Bank Ochrony Środowiska wykaże za 2015 rok stratę bilansową w szacunkowej wysokości 12,6 mln zł. W związku z tym bank rozpoczął prace nad programem naprawczym - podał BOŚ w komunikacie.
"W związku z dodatkowymi, niezależnymi od banku obciążeniami poniesionymi w IV kwartale 2015 r., w tym: kwoty 28,2 mln zł (22,8 mln zł w ujęciu netto) przekazanej do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego () oraz kwoty 9,0 mln zł (7,3 mln zł w ujęciu netto) przekazanej na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, bank wykaże za 2015 rok stratę bilansową w szacunkowej wysokości 12,6 mln zł" - czytamy w komunikacie.
Ponieważ prawo bankowe zobowiązuje banki, w razie powstania straty bilansowej, do zawiadomienia o tym Komisji Nadzoru Finansowego oraz przedstawienia jej programu postępowania naprawczego, spółka poinformowała także o rozpoczęciu prac nad przygotowaniem takiego programu.
Podatek od kredytów wykończy mniejsze banki
Bank Ochrony Środowiska jest przykładem mniejszego kredytodawcy, który od kilku kwartałów walczy o utrzymanie rentowności w otoczeniu rekordowo niskich stóp procentowych. Dlatego wystarczyło kilka niekorzystnych „wydarzeń jednorazowych”, aby zysk zamienił się w stratę.
Nie ma się co oszukiwać – ten rok będzie dla banków gorszy od poprzedniego. A to za sprawą podatku bankowego. Przy blisko 20 mld zł aktywów BOŚ zapłaci 60-80 mln zł podatku, co uniemożliwi mu osiąganie zysków.
Można nie lubić banków, ale kibicowanie podatkowi od kredytów to okazywanie radości z własnych strat. Opodatkowanie aktywów (czyli kredytów) sprawi, że część mniejszych banków stanie się trwale nierentowna, zmuszając ich właścicieli do sprzedaży biznesu. Mniej banków to mniej i tak już dość iluzorycznej konkurencji w sektorze. A to oznacza wyższe marże, opłaty i prowizje. Czyli jak zwykle: wszystko na koszt klienta.
Korzystajcie z banków, my je zbankrutujemy

Działania nowego rządu w sprawie sektora bankowego do tej pory wydawały się jednokierunkowe: banki są złe, trzeba z nich wyssać pieniądze. Ostatni ruch przeczy jednak tej zasadzie. Doszło nawet do paradoksu, którego ofiarą może stać się obywatel - pisze Adam Torchała.
(PAP)

jow/ osz/



























































