Unijne instytucje i kwatera główna NATO w Brukseli pracują, choć są chronione. W belgijskiej stolicy obowiązuje najwyższy poziom zagrożenia terrorystycznego. Już wcześniej ochrona europejskich i NATO-wskich budynków została zwiększona. Teraz kilka z nich zdecydowało się ją jeszcze wzmocnić.
Tak zrobiła Unijna Rada, która podniosła poziom alertu z żółtego do pomarańczowego i i odwołała spotkania urzędników niższego szczebla. Narady ministerialne odbywają się zgodnie z planem. Tak też pracuje Komisja Europejska. Zgodnie z planem, po południu ma się też rozpocząć w Strasburgu sesja plenarna Parlamentu Europejskiego.
Z Brukseli odjechał już bezpośredni pociąg do stolicy Alzacji dla europosłów, asystentów i urzędników. Wczoraj były wątpliwości co do gwarancji bezpieczeństwa w pociągu, a to w kontekście informacji, że zamachowcy planowali atak na transport publiczny. Ale ostatecznie pociąg wyruszył, tyle że więcej osób wybrało się jednak do Strasburga samochodami. Budynek Europarlamentu w Brukseli pozostaje dziś otwarty, ale zdecydowano o elastycznym dniu pracy. To oznacza, że urzędnicy mogą pracować z domów. Podobnie zdecydowała kwatera główna NATO, która wzmocniła też ochronę w związku z alertem antyterrorystycznym.
Po nocnych aresztowaniach w Brukseli ulice belgijskiej stolicy patroluje wojsko. Strzeżone są również budynki instytucji unijnych. Operacja nastąpiła po kilku dniach napięcia z powodu obaw przed zamachami terrorystycznymi, podobnymi do tych z Paryża.

Policja dokonała w nocy z niedzieli na poniedziałek w sumie 22 przeszukań - 19 w Brukseli i 3 w mieście Charleroi, na południe od belgijskiej stolicy. Zatrzymano 16 osób, nie znaleziono jednak głównego poszukiwanego Salaha Abdeslama.
Pomimo to władze nadal ostrzegają przed groźbą zamachów, jak te w stolicy Francji z 13 listopada, w których zginęło 130 osób.
W poniedziałek w Brukseli nie działa metro, muzea, szkoły i uczelnie wyższe, wiele sklepów i kin. Na Wielkim Placu, który zwykle przyciąga tłum turystów i lokalnych mieszkańców, w pobliżu bożonarodzeniowego drzewka stoi pojazd opancerzony - podaje agencja Reutera.
"To, czego się obawiamy, to atak podobny do tego z Paryża, z kilkoma zamachowcami, którzy mogą przeprowadzić zamachy w różnych miejscach i w tym samym czasie" - powiedział na konferencji prasowej szef rządu.
Władze mają dokonać ponownego przeglądu sytuacji w poniedziałek po południu. Belgijski minister spraw wewnętrznych Jan Jambon powiedział rozgłośni RTL, że "pomimo zamknięcia metra i szkół, życie w Brukseli toczy się dalej. Sektor publiczny jest otwarty dla biznesu, wiele firm działa" - poinformował.
Tymczasem belgijska giełda otworzyła się w poniedziałek rano spadkami.
Jambon poinformował, że kontynuowane jest dochodzenie w sprawie wielu podejrzanych, w tym Salaha Abdeslama, jednego z domniemanych - sprawców zamachów w Paryżu. "To jasne, że operacja jeszcze nie zakończyła się" - podkreślił.
Wiadomo, że po atakach Abdeslam zbiegł do Belgii. "Wszyscy wiedzą, ze stanowi on pewne zagrożenie, dlatego jest on ważnym celem" - dodał minister, ale nie chciał podać więcej szczegółów ze względu na dobro śledztwa. (PAP)
IAR/Beata Płomecka/Bruksela/em/




























































