
foto: thinkstock
Od 2010 roku liczba lombardów w Polsce wzrosła z 10 tys. do 15 tys. Ich właściciele twierdzą, że jest to podyktowane bardzo złą sytuacją gospodarczą, która coraz więcej osób zmusza do zastawiania swoich skarbów.
Co zastawiamy najczęściej?
![]() | »Kobiecy pomysł na biznes: biżuteria personalizowana |
Towar, który nie został na czas wykupiony przez właściciela, staje się własnością lombardu i jest wystawiany na sprzedaż. Zakupy w lombardach to zatem sposób na okazyjne nabycie używanego towaru w ciekawej cenie. Ludzie często zastawiają na przykład telefony komórkowe, które można odkupić od lombardu znacznie poniżej ceny rynkowej.
Czy wszyscy kupują tylko złoto, zegarki i telefony?
Właściciele kilku lombardów, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że większość zastawianych przedmiotów jest wykupywana w terminie. Nieoficjalnie przyznają, że do wykupu często nie zgłaszają się osoby, które sprawiają wrażenie, jakby zdobyły towar „w łatwy sposób”. Trudno im jednak posądzać każdego klienta o kradzież lub paserstwo.
Sprzedaż towarów, które nie zostały wykupione przez klientów, odbywa się przede wszystkim w samych lombardach. Placówki, które decydują się na skupowanie czegoś więcej niż złoto lub telefony komórkowe, często wystawiają swoją ofertę również w sklepie internetowym. Robią tak, aby nie gromadzić zapasów rzeczy, po które nigdy nikt się nie zgłosi. Z doświadczeń właścicieli i sprzedawców wynika, że jeżeli komuś zależy na odzyskaniu zastawionego dobra, to zazwyczaj zgłasza się po nie, gdy tylko zarobi jakieś pieniądze.
| »Jakie obowiązki wobec konsumentów ma przedsiębiorca sprzedający towary lub usługi przez internet? |
Sklep internetowy działa zazwyczaj jak mały portal aukcyjny. Towar można kupić od razu lub zaproponować swoją cenę. „Aukcja” zawiera szczegółowy opis towaru wraz z informacją o tym, czy jest on nowy, czy używany. W przypadku ogólnopolskich sieci lombardów towary fizycznie mogą być w różnych miastach, co może wpłynąć na koszty wysyłki przy zakupie kilku przedmiotów.
Największe dziwactwa
Nas najbardziej zaskoczyła obecność w lombardach takich przedmiotów, jak: glukometr za około 100 zł, inhalator za 130 zł, pirometr (przyrząd do bezdotykowego pomiaru temperatury) za 200 zł, zestaw sztućców za 200 zł, fajka wodna za niecałe 100 zł, akordeon za 750 zł, wentylator łazienkowy za 69 zł, a nawet obrus za 15 zł i stroboskop za 19 zł.
Sprzedawcy lombardów przyznają, że ludzie będący w trudnej sytuacji materialnej coraz częściej przynoszą bardzo dziwne rzeczy. Zdarzają się nożyczki fryzjerskie, spinacze tapicerskie, piły mechaniczne, depilatory, miksery, perfumy, markowe okulary, gry komputerowe, a nawet lampy owadobójcze.
Justyna Niedbał
Bankier.pl





























































