Czeski Bank Narodowy zaskoczył i wbrew oczekiwaniom ekonomistów po raz czwarty w ciągu roku podniósł stopy procentowe, coraz bardziej oddalając się od "technicznego zera".


Główna stopa procentowa została podwyższona przez bank centralny Czech z 0,75 do 1,00 proc. Stopa lombardowa po raz kolejny rośnie dwukrotnie niż główna - czyli o 50 pb. - z 1,00 do 1,50 proc. Stopa dyskontowa została utrzymana ponownie bez zmian na poziomie 0,05 proc.
W reakcji na podwyżkę stóp czeska korona umocniła się w stosunku do euro o 0,50 proc.
To już czwarta w ciągu roku podwyżka ceny pieniądza w banku centralnym Czech. Pierwsza z nich miała miejsce w sierpniu 2017 roku, gdy CNB zerwał z polityką „technicznie zerowych” stóp procentowych. Była to wówczas pierwsza od 2012 roku podwyżka kosztów kredytu w Europie Środkowej. Drugi raz stopy u naszych południowych sąsiadów poszły w górę w listopadzie. Po raz trzeci stopy wzrosły w lutym bieżącego roku, aczkolwiek wtedy taka decyzja była przewidywana przez analityków. Modus operandi w przypadku drugiej, trzeciej i czwartej podwyżki był taki sam - główna stopa rosła o 25 pb., z kolei stopa lombardowa o 50 pb.
W styczniu w ślady Czechów podążyli Rumuni. Decyzją Narodowego Banku Rumunii stopa referencyjna została podniesiona z 1,75 proc. do 2 proc. Stopy procentowe na rekordowo niskim poziomie były utrzymywane od maja 2015 r.

Cały region Europy Środkowej przeżywa obecnie wyraźne ożywienie gospodarcze. Wzrost PKB w krajach regionu sięga 4-5 proc., a inflacja sięga poziomów najwyższych od 5 lat, osiągając (lub czasami wręcz przekraczając) oficjalne cele inflacyjne banków centralnych. W Czechach inflacja CPI w maju wciąż znajdowała się nieznacznie powyżej celu inflacyjnego (2 proc. z tolerowanych odchyleniem o jeden punkt procentowy) i wynosiła 2,2 proc rdr.
Jakub Krześnicki































































