Ocena zdolności kredytowej klientów chcących zaciągnąć kredyt odbywa się wielokanałowo i na podstawie najróżniejszych informacji. Banki rozpatrują bowiem sprawy, które wydawałoby się, nie mają związku z naszą pożyczką. Okazuje się jednak, że niektóre z tych pozornie nieważnych kwestii staja na przeszkodzie zaciągnięcia kredytu.
„Zdaniem Aleksandry Gon-tarek, doradcy finansowego z firmy Goldenegg, nie ma jednolitych reguł w sprawie oceny zdolności kredytowej klienta. Każdy bank podchodzi do sprawy indywidualnie. - Banki biorą pod uwagę me tylko nasze dochody i wydatki - mówi Aleksandra Gontarek. - Istotna jest również nasza historia kredytowa, ale też inne czynniki, jak choćby kondycja firmy, w której pracujemy.” – czytamy w „Echu Dnia”.
„Oceniając zdolność kredytową klienta banki biorą pod uwagę wiele takich elementów, o których nawet nie myślimy, że są ważne. Na przykład niektóre banki traktują gorzej tych klientów, którzy zaciągają kredyt na kupno mieszkania od dewelopera, cieszącego się lokalnie złą opinią. Bank po prostu obawia się, że wpłacone przez klienta pieniądze znikną, a mieszkania nie będzie.” – pisze dalej „Echo Dnia”.
Jak widać, banki sięgają po różne informacje, starają się sprawdzić wiarygodność swoich klientów w najrozmaitszych źródłach. Warto więc mieć na uwadze wszystko, co wiąże się z naszymi finansami. A jeśli nie jesteśmy pewni, czy nasza przeszłość finansowa jest uregulowana, możemy zwrócić się do Biura Informacji Kredytowej, które na nasz wniosek przygotuje raport dotyczący naszych wcześniejszych zobowiązań.
Źródło: „Echo Dnia - Radom”, Odprawiony z kwitkiem, Artur Potaczała, 27. 02. 2007.


























































