Rosja próbuje wciągnąć kogoś z Europy w rolę mediatora pokojowego z Ukrainą, by uniknąć nowych sankcji ze strony Unii Europejskiej - powiedział w poniedziałek szef estońskiej dyplomacji Margus Tsahkna.


Według estońskiego ministra Kreml ponownie chce zyskać na czasie, szczególnie, że USA, z uwagi na brak postępów w negocjacjach pokojowych, mogą wycofać się z tego procesu. „Gdyby Europa przyjęła rolę mediatora, nie rozmawialibyśmy już o kolejnym pakiecie sankcji, który obecnie UE przygotowuje. Putin obawia się jednej bardzo dotkliwej kwestii, tj. całkowitego zakazu usług transportu morskiego przez obszar UE oraz całej serii innych sankcji” - stwierdził Tsahkna w programie telewizji ERR.
Zaznaczył przy tym, że rola mediatora oznacza zajęcie neutralnego stanowiska, po to by dążyć do kompromisu między Ukrainą a Rosją. - To absolutnie nie jest nasz cel. Naszym celem jest opowiedzenie się za tym, jak będzie wyglądała europejska architektura bezpieczeństwa w przyszłości, w której Ukraina z pewnością odegra bardzo dużą rolę, mając już największą siłę militarną - dodał.
ERR przypomniała, że jako potencjalni wysłannicy UE do rozmów z Kremlem brani pod uwagę są m.in. była kanclerz Niemiec Angela Merkel oraz obecny prezydent Finlandii Alexander Stubb. Według Tsahkny istotne jest, aby region przy granicy z Rosją (wschodniej flanki) nie został pominięty w jakichkolwiek rozmowach. Zaznaczył przy tym, że w Europie prawdopodobnie nikt z polityków nie ma takiej pozycji, która pozwoliłaby mu reprezentować całą Europę i tak by wszyscy to zaakceptowali. (PAP)
pmo/ zm/

































































