Dzisiaj odbyć się ma spotkanie zarządu Grupy Lotos, na którym mają zapaść ostateczne decyzje w tej sprawie. W piątek zostali wezwani do siedziby spółki prawie wszyscy kierownicy stacji z Trójmiasta. Przedłożono im propozycję przejęcia stacji w ajencję. – Spółka zażądała również zabezpieczeń od tych, którzy będą chcieli przejąć stacje, a także zastawu za towary w sklepie. Są to kwoty znaczne, a dla przeciętnie zarabiającego przekraczające często 50 pensji – mówi mówi Zbigniew Wyka, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Obrony Pracowników Grupy Lotos SA. – Niewątpliwie znajdą się tacy, których będzie na to stać a co z resztą? Czy wkład pracy, zaangażowanie i lata poświęcone tej firmie jest niczym dla jej włodarzy? Wśród pracowników Grupy Lotos SA od wtorku panuje poruszenie. – Telefon się urywa. Koledzy dzwonią ze słowami poparcia dla strajku i cieszą się, że ktoś zajął się ich sprawami – mówi jeden z pracowników firmy Lotos Paliwa. – Liczymy, że nasza nowa prezes spółki Lotos Paliwa jednak poprawi warunki płacowe, szczególnie dla nowo zatrudnianych ludzi. Ci współpracownicy, którzy nie wierzą w zmiany, zapowiadają wyjazdy do pracy za granicę, np. Norwegii. Wielu z niecierpliwością czeka na decyzje, które mają zapaść podczas dzisiejszego.
– Nasze stanowisko w tej kwestii jest jasne – jesteśmy gotowi o tej formie przekształceń rozmawiać, ale nie zaakceptujemy proponowanych zasad wprowadzanych przez zarząd spółki obecnie – dodaje Wyka. Z drugiej strony wiadomo, że proponowane zmiany organizacyjne w Lotosie będą oznaczać np. likwidacje stanowisk pracy związanych z działaniem związków zawodowych.
Dziennik Bałtycki
ARKADIUSZ GANCARZ ROBERT KIEWLICZ


























































