożą, bowiem że jeśli w nowym prawie telekomunikacyjnym znajdą się kwestionowane przez nich zapisy podniosą ceny usług średnio o 6-7%. Chodzi tutaj o to, że według operatorów przewidziane w projekcie obciążenia operatorów dodatkowymi opłatami, głównie o charakterze administracyjnym sięgające 2 mild zł będą z natury rzeczy przerzucone na klientów. No, to jak, to będzie Panie Pośle, zdrożeją, czy potanieją?
JP: Panie Redaktorze, więc ja myślę, że będzie potrzebne kiedyś takie spotkanie z prezesami czołowych, polskich firm telekomunikacyjnych. Żebyśmy sobie porozmawiali kosztach tych firm: kosztach zarządów, kosztach rad nadzorczych, wind, sal i rentowności. Jeżeli ten rynek ma rentowność na poziomie 30%, no, to daj Boże każdemu….
TM: To jest dobra rentownośc-30%!
JP: A no właśnie, nie ma dzisiaj chyba takiego rynku, który ma rentowność 30%. Ta rentowność bierze się miedzy innymi z tego, że jest to rynek silnie zmonopolizowany i rynek, w który regulator mający działać w interesie klienta jest po prostu nieskuteczny. Po pierwsze: te 6-7% jest zupełnie „wyssane z palca”. Dlatego że te cale obciążenia, które projekt rządowy wprowadzał, były na poziomie do 3% w ramach zwrotu świadczenia kosztów poniesionych na usłudze powszechnej i do 0.1% kosztów na rzecz URTiP-u i jego potrzeby regulacyjne. Wczoraj rozpatrzyliśmy poprawki, przeszła poprawka pozytywnie zaopiniowana do 1% podkreślam, to, do, bo to jest maksymalna granica i poprawka do 0.05%
TM: 0.05%- to jest setnych .
JP: Tak, tak jest. Czyli maksymalnie można powiedzieć, że dodatkowe opłaty wynikające z tej ustawy będą wynosić 1.05 %, więc podnoszenie o 7, to jest po prostu… Ja myślę, że cześć naszych…
TM: Czy jest to szantaż?
JP: Tak, to jest jeden z elementów wpływania, to jest tak jak z rejestrowaniem adresów i skrzynek e-mail- nie było tego w projekcie, i nie było takiej sytuacji. A nagle okazuje się, że mamy wielki protest. Na moje konto osobiste wpływa, 80 tys. protestów internautów, z czego kilka tysięcy to są spamy, bo zaskoczyłem wszystkich tych, który wysłali do mnie protest „odessaliśmy” adresy, wysłaliśmy wyjaśnienia. Część osób pisała, że nigdy w proteście nie uczestniczyła. A więc ktoś przez przypadek w czyimś imieniu protestował do przewodniczącego Sejmowej Komisji Infrastruktury. Ja to rozumiem rynek się broni, broni swoich wysokich zysków, ale ten rynek musi mieć świadomość. Rynek stać na lobbystów na media na sympatię. Posłów musi być stać na obronę interesów klienta. Te interesy klienta w Polsce są sponiewierane, są poważnie zagrożone na tym rynku telekomunikacyjnym, czas przywrócić normalność.
TM: Kiedy ta ustawa zostanie uchwalona?
JP: W mojej ocenie, zostanie podpisana przez prezydenta RP i wejdzie w życie na początku lipca-do połowy lipca tego roku.
TM: Dziękuję bardzo. Naszym gościem był dzisiaj pan Janusz Piechociński, przewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury, poseł sprawozdawca projektu ustawy Prawo Telekomunikacyjne. Dziękuję Panu, dziękuję Państwu.
JP: Dziękuję bardzo.




























































