Jeśli zamiast obiecanej reformy miałaby wygrać kontrreformacja, jestem gotów ustąpić - przyznaje w wywiadzie dla wtorkowej „Rzeczpospolitej” wiceszef MKiŚ Mikołaj Dorożała. Główny konserwator przyrody opowiada w nim także m.in. o politycznej walce o Lasy Państwowe.


Wiceminister klimatu i środowiska oraz główny konserwator przyrody Mikołaj Dorożała na stwierdzenie, że podobno jego dni w ministerstwie są policzone, odparł: „oczywiście, że są, bo każdy przychodzi tu na określoną kadencję. Robię rzeczy, na które umówiliśmy się w 2023 r. w umowie koalicyjnej i pod którymi podpisali się wszyscy koalicjanci” - powiedział. - Jeśli jednak zamiast obiecanej reformy miałaby wygrać kontrreformacja, jestem gotów ustąpić - dodał.
Przyznał, że kluczowe jest dla niego, żeby koalicja działała jak drużyna bez zaogniania sporów, a także, że ma „diametralnie” inne podejście do przyrody niż politycy PSL. - Uważam, że wyłącznie użytkowe traktowanie przyrody będzie katastrofalne zarówno przyrodniczo, jak i gospodarczo. Największy od lat pożar lasów w Puszczy Solskiej czy płonące torfowiska nad Biebrzą pokazują, jak brutalne w skutkach są zmiany klimatu - stwierdził Dorożała.
Zwrócił uwagę, że na lasy trzeba patrzeć z perspektywy wyzwań klimatycznych i gospodarczych. - Dlatego wpisaliśmy leśnictwo do strategii rozwoju kraju do 2035 r. i pracujemy nad Narodowym Programem Leśnym. To ma być dokument pokazujący, gdzie leśnictwo powinno być za 20, 30 czy 40 lat. Trzeba zrównoważyć wszystkie interesy, np. wzmacniając aspekty przyrodnicze i społeczne w lasach wokół aglomeracji. Te lasy powinny służyć czemuś więcej niż zarabianiu pieniędzy ze sprzedaży drewna. O to toczy się batalia - stwierdził wiceminister.
- LP (Lasy Państwowe - PAP) na pewno potrzebują gruntownej reformy – zarówno otoczenia prawnego, jak i systemowego - przyznał Dorożała, jednak wytłumaczył, że Lasy Państwowe muszą zostać państwowe, a nie sprywatyzowane. - Trzeba jednak zmienić praktyczne rozumienie słowa „państwowe”, aby nie oznaczało „partyjne”.(...) Obecnie nadzór Ministerstwa Klimatu i Środowiska nad LP jest ograniczony - powiedział.
Na pytanie dziennika, czy nadzór ten powinien być większy odparł, że „tak, choć istnieje ryzyko upolitycznienia”. - Widziałbym to raczej jako rodzaj publicznej rady nadzorczej: z wiodącą rolą MKiŚ, ale także z udziałem społeczeństwa obywatelskiego, RPO, Ministerstwa Finansów, NIK, Ministerstwa Zdrowia czy marszałków województw i prezydentów miast - wyjaśnił.

Dorożała zapytany, czy byłoby łatwiej, gdyby był członkiem Koalicji Obywatelskiej, odpowiedział, że „w wielu przypadkach na pewno”. (PAP)
azk/ sp/





























































