To będzie kolejny rok hossy, ale pod znakiem dużo większej zmienności oraz przewagi małych i średnich spółek – przewidują eksperci Domu Inwestycyjnego Xelion. Atrakcyjne pozostaną obligacje skarbowe, a z kruszców bardziej opłaci się postawić na złoto niż na srebro, które okazało się inwestycyjnym przebojem 2025 roku.


Eksperci przewidują, że 2026 rok przyniesie kontynuację trendów wzrostowych na światowych giełdach, choć z wyraźnie wyższą zmiennością.
– To będzie czwarty rok hossy na Wall Street. Zakładamy, że na pewno będzie ciekawiej – zarówno w pozytywnym, jak i w negatywnym tego słowa znaczeniu. Nie zakładamy końca trendu wzrostowego w USA, aczkolwiek spodziewamy się, że mogą pojawić się dwucyfrowe korekty, wywołane na przykład słabszymi wynikami gigantów technologicznych – wskazuje Patryk Pyka, dyrektor zespołu analiz i doradztwa inwestycyjnego Domu Inwestycyjnego Xelion.
„To nie jest bańka”, ale teraz czas na mniejsze spółki
Mimo wysokich wycen, zwłaszcza firm technologicznych, specjaliści uspokajają w kwestii rzekomego pęknięcia bańki związanej z AI.
Zobacz także
– To nie jest bańka, ponieważ sztuczna inteligencja to coś, co zostanie z nami do końca naszego życia. To, że jest bardzo drogo na kilku największych spółkach, nie oznacza jeszcze bańki – wyjaśnia Piotr Kuczyński, analityk DI Xelion.
Ostrzega jednak, że spółki znane jako tzw. Wspaniała Siódemka (lub Dziesiątka – po zaliczeniu do tej grupy Broadcomu, Cisco i Palantiru) mogą doświadczać wstrząsów. – Największe spółki będą podatne na korekty, gdy inwestorzy dojdą do wniosku, że potężne środki inwestowane w AI zaczną się zwracać jednak w dużo dłuższym terminie, niż się obecnie zakłada – dodaje.
Zdaniem ekspertów Xelionu korekt w notowaniach zgodnie z historycznymi wzorcami należy się spodziewać jednak dopiero w drugim lub trzecim kwartale. W bieżącym kwartale zgodnie z opracowanym wewnętrznie modelem prognostycznym spodziewają się wzrostu indeksu S&P 500 o 3,5%.

Uwaga inwestorów w USA może przesuwać się w stronę firm średnich i małych, nie tylko z drugiego szeregu S&P 500, ale też jeszcze mniejszych, z indeksu Russell 2000.
– Dwa poprzednie lata to były lata falstartów. Oczekiwania wobec tych firm już wtedy były wysokie, a ich wyceny atrakcyjne, ale podmioty te „nie dowoziły” wyników. Ten rok jednak może być przełomowy. Koszty obsługi zadłużenia, które teraz spadają pod wpływem obniżek stóp procentowych, są dla mniejszych firm czynnikiem o charakterze „być albo nie być”, a dodatkowym stymulusem stanie się dla nich One Big Beautiful Bill, wspierający lokalne biznesy w Stanach (tzw. wielka, piękna ustawa przeforsowana w ub.r. przez Donalda Trumpa – red.) – zaznacza Patryk Pyka.
Według rynkowych prognoz zysk na akcję firm z indeksu Russell 2000 może w tym roku wzrosnąć aż o 59% (wobec 1% w 2025 r.), podczas gdy w przypadku spółek z S&P 500 ma to być 13%.
– Nadzieje w stosunku do małych spółek w USA od lat są ogromne, ale teraz w końcu mogą się urzeczywistnić – wskazuje Piotr Kuczyński.
Azjatycki hedge na Amerykę
Analitycy Xelionu nadzieje pokładają też w akcjach z największych gospodarek azjatyckich, zwłaszcza chińskiej. – Spodziewamy się, że w tym roku Pekin zdecyduje się na silną stymulację fiskalną w celu pobudzenia konsumpcji wewnętrznej. Staje się to koniecznością wobec słabnących danych gospodarczych i globalnego protekcjonizmu. Chińskie akcje stanowią ponadto atrakcyjną okazję inwestycyjną ze względu na umiarkowane wyceny względem rynków rozwiniętych oraz mogą pełnić funkcję zabezpieczenia w trwającym wyścigu technologicznym AI – mówi Patryk Pyka.
Chodzi o zabezpieczenie na takie sytuacje jak na początku ubiegłego roku, gdy pojawienie się chińskiego niskokosztowego modelu językowego DeepSeek chwilowo wyraźnie zachwiało notowaniami spółek technologicznych w USA.
Ogółem na rynkach wschodzących, wśród których Chiny wiodą prym razem z Indiami, analitycy Xelionu szacują wzrost indeksów w I kwartale na 7%. Jednym z czynników, które będę sprzyjać emerging markets, powinien pozostać w tym roku słaby dolar, który zdaniem Xelionu może dalej tracić względem innych walut.
Na rynkach rozwiniętych analitycy Xelionu widzą z kolei duży potencjał w akcjach z Japonii, które ich zdaniem w tym roku ponownie mogą spisywać się lepiej niż papiery z Europy Zachodniej. Tamtejszym spółkom nie przeszkodzi dalsze stopniowe podnoszenie stóp procentowych przez Bank Japonii.
Na GPW oczekiwanie na rozejm i potencjał w „misiach”
Na rodzimym rynku bardzo istotnym czynnikiem może być geopolityka. Eksperci Xelionu przewidują, że do końca tego roku zostanie wypracowany plan zawieszenia broni w Ukrainie, a to wywoła pozytywną reakcję inwestorów zagranicznych. To może doprowadzić do dalszej redukcji dyskonta notowań na GPW względem innych rynków wschodzących, które mimo zeszłorocznej zwyżki WIG20 aż o 45% nadal nie zniknęło.
– Taka ostatnia fala napływów pod potencjalny rozejm może jeszcze wynieść w górę polskie blue chipy, ale traktowalibyśmy to jako ostatni moment na przesiadkę na segment małych i średnich spółek – zaznacza Patryk Pyka.
Jak zauważa, relacja wskaźnika ceny do wartości księgowej (C/WK) dla małych spółek (sWIG80) w stosunku do dużych (WIG20) znalazła się znacznie poniżej średniej historycznej. Mniejsze spółki stały się więc relatywnie tanie i atrakcyjne inwestycyjnie. – Pozytywny scenariusz dla „misiów" wspierają fundamenty gospodarcze, w tym prognozowany wzrost PKB (ok. 4%), wyhamowanie tempa wzrostu kosztów pracy, spadająca inflacja oraz perspektywa obniżek stóp procentowych – wylicza Patryk Pyka.
Dwa razy więcej niż na lokacie
Duży optymizm budzi też krajowy rynek długu. Fundusze inwestujące w papiery o dłuższym terminie zapadalności mogą w tym roku zdaniem ekspertów Xelionu przynieść stopy zwrotu rzędu 6–8%, a te skupione na długu krótkoterminowym długu, a więc bezpieczniejsze, konserwatywne, mogą wypracować 5-5,5%.
– Zysk rzędu 7-8% przy niskim ryzyku będzie bił lokaty dwukrotnie, co wielu klientom w zupełności wystarczy – uważa Patryk Pyka.
Eksperci Xelionu spodziewają się przy tym, że dla papierów skarbowych lepsze będzie pierwsze półrocze. W najbliższych miesiącach mają bowiem zostać dokonane kolejne i zarazem ostatnie w tym cyklu obniżki stóp procentowych przez RPP, które sprowadzą główną stopę do 3-3,5%. To z kolei pociągnie za sobą spadki rentowności papierów, czyli wzrost ich rynkowych wycen (efekt jest rośnie w przypadku długoterminowych papierów).
– Obligacje to klasa aktywów, w przypadku której dostrzegamy najlepszy stosunek potencjalnego zysku do ryzyka na pierwsze półrocze – wskazują eksperci Xelionu.
Za złotem stoją banki centralne, a za srebrem – spekulanci
Wśród ich ulubionych aktywów na ten rok jest też złoto, którego ceny mają potencjał do wzrostu powyżej 5000 USD za uncję – czyli co najmniej o 10% wobec ostatnich rekordów na poziomie około 4500 USD.
Podstawą do takich prognoz jest przede wszystkim utrzymujący się popyt z banków centralnych. – Światowa Rada Złota robi corocznie ankiety i odpytuje banki centralne m.in. o to, jak zapatrują się na budowanie rezerw w złocie. I ponad 40% banków centralnych deklaruje, że chciałoby je zwiększać – zauważa Patryk Pyka. Przytacza też inne dane, zgodnie z którymi aż za 80% wzrostu ceny złota od 2022 roku odpowiada właśnie popyt z banków centralnych. – To jest zupełnie nowy czynnik, którego wcześniej nie było w takiej skali – podkreśla.
Choć złoto w zeszłym roku zyskało aż 65%, to przyćmiło je srebro, którego ceny poszybowały w górę niemal o 150%. Analitycy Xelionu jednak nie oczekują, że srebrna hossa będzie w tym roku kontynuowana. Patryk Pyka wskazuje, że za każdym razem, gdy relacja ceny srebra do złota gwałtownie spada, czyli tak jak stało się w zeszłym roku, w kolejnym okresie następuje regres cen srebrnego kruszcu. Ponadto na tym rynku nie operują banki centralne, lecz głównie przemysł – a ten może ograniczać popyt przy obecnych cenach – oraz spekulanci.
– To, co się działo ostatnio na rynku srebra, to dla mnie szaleństwo. Przy ruchach rzędu 10% dziennie to przestał być rynek transakcyjny, a stał się czysto spekulacyjny – podkreśla Piotr Kuczyński.
Przeciwieństwem złota i srebra na rynku surowców była w zeszłym roku ropa naftowa, która potaniała (gatunek Brent) prawie o jedną piątą, do okolic 60 USD za baryłkę. Analitycy Xelionu uważają, że wkrótce ceny mogą osiągnąć dołek w okolicach 50-55 USD, po czym powinno zacząć się odbicie, wywołane cięciami produkcji przez OPEC czy firmy amerykańskie, dla których wydobycie i przerób surowca przy obecnych stawkach staje się mało opłacalny.
Doradztwo rośnie w siłę
Dom Inwestycyjny Xelion w 2026 r. wszedł z ambitnym celem. – Zbliżamy się do progu 9 mld zł aktywów ulokowanych za naszym pośrednictwem w funduszach przez klientów. Wierzę, że ten próg uda się jak najszybciej pokonać, być może nawet już się to stało, jednak nie dysponujemy jeszcze pełnymi danymi na koniec 2025 r. – mówi prezes Xelionu Krzysztof Prasał.
Dużym powodzeniem cieszą się usługi doradztwa inwestycyjnego, w których ulokowano już ponad 2 mld zł. Jedną z nich jest usługa Prestige (z progiem wejścia 200 tys. zł), w przypadku której modelowy portfel zrównoważony przyniósł klientom w zeszłym roku zysk w wysokości blisko 14%. Jak podkreśla Krzysztof Prasał, usługa ta charakteryzuje się dużą ergonomią, pozwalając klientowi na przebudowę portfela jednym kliknięciem na podstawie cokwartalnych rekomendacji przygotowywanych przez Xelion.































































