REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Coraz mniej Polaków chce przyjęcia euro

2009-07-04 01:55
publikacja
2009-07-04 01:55
Dodaj Bankier.pl w Google
"Rzeczpospolita" pisze, że kryzys gospodarczy zmniejsza poparcie dla szybkiego zastąpienia złotego wspólną europejską walutą. Z sondażu Gfk Polonia dla gazety wynika, że prawie połowa Polaków uważa, że rząd powinien zwolnić tempo przygotowań do przyjęcia euro. W ciągu ostatniego półrocza zwiększyła się też liczba przeciwników euro. Obecnie szybkiego przyjęcia wspólnej waluty chce 17 procent Polaków. W styczniu przyjęcie euro popierało 26 procent badanych - pisze "Rzeczpospolita".

Niedawno rząd wskazywał rok 2012 jako datę zmiany waluty. Jednak zdaniem ekonomistów, obecnie najwcześniejszym możliwym terminem jest 2014 rok. Zmianę opinii o euro ekonomiści tłumaczą sytuacją makroekonomiczną w kraju i na świecie.

Według sondażu, 65 procent Polaków jest niezadowolonych z antykryzysowych propozycji rządu. Tylko 19 procent ankietowanych uważa, że budżet powinno się ratować poprzez przyspieszenie prywatyzacji. 61 procent proponuje, by poczekać na wyższe ceny.

"Rzeczpospolita"/IAR/daw/ab
Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (15)

dodaj komentarz
~Egon
Wszystkie waluty mogą stać się niestabilne.
Przez giełdy a głównie kontrakty , ze świata zrobiono mega kasyno.
Teraz wygrani chcą sie rozliczyć ,a tu niestety wszędzie fura.
Waluty potraktowane zostaną jak akcje,którymi się miesza ,splituje,rozwadnia i robi nowe emisje.
Mając własną walutę dany kraj ma możliwość dostosowania
Wszystkie waluty mogą stać się niestabilne.
Przez giełdy a głównie kontrakty , ze świata zrobiono mega kasyno.
Teraz wygrani chcą sie rozliczyć ,a tu niestety wszędzie fura.
Waluty potraktowane zostaną jak akcje,którymi się miesza ,splituje,rozwadnia i robi nowe emisje.
Mając własną walutę dany kraj ma możliwość dostosowania do zagrywek innych.
Pozbywając się tego ,oddajemy karty zbankrutowanemu szulerowi , który ma się odegrać zastawiajac dodatkowo jeszcze nasz majątek.

Wielcy, chciwi gracze wymyślili grę w kontrakty,kopali dołki i sami w nie wpadli.
Wielcy okazali się leszczami ,przegrali i nie mają z czego oddać rekinowi.
Rekin spokojnie je ryż i myśli co tu teraz z tym zrobić.

Kumacie to czy są jakieś watpliwości.

~michal_UPR
demokracja to ustroj ktory daje perfekcyjnie ułudę ze wieksozsc moze cos zmienic

wuiekszosc ludzi wkurza pdowyzanie podatkow, wiekszosc ludzi che kary smierci dla bandziorow zamiast utrzymywania ich w wiezieniach a i tak osoby przez nich wybierane tego nei zrobią a lud dalej sie daje nabierac


euro tez wiekszosc
demokracja to ustroj ktory daje perfekcyjnie ułudę ze wieksozsc moze cos zmienic

wuiekszosc ludzi wkurza pdowyzanie podatkow, wiekszosc ludzi che kary smierci dla bandziorow zamiast utrzymywania ich w wiezieniach a i tak osoby przez nich wybierane tego nei zrobią a lud dalej sie daje nabierac


euro tez wiekszosc ludzi nei chce ale i tak i tak wprowadzą

argument tuska - nei da sie skonstruowac pytania w referendum - no czysty idiotyzm osoby ktora niby reprezentuje stanowisko polaków
~Krys odpowiada ~michal_UPR
a więc jedynym rozwiazaniem jest oświecona dyktatura prof. Lecha Kaczynskiego. Tylko on dba o interesy ludzi pracy.
~gosc1
A ja nie chcę złotówki - to słaba waluta!!! Przez ostatnie wahania (a właściwie osłabienie) spadła wartość moich oszczędności, a to mi się nie podoba! Chcę stabilnej waluty!
~jazgarz
Słowacy płaczą z powodu euro 2009-07-02 03:00
Sześć miesięcy po wielkiej fecie związanej z przyjęciem euro, słowacki rząd zaczyna martwić się o szkody wyrządzone gospodarce przez wspólną europejską walutę. Władze naszego południowego sąsiada rozpoczęły właśnie śledztwo mające wyjaśnić dlaczego Słowacy robią zakupy na Węgrzech
Słowacy płaczą z powodu euro 2009-07-02 03:00
Sześć miesięcy po wielkiej fecie związanej z przyjęciem euro, słowacki rząd zaczyna martwić się o szkody wyrządzone gospodarce przez wspólną europejską walutę. Władze naszego południowego sąsiada rozpoczęły właśnie śledztwo mające wyjaśnić dlaczego Słowacy robią zakupy na Węgrzech i w Polsce, a nie w swojej ojczyźnie.


Powody takiego zjawiska wydają się jednak proste i nie wymagające specjalnych badań i analiz. W ciągu ostatniego roku euro o kilkadziesiąt procent umocniło się wobec forinta i złotego, przez co zakupy na Węgrzech i w Polsce stały się dla Słowaków po prostu dużo bardziej opłacalne.

Słowacja i Słowenia mogą aż przez najbliższe 5 lat pozostać jedynymi członkami strefy euro pochodzącymi z Europy środkowo-wschodniej. Kryzys gospodarczy sprawił, że Polska, Czechy i Węgry zostały zmuszone do odsunięcia planowanych dat przyjęcia wspólnej waluty. Nie wspominając już o krajach nadbałtyckich, w które recesja uderzyła najbardziej spośród wszystkich członków Unii Europejskiej.

Euro wpędza Słowację i Słowenię w szpony recesji

Odpływ słowackich konsumentów do zagranicznych sklepów wraz z gigantycznym spadkiem eksportu również wywołanym przez silne euro spowodował, że Słowacja wpadła w najgorszą recesję od czasu wyjścia z komunizmu. W podobnej sytuacji jest też Słowenia, która do strefy euro dołączyła już w 2007 roku.

„Na horyzoncie zbierają się już czarne chmury. Dla Słowacji i Słowenii, silne euro powoduje wzrost ryzyka konkurencyjnego. Jeśli ta sytuacja się utrzyma, bez wątpienia skomplikuje jeszcze i tak trudny okres.” – mówi Simon Tilfors, główny ekonomista londyńskiego think-tanku Centre for European Reform.

W maju sprzedaż detaliczna na Słowenii spadła o 13,4 procent w stosunku rocznym. Słoweński produkt krajowy brutto za pierwszy kwartał spadł z kolei o 8,5 procent. Analogiczne statystyki dotyczące Słowacji wyglądają podobnie – tam PKB spadł w pierwszym kwartale o 5,6 procent, a sprzedaż detaliczna w kwietniu o 9,2 procent.

Kryzys + euro = dramat dla gospodarki

Jak twierdzi Juraj Kotian, ekonomista wiedeńskiego oddziału Erste Bank, w czasach kryzysu, takiego jak ten, który obserwujemy, euro może mieć naprawdę niekorzystny wpływ na gospodarkę. Mniejsi członkowie strefy euro nie mogą bowiem zdewaluować waluty, aby zwiększyć swoją konkurencyjność.

Negatywny wpływ silnego euro bardzo mocno odczuwają słowackie i słoweńskie firmy. Największa sieć supermarketów na Słowenii, Mercator Poslovni Sistem, zanotowała blisko 8 milionów euro strat na swoim oddziale w Serbii, przede wszystkim z powodu ryzyka kursowego wywołanego przez słabość tamtejszego dinara wobec euro.

Straty z powodu mocnego euro zanotował też dobrze znany w Polsce producent sprzętu gospodarstwa domowego Gorenje. Według prezesa tej firmy Franjo Bobinaca, tylko z powodu ryzyka kursowego prowadzony przez niego koncern stracił 3 miliony euro. W pierwszym kwartale całe straty Gorenje wyniosły 14,47 miliona euro.

Słowacy i Słoweńcy kierują się ceną, a nie reklamami

Na słowackich i słoweńskich konsumentów szukających tanich zakupów za granicą nie działają żadne zachęty i reklamy. Dbaja przede wszystkim o swoje kieszenie i liczą, liczą, liczą…

Położony w węgierskim mieście Mosonmagyarovar supermarket należący do brytyjskiego giganta Tesco zaczął nawet zatrudniać słowackojęzycznych pracowników i rozstawiać promocyjne banery ze słowackimi napisami.

„Nie da się z tym walczyć.” – mówi Viliam Trska, szef słowackiego oddziału amerykańskiego koncernu Procter & Gamble, największego producenta dóbr konsumpcyjnych na świecie. „Jeśli można coś kupić dużo taniej w innym miejscu, dlaczego ktoś miałby to kupować tutaj?”.

Autor: Dominik Modrzejewski
Źródło: Bloomberg

~Przemysław z Krakowa
W sprawie Słowacji: czytałem, że ceny wzrosły tam nie tyle po wprowadzeniu Euro, co PRZED - proces ten trwał dwa lata, co mogło jednak umknąć większości ludzi, którzy tam nie jeżdżą, lub robią to raz na kilka lat. Aktualnie jest tam wyraźnie drożej niż u nas i nawet spadek Euro do 4zł nie spowoduje wyrównania, a jeszcze większy spadek W sprawie Słowacji: czytałem, że ceny wzrosły tam nie tyle po wprowadzeniu Euro, co PRZED - proces ten trwał dwa lata, co mogło jednak umknąć większości ludzi, którzy tam nie jeżdżą, lub robią to raz na kilka lat. Aktualnie jest tam wyraźnie drożej niż u nas i nawet spadek Euro do 4zł nie spowoduje wyrównania, a jeszcze większy spadek nie wydaje mi się realny (choć byłoby to moim marzeniem...).
W sprawie wzrostu cen i Euro: w momencie, kiedy stopy procentowe u nas i w strefie Euro były najwyrzsze, wynosiły: u nas 6%, w strefie Euro 4% (przez moment 4,25, ale to było krótko). W dodatku u nas stopy procentowe rosły szybciej - podwyżki były co miesiąc lub dwa, w strefie Euro - co trzy do pięciu miesięcy.
Proponuję zatrem pomyśleć, co by było, gdyby EBC ustalał u nas stopy procentowe (max. 4,25%), skoro pod rządami RPP (max. 6% - 30% więcej), inflacja przekraczała 4,5% rr?
Owszem, w wyniku sztucznego zamrożenia cen i kontroli, w okolicach terminu przyjęcia przez Polskę Euro, można inflację zatrzymać, ale potem wzrośnie ona szybciutko i tylko kestią dyskusji jest, czy zatrzyma się na 10%, czy nie.
Pozdrawiam.
~nikt ważny
"Proponuję zatrem pomyśleć, co by było, gdyby EBC ustalał u nas stopy procentow (max. 4,25%),
skoro pod rządami RPP (max. 6% - 30% więcej), inflacja przekraczała 4,5% rr?"

Inflacja bardziej (w praktyce) zależy od polityki "interwencyjnej" rządu i parlamentu niż RPP.
W tym jest wielkie niebezpieczeństwo,
"Proponuję zatrem pomyśleć, co by było, gdyby EBC ustalał u nas stopy procentow (max. 4,25%),
skoro pod rządami RPP (max. 6% - 30% więcej), inflacja przekraczała 4,5% rr?"

Inflacja bardziej (w praktyce) zależy od polityki "interwencyjnej" rządu i parlamentu niż RPP.
W tym jest wielkie niebezpieczeństwo, bo o ile w Radzie zasiadają jakby nie było specjaliści
z odpowiednim potencjałem intelektualnym, to w rządzie i parlamencie już niekoniecznie...

:-(
~nikt ważny
Wolisz, żeby "Morgany" dalej urządzały sobie takie rajdy
na naszej walucie i opcjach jak do tej pory to robią?

~jack
Już Słowacja popelnila bląd i ludzie przyjeżdzają do nas i na Węgry po zakupy bo jest dużo taniej.Po przyjęciu euro na 1000 % wzrosną ceny wszystkiego !!!!!!!!!!!!!
~miki
na słowacji ceny ani drgnęły tylko u nas było załamanie złotego i dlatego dla słowaków u nas jest tanio a dla nas u nich drogo. Jak byśmy wprowadzili euro w tym samym momencie co słowacy, to u nich produkcja by się nie załąmała, a u nas słowacy nie robiliby zakupów wszystkiego co widzą. Jak złoty wróci do normy czyli będzie euro na słowacji ceny ani drgnęły tylko u nas było załamanie złotego i dlatego dla słowaków u nas jest tanio a dla nas u nich drogo. Jak byśmy wprowadzili euro w tym samym momencie co słowacy, to u nich produkcja by się nie załąmała, a u nas słowacy nie robiliby zakupów wszystkiego co widzą. Jak złoty wróci do normy czyli będzie euro po 3 zł to skończą się wycieczki słowaków do polski a zacznie sie normalne życie i w końcu u nas przestanie być tak drogo i zaczną spadać ceny wszystkiego.

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki