Czeski Bank Narodowy po raz drugi w tym roku podniósł stopy procentowe, oddalając cenę pieniądza od utrzymywanego przez 5 lat „technicznego zera”. Decyzja o podwyżce była zgodna z oczekiwaniami analityków.


Główna stopa procentowa w Czeskim Banku Narodowym została podwyższona z 0,25% do 0,50%. Ale stopa lombardowa została podniesiona aż o 50 pb., do 1,00%. Stopa dyskontowa została utrzymana bez zmian na poziomie 0,05%.
Rynek walutowy dość spokojnie zareagował na decyzję CNB. O 13:13 euro kosztowało 25,57 koron czeskich - a więc prawie tyle samo co dzień wcześniej.
Trzy miesiące temu Czechy stały się pierwszym krajem Unii Europejskiej, który w tym cyklu podwyższył koszty kredytu. Do takiego kroku decydentów z Pragi mogła skłonić zarówno inflacja CPI przewyższająca cel (2% rocznie), jak również niepokojąco szybko drożejące nieruchomości.
W kwietniu CNB podjął inną ważną decyzję i po przeszło trzech latach zerwał z polityką quasi-sztywnego kursu korony wobec euro.
Czeska gospodarka od kilku kwartałów przeżywa okres rzadko spotykanej prosperity. W drugim kwartale dynamika PKB przyspieszyła do 2,5% rdr, osiągając najwyższy poziom od ponad 20 lat. Stopa bezrobocia BAEL u naszych zachodnich sąsiadów wynosi zaledwie 2,7%, co jest najniższym wynikiem w Unii Europejskiej. Problem staje się za to coraz wyższa inflacja cenowa, która we wrześniu sięgnęła 2,7%, przekraczając cel inflacyjny banku centralnego i osiągając najwyższy poziom od 5 lat.
Dobra kondycja gospodarki pomogła osiągnąć imponującą nadwyżkę w czeskim budżecie państwa.
Mimo że koniunktura gospodarcza w Czechach nie jest lepsza niż w Polsce, to nasza Rada Polityki Pieniężnej deklaruje, że nie ma zamiaru podnosić stóp procentowych nawet do końca 2018 roku. Różnie w polityce monetarnej widoczne są na rynku walutowym: od kwietnia (czyli od uwolnienia kursu walutowego) cena korony czeskiej wzrósł o ponad 7%, do przeszło 16,57 polskich groszy.
KK


























































