Sieć placówek bankowych w Polsce kurczy się z kwartału na kwartał, ale zatrudnienie w sektorze - wbrew intuicji - rośnie. Przeanalizowaliśmy dane za IV kwartał 2025 r., żeby sprawdzić, skąd ta rozbieżność.


Według danych Komisji Nadzoru Finansowego na koniec 2025 r. w całym sektorze funkcjonowało 4 867 oddziałów, 2 155 filii i ekspozytur oraz 2 520 przedstawicielstw. W ciągu roku z mapy zniknęło łącznie 164 punkty obsługi klienta.
Wyniki naszej ankiety wśród banków komercyjnych potwierdzają ten obraz. Liczba placówek własnych spadła rok do roku o 107, do 5 382. Największą redukcję przeprowadził ING Bank Śląski, który zamknął 25 oddziałów. Po kilkanaście placówek ubyło w Zrzeszeniu BPS, Alior Banku i Credit Agricole. Jedynym bankiem, który powiększył sieć własną, był PKO Bank Polski - o 3 placówki.
Jeszcze szybciej kurczy się sieć partnerska, obejmująca placówki franczyzowe i agencyjne. W ciągu roku ubyło ich 77, do 1 459. Najwięcej stracił PKO BP (24 punkty) i Alior Bank (20 punktów).
ReklamaZobacz także
Etatów więcej, ale nie w oddziałach
Paradoksalnie, w tym samym czasie zatrudnienie w sektorze rośnie. KNF podaje, że na koniec 2025 r. w bankach pracowało 149 272 osoby - o 2 552 więcej niż rok wcześniej. To wciąż daleko od szczytowych 180 tys. sprzed lat, ale wyraźne odwrócenie wieloletniego trendu spadkowego.

Nowe etaty nie trafiają jednak do sieci placówek. W oddziałach i filiach ubyło blisko 1 500 pracowników. Rośnie za to zatrudnienie w centralach - o ponad 4 tys. osób w ciągu roku. Banki rekrutują przede wszystkim specjalistów IT, analityków danych i ekspertów od cyberbezpieczeństwa, coraz częściej konkurując o kadry z sektorem technologicznym.
Nasze dane ankietowe potwierdzają ten obraz na poziomie poszczególnych instytucji. Zdecydowanym liderem rekrutacji był Bank Pekao, który w ciągu roku zwiększył zatrudnienie o ponad 1 000 etatów. Po drugiej stronie znalazł się BNP Paribas z redukcją o 654 etaty oraz Alior Bank, który zmniejszył zespół o 373 osoby. ING Bank Śląski ograniczył zatrudnienie o 290 etatów.
Cyfryzacja napędza zmiany
Kierunek jest jednoznaczny: bankowość mobilna i internetowa przejęły większość codziennych operacji klientów, od przelewów po wnioski kredytowe. Utrzymywanie rozbudowanej sieci stacjonarnej staje się coraz mniej opłacalne. Banki inwestują za to w technologię i kadry, które ją rozwijają - stąd rosnące zatrudnienie w centralach przy jednoczesnym zamykaniu oddziałów.
Zmiana profilu pracownika bankowego jest przy tym równie istotna, jak sama liczba etatów. Jeszcze kilkanaście lat temu typowy bankowy pracodawca szukał kasjerów i doradców do obsługi klienta w okienku. Dziś w ogłoszeniach rekrutacyjnych dominują stanowiska związane z analizą danych, programowaniem, cyberbezpieczeństwem i compliance. Banki coraz częściej konkurują o kandydatów nie z innymi instytucjami finansowymi, a z firmami technologicznymi i software house'ami.
Nie oznacza to, że oddział bankowy całkowicie zniknie z polskiego krajobrazu. Część klientów - zwłaszcza starszych lub obsługujących bardziej złożone produkty, jak kredyty hipoteczne - nadal potrzebuje kontaktu z doradcą. Banki zdają się to rozumieć: zamiast masowo likwidować oddziały, stopniowo je przerzedzają i zmieniają ich funkcję. Coraz częściej placówka stacjonarna pełni rolę doradczą, a nie transakcyjną. Dla przeciętnego klienta oznacza to, że wizyta w banku będzie coraz rzadszą koniecznością - ale gdy już do niej dojdzie, powinna wyglądać inaczej niż kilka lat temu.































































