REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chrystowski: Giełdy w przyszłym roku raczej nie dadzą zarobić

2018-12-19 10:32
publikacja
2018-12-19 10:32

Światowe giełdy w 2019 raczej nie dadzą zarobić, a spadki dotkną zarówno Wall Street, jak i GPW. W ocenie Karola Chrystowskiego, zarządzającego funduszami PKO TFI, nadchodzące spowolnienie będzie łagodniejsze niż kryzys w 2008, a czynnikiem, który mógłby doprowadzić do ostrzejszej recesji, są Chiny.

fot. Borys Skrzyński / / Puls Biznesu

Karol Chrystowski z PKO TFI jest negatywnie nastawiony do amerykańskiej giełdy, wskazując że dotychczasowa hossa na Wall Street napędzana była głównie przez sektor technologiczny.

"Jeżeli mówimy o hossie w Stanach, to warunkują ją wyłącznie wzrosty Nasdaq, reszta znajduje się co najwyżej w trendzie bocznym. Podobnie wygląda sytuacja ze wzrostami zysków w spółkach, wszystko ciągną najważniejsze spółki z Nasdaq. Przeceny z tego roku to - moim zdaniem - preludium do dużo głębszej bessy w przyszłym roku. Te 10 lat to była hossa Nasdaq" - powiedział zarządzający funduszami PKO TFI.

"Pod względem wycen na wielu spółkach, typu Amazon, mamy duży problem. Te spółki oczywiście wyglądają nieporównanie lepiej niż w 2000-2001, gdyż mają bardzo dużo gotówki, prowadzą buybacki, ale to nie zmienia kwestii, że możemy mieć problem wycenowy" - dodał.

Wakacje na giełdzie

Karol Chrystowski z PKO TFI uważa, że inwestowanie pasywne może pogłębić skalę ewentualnych spadków na giełdach. Już obecnie nawet 70-80 proc. obrotów na Wall Street generują algorytmy i inwestorzy pasywni, a nie jest jasne, jak zachowają się oni przy pogłębiających się spadkach.

"ETF-izacja i algorytmizacja rynków finansowych stanowi kolejne ryzyko – pasywne inwestowanie ma duży udział. Automatyzacja i robotyzacja jest ryzykiem, bo nie przeprowadza dogłębnej analizy i może powodować, że pewne cykle finansowe mogą być - w jedną bądź drugą stronę - dużo głębsze niż nam się racjonalnie wydaje" - powiedział zarządzający PKO TFI.

"Jeśli popatrzymy na inne rynki, chociażby na WIG20, to jest on na tym samym poziomie, co 5-7 i co 20 lat temu. Tyle byłoby z hossy na tym rynku. Jest to dość brutalne dla całej reszty świata, ale będziemy na łasce i niełasce giełdy amerykańskiej. Ona może sobie rosnąć niezależnie od tego, co robi cały świat, ale gdy ona przestanie rosnąć, to cały świat będzie miał podobny problem" - dodał.

Zdaniem Karola Chrystowskiego z PKO TFI, warszawski parkiet może w najbliższych kwartałach przyszłego roku dokończyć bessę i wtedy być może byłby fantastyczny moment na kupowanie polskich akcji, ale w całym roku - według niego - nie widać szans na dodatnie stopy zwrotu.

"Małe i średnie spółki nie powinny spadać więcej niż WIG20. Bardziej zastanowiłbym się i skupił na jakich poziomach się znajdziemy, a nie na podejściu holistycznym, czasowym, że kupuję akcje 1 stycznia i w tym roku mam zarobić. W całości roku nie widzę raczej szans na wielkie pozytywne stopy zwrotu, ale jeżeli ktoś umie sobie racjonalnie rozłożyć te decyzje w ciągu roku, to może wcale nie wyjść źle" - powiedział.

Zdaniem zarządzającego funduszami PKO TFI, istnieje ryzyko, że analitycy rynkowi i ekonomiści niedoszacowują szybkości i głębokości czekającego nas spowolnienia w światowej gospodarce.

"Od wielu miesięcy mieliśmy konsensus wśród ekonomistów na temat tego, że spowolnienie w gospodarce będzie i czeka nas przewidywalna recesja. Możemy jednak niedoszacowywać szybkości i głębokości tej recesji. Debatujemy, że wzrost spowolni, ale już dziś gospodarka niemiecka jest w recesji, co zobaczymy na dobre w pierwszym kwartale 2019 roku, a jest to główna gospodarka Unii Europejskiej" - ocenił zarządzający w PKO TFI.

"Zwróciłbym też uwagę na Chiny. Nie do końca wiemy, co się tam dzieje, na ile dane przedstawiane przez Chińczyków są wiarygodne. Drugie to kwestia ich poziomu zadłużenia - póki co to kwestia bardziej na poziomie korporacji, sektora prywatnego, nie państwa, ale to wartości niespotykane, mówimy o zadłużeniu rzędu 270 proc. PKB. Jeśli tam by wybuchło coś na skalę tego, co 10 lat temu stało się w państwach rozwiniętych, to byłaby to zmienna, której możemy niedoszacowywać" - dodał.

Zdaniem Chrystowskiego lekkie zmiękczenie w ostatnich dwóch tygodniach retoryki przez amerykański Fed nie oznacza jeszcze zmiany nastawienia do polityki pieniężnej.

Patrząc na arenę polityczną, w centrum uwagi zarządzających w przyszłym roku znajdą się tematy m.in. wojny handlowej, Brexitu, włoskiego budżetu i wydarzeń w Europie. Chrystowski z PKO TFI zwrócił też uwagę m.in. na zmianę na stanowisku kanclerza Niemiec.

"W Europie znowu zaczyna coś trzeszczeć, i nie jest to tylko kwestia Brexitu, który okazał się bałaganem. Mamy niedawne wydarzenia we Francji, ponadto nie można zapominać, że swoją polityczną karierę kończy Merkel, która trzymała razem całą UE. Zobaczymy co będzie dalej" - powiedział zarządzający PKO TFI.

"Geopolityka może zacząć wybuchać na rynkach wschodzących, szczególnie, że nie zapominajmy, że gdy mówimy o gospodarce, cyfryzacji, digitalizacji, automatyzacji produkcji, to pytanie, co rynki wschodzące mają do zaoferowania. Rynki wschodzące mają demografię, dostęp do kapitału ludzkiego oraz surowce naturalne, ale w XXI wieku obie te rzeczy nie są tak naprawdę nikomu potrzebne" - dodał.

Chrystowski uważa, że kurs dolara, który ma ogromne znaczenie dla wycen i koniunktury na światowych rynkach, będzie pochodną zachowania Fed, ale również reszty świata.

"Dolar ma to do siebie, że gdy są problemy w Chinach czy na rynkach wschodzących, to dolar zachowuje się lepiej. Teraz dochodzimy do końca cyklu podwyżek stóp procentowych i następnym ruchem w dalszej przyszłości będzie to, że stopy będą obcinane. Rynek zakłada, że Fed jest obecnie jedynym bankiem centralnym, który może zachowywać się normalnie, gdyż podniósł stopy procentowe i będzie mógł je potem obniżać. W przypadku innych banków centralnych oczekiwanie, że będą mogły wyjść ze środowiska ujemnych stóp procentowych, jest małe. To powinno wspierać dolara" - powiedział zarządzający PKO TFI.

"Jedynym negatywnym czynnikiem, na który bym zwracał uwagę, to dokonania administracji Donalda Trumpa ze ścinaniem podatków w szczycie koniunktury gospodarczej i z wysokimi wydatkami budżetowymi, które mogą jeszcze wzrosnąć w kolejnym roku. To może prowadzić do kwestii nadmiernego deficytu finansów publicznych" - dodał.

PPK katalizatorem wzrostów na GPW

Zdaniem Andrzeja Domańskiego z Eques Investment TFI, przyszły rok może przynieść miejsce do poprawy marż małych i średnich spółek, natomiast program Pracowniczych Planów Kapitałowych będzie katalizatorem do wzrostu popytu na warszawskiej giełdzie.

Andrzej Domański uważa, że w horyzoncie dwóch - trzech lat, a w takim horyzoncie jego zdaniem powinni poruszać się inwestorzy, to właśnie ta klasa aktywów przyniesie najwyższe stopy zwrotu.

"mWIG40 jest przez nas preferowanym sektorem w porównaniu z WIG20, ale także wysoko oceniliśmy małe spółki, niekoniecznie w horyzoncie pół roku, czy dwunastu miesięcy, ale dyskonto, które pojawiło się w segmencie małych i średnich spółek wobec wieloletnich wycen wydaje nam się przesadzone" - powiedział członek zarządu i zarządzający funduszami Eques Investment TFI.

"Zgadzamy się, iż wielokrotnie w przeszłości te spółki były wyceniane za wysoko i powoli już w segmencie średnich i małych dostrzegamy aberrację, jeżeli chodzi o wyceny" - dodał.

Domański wskazuje, że potężna fala umorzeń, która przeszła przez polskie TFI, zarówno jeżeli chodzi o produkty czysto akcyjne, jak i fundusze absolutnej stopy zwrotu, sprowadziła wyceny na poziom atrakcyjny.

"Nie oczekujemy w przyszłym roku załamania koniunktury w Polsce, z całą pewnością widzimy miejsce do poprawy marż, w szczególności wśród średnich i małych spółek, więc wydaje nam się, że w dłuższym horyzoncie jest to preferowana przez nas klasa aktywów" - powiedział.

Problem z funduszami ETF

Do kwestii funduszy pasywnych i algorytmizacji handlu na rynkach finansowych, jako istotnego zagrożenia dla funkcjonowania rynków finansowych, odniósł się Radosław Cholewiński, wicedyrektor zespołu instrumentów dłużnych Pekao TFI.

"Problem z funduszami ETF jest taki, że mamy w ich przypadku do czynienia z pasywną ekspozycją bez przeprowadzenia dogłębnej analizy. To powoduje podejście holistyczne do całego rynku, bez odpowiedniej selekcji spółek" - powiedział wicedyrektor w Pekao TFI.

"Nie mamy odpowiednich narzędzi, aby pasywne inwestowanie było odpowiednio dopracowane. Ten aparat, którym dysponujemy teraz nie jest wystarczający, przez co inwestowanie pasywne nie jest do końca efektywne" - dodał.

W opinii członka zarządu i zarządzającego funduszami Eques Investment TFI Andrzeja Domańskiego, inwestowanie poprzez fundusze pasywne ogranicza możliwość efektywnego inwestowania.

"Handel algorytmiczny i ETF-y to potężne ryzyko dla rynków. Inwestowanie pasywne nie różnicuje spółek, a tylko dogłębna analiza może umożliwić wyłapanie nadmiernie przecenionych spółek. Pasywne inwestowanie uniemożliwia wyłapywanie okazji inwestycyjnych" - powiedział.

Karol Chrystowski i Radosław Cholewiński brali udział w zorganizowanej przez PAP Biznes dwudziestej debacie "Strategie rynkowe TFI".

Piotr Rożek (PAP Biznes)

pr/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (4)

dodaj komentarz
xiven
ja bym rzekł że inwestowanie poprzez algorytmy sprzyja stabilności giełdowej, albowiem to masy bezmyślnie pompują a potem dołują, komputerowe programy tworzone przez tęgie głowy tego świata będące pod kontrolą doświadczonych inwestorów to raczej wróżba racjonalnych komputerowo łagodnych ruchów
jes
Myślę podobnie ale jak uznany analityk tak mówi, to znaczy że będzie inaczej :(
h-b
Te instytucje to od dawna jedna wielka Parodia sztucznego pompowania balonów dla dodatkowego zarobkowania grup interesu nic więcej.
distefano
Myślałem, że to wypowiedź Petru :)

Powiązane: W co warto teraz zainwestować?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki