Jak informuje Gazeta Wyborcza „w ubiegłym tygodniu zboże z zapasów państwowych wystawiła na sprzedaż Agencja Rezerw Materiałowych. Agencja planowała sprzedaż 10 tys. ton na Warszawskiej Giełdzie Towarowej, ale sprzedała tylko 2,5 tys. ton pszenicy, i to po cenie wywoławczej (650 zł za tonę). Analitycy giełdy uznali, że może to świadczyć o tym, że młyny mają duże zapasy i czekają na spadek cen”.
„Podwyżek nie wykluczają przetwórcy. Piotr Szysz z Polskich Młynów, lidera na rynku młynarskim, uważa, że ceny zbóż mogą jeszcze pójść w górę. - Teraz mamy chwilową przewagę podaży nad popytem, dlatego ceny nie rosną, a nawet spadają. Ale tak naprawdę o cenach zbóż w Polsce decyduje rynek niemiecki, bo to jest nasz główny odbiorca. Dlatego pszenica jest najdroższa na Rzeszowszczyźnie i Lubelszczyźnie, bo to najdalej od granicy niemieckiej, więc największe są koszty transportu. A w Niemczech wcale nie ma dużych zapasów” – czytamy w Gazecie Wyborczej.
Cena pieczywa rośnie, ale wolniej niż cena pszenicy. Piekarze boja się nagłego spadku popytu, dlatego podwyższają ceny chleba ostrożnie. Dodatkowo niektóre piekarnie narzekają na brak rąk do pracy. Wykwalifikowani robotnicy wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu...chleba.
Więcej w dzisiejszym wydaniu Gazety Wyborczej, w artykule Krystyny Naszkowskiej, pt. „Zboże przestało drożeć”.
D. B.




























































