Wczoraj analitycy S&P zatrzęśli światowymi giełdami, grożąc obniżeniem ratingu USA. Inwestorzy przestraszyli się, że taki krok doprowadzi do skokowego wzrostu rynkowych stóp procentowych w największej gospodarce świata, co uderzyłoby w wyniki giełdowych korporacji. Indeksy zanurkowały po blisko 2%, ale do końca dnia skalę strat udało się zredukować do 1%.
Tak niewielkie spadki pozwalają wnioskować, że większość uczestników rynku nie bardzo przejęła się możliwością utraty przez Stany Zjednoczone elitarnego ratingu AAA. Taki scenariusz wciąż nie jest brany na serio. Dzięki temu rynki mogły wrócić do bieżącego monitorowania raportów kwartalnych i danych makroekonomicznych.
W tej kwestii we wtorek czekają nas publikacje z amerykańskiego budownictwa mieszkaniowego. Analitycy spodziewają się niewielkiego wzrostu liczby wydawanych zezwoleń budowlanych i przyspieszenia po stronie rozpoczynanych budów. Choć w ostatnich miesiącach dane te niemal regularnie zaskakiwały negatywnie, to Wall Street przywykło już do depresji w sektorze nieruchomości. Jest to dość interesujące zachowanie inwestorów, ponieważ od roku 1945 w USA nie było ożywienia gospodarczego, któremu nie towarzyszyłaby poprawa na rynku nieruchomości.
Amerykańscy inwestorzy większą uwagę zapewne przyłożą do publikowanych dziś sprawozdań finansowych za pierwszy kwartał. Najważniejsze będą wyniki kilku dużych banków: Goldman Sachs, U.S. Bancorp oraz Bank of NY Mellon. Paletę publikacji korporacyjnych uzupełnią raporty Intela, Johnson & Johnson, Seagate Technology oraz Yahoo.
K.K.
Zobacz też:
» Standard & Poor's obniżył perspektywę ratingu USA
» Waszyngton zaniepokojony sytuacją na Białorusi
» Kalendarz finansowy
» Standard & Poor's obniżył perspektywę ratingu USA
» Waszyngton zaniepokojony sytuacją na Białorusi
» Kalendarz finansowy




























































