REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Awantura o jaja klatkowe. Dino przywraca "trójki", reszta sieci mówi "nie"

2026-05-30 09:56, akt.2026-05-30 12:00
publikacja
2026-05-30 09:56
aktualizacja
2026-05-30 12:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Pomimo decyzji sieci Dino o przywróceniu do sprzedaży jaj z hodowli klatkowych, pozostałe duże sieci podtrzymują deklaracje o całkowitym zastąpieniu „trójek” jajami z wolnego wybiegu lub ściółkowymi. Właściciele ferm ostrzegają, że może to się wiązać z wyższymi cenami na półkach sklepowych.

Awantura o jaja klatkowe. Dino przywraca "trójki", reszta sieci mówi "nie"
Awantura o jaja klatkowe. Dino przywraca "trójki", reszta sieci mówi "nie"
fot. Christina Patricya / / Shutterstock

Już od kilku lat największe sieci handlowe w Polsce sukcesywnie wycofują z oferty jaja pochodzące z chowu klatkowego. Takie decyzje podjęły m.in. Biedronka, Lidl, Netto, Kaufland, Aldi i Polomarket. W połowie 2025 r. również Dino Polska zapowiedziało wycofanie „trójek” do końca roku, jednak w maju tego roku, ze względu na sytuację podażową na rynku sieć zdecydowała o czasowym przywróceniu ich do sprzedaży.

Dino Polska obserwuje trudną sytuację na krajowym rynku jaj kurzych, która charakteryzuje się kolejnymi ogniskami ptasiej grypy i zakłóceniami w łańcuchach dostaw. W związku z powyższym, w celu zapewnienia pełnej dostępności jaj w cenach przystępnych dla konsumentów, sieć podjęła decyzję o czasowym wprowadzaniu do oferty w 2026 r. jaj pochodzących od kur z chowu klatkowego” – poinformowała sieć handlowa w komunikacie prasowym.

Na wieść o powrocie „trójek” do sklepów Dino pozostali gracze na tym rynku: m.in. Kaufland, Aldi, Netto, Lidl i Biedronka wydały oświadczenia o podtrzymaniu przez nie decyzji o całkowitym wycofaniu ze sprzedaży jaj klatkowych, argumentując to koniecznością poprawy warunków hodowli kur niosek.

Bunt sieci przeciwko klatkom a realia rynkowe

Decyzję Dino pozytywnie ocenia Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj (KFHDiPJ), która skupia fermy odpowiedzialne za większą część krajowej produkcji jaj. Zdaniem organizacji debata dotycząca chowu klatkowego koncentruje się głównie na aspektach wizerunkowych, pomijając konsekwencje ekonomiczne dla rynku i konsumentów.

Wakacje na giełdzie

- Kluczowa jest dziś stabilność cen, dostępność produktu i realny wybór konsumenta. Eliminowanie najtańszej kategorii jaj z półek sklepowych może oznaczać nie tylko wzrost cen samych jaj, ale również produktów, w których są one wykorzystywane – od pieczywa i makaronów po wyroby cukiernicze i gotowe produkty spożywcze – powiedział PAP prezes KFHDiPJ Paweł Podstawka.

Przypomniał, że obecnie ponad 60 proc. jaj produkowanych w Polsce pochodzi z chowu klatkowego. Według branży szybkie odchodzenie od tego systemu wymaga wielomilionowych inwestycji, które producenci finansują głównie z własnych funduszy.

Przekształcenie obiektu dla około 10 tys. kur niosek może oznaczać koszt rzędu 1,24 mln zł. Przy większych fermach są to już kwoty wielokrotnie wyższe. Tymczasem producenci nie mają jasno określonego i powszechnie dostępnego systemu finansowania transformacji – zaznaczył Podstawka.

Branża drobiarska odpowiada na bojkot sieci handlowych

Branża zwraca również uwagę na kwestie bezpieczeństwa biologicznego w czasie ujawniania kolejnych ognisk grypy ptaków. Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii, tylko w pierwszych czterech miesiącach 2026 r. z powodu wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) wybito w Polsce ok. 3,5 mln kur niosek. Dla porównania, w całym 2025 r. było to 5,45 mln sztuk, a w 2024 r. – 1,7 mln.

Jak podkreśla KFHDiPJ systemy chowu klatkowego pozostają częścią legalnej i nadzorowanej produkcji żywności w Unii Europejskiej, a w warunkach rosnącego ryzyka epizootycznego mają znaczenie dla utrzymania ciągłości dostaw i stabilności rynku. Według prezesa Federacji sieci handlowe mogą wrócić do sprzedaży jajek z chowu klatkowego.

- Debata o jajach z chowu klatkowego nie powinna być sprowadzana wyłącznie do emocjonalnych haseł. Decyzja jednej z sieci nas nie dziwi bo jest racjonalna - uważa prezes KFHDiPJ.

Dino Polska jest właścicielem jednej z największych sieci sklepów w kraju. Według danych spółki, pod koniec marca 2026 r. sieć posiadała 3094 sklepy. (PAP)

masz/ mick/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (6)

dodaj komentarz
nein
Sztuczny problem. Przecież to klient wybiera co kupuje.
nein
Problem zupełnie dla mnie niezrozumiały. Przecież we sklepie jest zawsze wybór i można kupić takie jak się chce. Ciekawe jak by ten bojkot wyglądał jakby obok siebie stały jajka ściółkowe po 10zł i klatkowe po 5zł. ;)
wizytator
Ciekawe ile z tych wybitych kur trafia w "promocji" do sklepów. Coś nie wierzę żeby wszystko utylizowali. Nie przy takiej pazerności na kasę.
samsza
Emocjonalne sekty biją pianę, ok.
a_niedomagalczyk
Właśnie dokładnie tego spodziewać się należało po neo-sarmackim Panu na folwarku.
Jeśli kapitał ma narodowość, to b0lska narodowość kapitału gwarantuje podtrzymywanie praktyk byznesowych zaczerpniętych wprost z Czarnej Biblii Mikkonomii.
oklahoma_kid
o, art nie-negatywny o dino, czyzby red wiazowska na urlopie?

Powiązane: Ochrona zwierząt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki