Tegoroczny wzrost gospodarczy w Chinach może wynieść 6 proc. – uważają analitycy Credit Suisse. Za spowolnieniem w Państwie Środka mają stać decyzje nowej ekipy rządzącej.
W raporcie dla klientów analitycy Credit Suisse stwierdzili, że „nie będą zaskoczeni, jeżeli wzrost chińskiego PKB spadnie do 6 proc.”. To znacznie mniej niż przewidują inne banki inwestycyjne, a także same chińskie władze – oficjalny cel na ten rok wynosi 7,5 proc., a średnia dla lat 2011-2015 ma wynieść 7 proc.
| »Chiny na krawędzi kryzysu bankowego |
Prognozowane spowolnienie wzrostu gospodarczego „fabryki świata” to efekt zmian na szczytach władzy. Nowa ekipa rządząca z prezydentem Xi Jinpingiem i premierem Li Keqiangiem na czele nie zamierza wzorem poprzedników za wszelką cenę śrubować statystyk wzrostu.
Zamiast budowania miast-duchów czy autostrad donikąd, obecne władze Państwa Środka chcą skupić się na reformach wewnętrznych – w ostatnich miesiącach zapowiadano walkę z korupcją, ograniczenie „shadow bankingu” czy wzmocnienie ochrony środowiska. Wszystko to ma pomóc w przejściu od modelu wzrostu opartego na inwestycjach do oparcia drugiej największej gospodarki świata na konsumpcji wewnętrzne.

- W pierwszym roku 10 letniej kadencji reformy mogą być przedkładane nad wzrost – dodają analitycy Credit Suisse. Ich zdaniem spowolnienie w Chinach będzie miało wpływ na szereg innych rynków. Spadać będą ceny aktywów, które w ostatnich latach zyskiwały dzięki wzrostowi w Państwie Środka – surowców, akcji spółek surowcowych czy australijskiego dolara.
/mz





























































