REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

CI Games planuje budżet na LotF2 porównywalny do LotF. Liczy na znacznie większą sprzedaż

2026-04-29 12:18
publikacja
2026-04-29 12:18
Dodaj Bankier.pl w Google

CI Games ocenia, że planowana na 2026 r. premiera gry Lord of the Fallen 2 jest realistyczna i planuje budżet tego tytułu na poziomie porównywalnym, choć w zakresie produkcji być może niższym niż w przypadku pierwszej części gry - poinformowali przedstawiciele spółki. Liczą oni na znacznie większą sprzedaż nowej gry.

CI Games planuje budżet na LotF2 porównywalny do LotF. Liczy na znacznie większą sprzedaż
CI Games planuje budżet na LotF2 porównywalny do LotF. Liczy na znacznie większą sprzedaż
fot. MOZCO Mateusz Szymanski / / Shutterstock

"Dokładne dane (co do budżetu na LotF2 - PAP) podamy prawdopodobnie po debiucie gry. Mówiąc bardzo ogólnie: będzie porównywalny, po stronie produkcji być może mniejszy, ale nie chcemy podawać niczego jako pewnik" - powiedział CEO Marek Tymiński podczas telekonferencji.

Członek zarządu, global finance director Katarzyna Sermanowicz-Giza dodała, że także wydatki na marketing mogą być niższe niż w przypadku pierwszej części gry.

"Spodziewamy się wyższej zyskowności z następnej części, ale będzie ona mocno napędzana przez osiągane przychody" - powiedziała Sermanowicz-Giza.

"Oczekujemy znacznie wyższych przychodów niż z Lords of the Fallen 1. (…) Lords of the Fallen 2 jest przecież znacznie większą grą niż Lords of the Fallen 2023" - dodał CEO.

Wakacje na giełdzie

Tymiński poinformował, że pracując nad tegoroczną premierą spółka wykorzystuje wiele z architektury i know-how zdobytego podczas tworzenia gry Lords of the Fallen z 2023 r., która z kolei była projektem realizowanym "od zera".

Zapytany o planowaną cenę Lords of the Fallen 2, CEO odpowiedział, że będzie ona "bardzo porównywalna do początkowej ceny" pierwszej instancji gry.

Odnosząc się do wydatków na marketing LotF2, wskazał, że największa ich część planowana jest w okolicach premiery gry. Dodał, że wcześniej, w najbliższych miesiącach odbędzie się kilka kluczowych wydarzeń.

"Będziemy mieć mocną kampanię marketingową, z budowaniem społeczności i 'hype' do premiery i po premierze. Ale większość wydatków marketingowych będzie poniesiona w okolicach premiery" - powiedział CEO.

Podtrzymał, że data premiery w 2026 r. jest "absolutnie realistyczna". Poinformował jednocześnie, że CI Games monitoruje sytuację na rynku i przy podejmowaniu ostatecznej decyzji co do dokładnego terminu uwzględni m.in. inne premiery, w tym np. Grand Theft Auto VI (obecnie planowaną na 19 listopada 2026 r.).

"Monitorujemy premiery dużych gier, w tym bardzo dużych, jak GTA6. (…) Oczywiście, GTA6 to ważny czynnik przy podejmowaniu naszej ostatecznej decyzji" - dodał Tymiński.

CEO poinformował, że obecnie liczba pracowników spółki wynosi ok. 180-190 osób, przy czym przy LoTF2 pracuje ok. 140 osób, nie licząc partnerów zewnętrznych.

Wskazał też, że spółka jest zadowolona z postępów prac nad innymi projektami - kolejną odsłoną Sniper Ghost Warrior oraz projektem H.

Tymiński pytany o plany dotyczące wykorzystania 70 mln zł środków pozyskanych ze sprzedaży w marcu 2026 r., 28 mln akcji nowej emisji serii M w ramach procesu przyspieszonej budowy księgi popytu, poinformował, że mają one posłużyć rozbudowie kanałów dystrybucji.

"Chcemy rozszerzyć naszą dystrybucję, ale nie mogę na razie podać szczegółów. Mamy różnych partnerów i zobowiązania do poufności, ale kiedy będziemy mogli podać konkrety, natychmiast podzielimy się tymi informacjami z inwestorami" - powiedział.

Dodał, że po podwyższeniu kapitału bilans spółki jest "znacznie silniejszy", co pozwala myśleć o zwiększeniu w przyszłości finansowania bankowego. Spółka zaciąga dług w euro.

"To pomaga umocnić naszą pozycję wobec banków - obecnych i przyszłych banków, które pomagałyby nam finansować gry CI Games i ich ekspansję" - powiedział CEO.

Tymiński poinformował także, że spółka traktuje AI jedynie jako narzędzie usprawniające prace i nie planuje większych zmian ze względu na tę technologię.

"Uważamy AI za narzędzie wspierające, a nie za coś, co zastąpi nasze talenty, naszych artystów. (…) To narzędzie usprawniające wiele rzeczy, pomagające nam być bardziej efektywnym i wykonywać szybciej to, co można zrobić szybciej" - powiedział.

"Obecnie jednak nie oczekujemy większej zmiany co do tego, jak produkujemy gry i absolutnie chcemy, mówiąc prosto, żeby własność twórcza pozostała w rękach ludzi, a nie przeszła na komputery" - dodał CEO. (PAP Biznes)

tom/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki