Eskalacja obaw związanych z wypłacalnością Hiszpanii doprowadziła wczoraj do silnej przeceny akcji i podbiła koszty obsługi hiszpańskiego długu do rekordowo wysokiego poziomu - rentowność obligacji 10-letnich wzrosła do 7,5%. Dziś Madryt będzie chciał pożyczyć 2-3 mld euro, emitując 3- i 6-miesięczne bony skarbowe.
| Zobacz też: | |
| Moody's tnie perspektywę ratingową Niemiec | |
Inwestorzy od dłuższego czasu wiedzą, że kryzys strefy euro się pogłębia i że politycy zamiast przedstawić wiarygodne rozwiązanie tylko kupują czas kolejnymi bail-outami. Za to negatywną niespodzianką jest coraz głębsza recesja w Europie. Dlatego kluczowego znaczenia nabierają publikacje indeksów PMI, które z pewnym wyprzedzeniem pokazują stan koniunktury gospodarczej.
We wtorek rano opublikowane zostaną wstępne odczyty dla Francji, Niemiec i całej strefy euro. We wszystkich przypadkach ekonomiści spodziewają się kosmetycznej poprawy, co byłoby pozytywnym sygnałem dla rynków akcji. Wzrost indeksu PMI odnotowano w Chinach, gdzie podniósł się on z 48,2 pkt. do 49,5 pkt. Niemniej jednak wciąż oznacza to kontrakcję w drugiej gospodarce świata, na co główny indeks giełdy w Szanghaju zareagował spadkiem do najniższego poziomu od trzech lat .
O godzinie 7:15 poza Szanghajem na azjatyckich rynkach przeważały nieznaczne wzrosty. Na plusie były też notowania kontraktów terminowych na główne indeksy europejskie. Futures na DAX i CAC40 zyskiwały w granicach 0,6%. Kurs EUR/USD pozostawał tuż ponad barierą 1,21, czyli nieznacznie powyżej dwuletniego minimum.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl

































































