Bank hipoteczny wypłaca kredyt, natychmiast emituje „pod niego” list zastawny, który za kilka minut jest już sprzedany na giełdzie. Klient banku może sprawdzać jego notowania, a gdy uzna, że mu się to opłaci – kupić ten konkretny list, przyjść do banku i wykupić swój kredyt. Ponadto przepisy każą dostosowywać terminy zapadalności aktywów i pasywów, co oznacza, że bank uniwersalny może kredytować wyłącznie budowę nieruchomości. Kredyt dla jej ostatecznego nabywcy daje bank hipoteczny. W taki sposób system bankowości hipotecznej funkcjonuje w Danii, gdzie działa Nykredit, bank hipoteczny szykujący się do rozpoczęcia działalności w Polsce.
Po przymiarkach
Już w raporcie rocznym za ubiegły rok Nykredit informuje o posiadaniu spółki-córki – Nykredit Polska sp. z o.o., której kapitały wynoszą 2 miliony koron duńskich (pół miliona złotych). W nadzorze bankowym trwa procedura przyznania licencji na utworzenie banku hipotecznego, który ma być w 100 proc. kontrolowany przez bank z Danii. Za utworzenie banku odpowiada Lech Gajewski, który przed rokiem powoływał do życia Śląski Bank Hipoteczny (należący do ING Banku Śląskiego), dawniej pracujący w PAM Banku (który teraz nazywa się GE Bank Mieszkaniowy). W planach jest rozpoczęcie działalności nowego banku w przyszłym roku.
W Nykredit rozważano możliwość wejścia do Polski od połowy lat 90. – mówi Gajewski. – W planach była między innymi współpraca z niewielkimi bankami, skupionymi w grupie G-12. Wówczas bankowcy spekulowali, że Nykredit stanie się inwestorem strategicznym w Bud-Banku, który rzeczywiście ma być przekształcony w specjalistyczną instytucję działającą na mocy ustawy o listach zastawnych i bankach hipotecznych, jednak właścicielami tego banku będą PKO BP i Bank Gospodarstwa Krajowego. Duńczycy ostatecznie zdecydowali się na samodzielny start. Polski Nykredit będzie jedynym bankiem hipotecznym bezpośrednio należącym w całości do podmiotu zagranicznego, co będzie miało wpływ na jego sposób działania.
Pytany o model, jaki będzie przyjęty w nowym banku, prezes Gajewski zaczyna od deklaracji budowy własnej sieci sprzedaży. Wśród ośmiu osób zatrudnionych obecnie w Nykredit Polska, już dziś zadaniem jednej jest tworzenie podstawy takiej sieci. Najpierw mają być tworzone „przyczółki” – trzy, czterosoobowe placówki w głównych miastach. Poza nimi sieć sprzedaży ma się opierać na agentach, którzy będą się zajmować aktywnym poszukiwaniem klientów – mówi prezes. Deklaruje, że Nykredit chce mocno wejść w Polsce w działalność detaliczną. W planach jest dojście w ciągu trzech lat do 1,5 mld zł sumy bilansowej i osiągnięcie 4-5 proc. udziału w rynku. Gdyby odjąć część, która należy do PKO BP, planowany udział w rynku wzrósłby do jednej dziesiątej.
Pola współpracy
Oprócz sprzedaży kredytów przez własną sieć Nykredit bierze pod uwagę możliwość dystrybuowania ich przez banki uniwersalne. W końcu na uruchomienie odrębnego banku hipotecznego zdecydowało się do tej pory niewiele podmiotów, zaś w niektórych wypadkach (Pekao, BZ WBK) nastąpiła negatywna weryfikacja planów uruchomienia osobnego banku hipotecznego. Postępowanie licencyjne zostało zawieszone na 3 lata, na nasz wniosek. To, czy je odwiesimy, zależy od warunków zewnętrznych – przekazano nam w BZ WBK. Warto w tym miejscu zauważyć, że nowelizacja ustawy o bankach hipotecznych przegłosowana kilka tygodni temu przez Sejm zwiększa – zdaniem menedżerów już działających banków – ich konkurencyjność, ale na razie nie wiadomo, jak wpłynie to na zachowanie wymienionych przed chwilą banków.
W obecnej sytuacji taka spółka jak Nykredit, która nie należałaby do żadnego z konkurentów, mogłaby teoretycznie być atrakcyjnym partnerem, o ile jednak banki uniwersalne odczułyby problemy z fundingiem dla kredytów hipotecznych. Zdaniem Lecha Gajewskiego, takie zjawisko już się pojawiło – w odniesieniu do aktywów denominowanych w euro.
Druga możliwość współpracy z bankami uniwersalnymi – szczególnie mniejszymi – polegałaby na stworzeniu im możliwości dystrybucji kredytu hipotecznego. Małym bankom, które nie są w stanie stworzyć wystarczająco atrakcyjnego produktu, pozwoliłoby to konkurować z większymi. W takim wypadku cały problem współpracy sprowadzałby się do uzgodnienia sposobu podziału prowizji od udzielenia kredytu. Jak pokazuje przykład BPH PBK, ten rodzaj współpracy nie zawsze układa się najszczęśliwiej – nawet jeśli banki są w tej samej grupie kapitałowej.
Łukasz Wilkowicz






























































