REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Armenia-Azerbejdżan: walki w rejonie Górskiego Karabachu, wiele ofiar

2016-04-02 17:36
publikacja
2016-04-02 17:36
Dodaj Bankier.pl w Google

W nocy z piątku na sobotę wybuchły walki między żołnierzami z Armenii i Azerbejdżanu w pobliżu Górskiego Karabachu - ormiańskiej enklawy w Azerbejdżanie. Strony obwiniają się o złamanie kruchego rozejmu. Są informacje o kilkudziesięciu ofiarach.

Armenia-Azerbejdżan: walki w rejonie Górskiego Karabachu, wiele ofiar
Armenia-Azerbejdżan: walki w rejonie Górskiego Karabachu, wiele ofiar
/ YAY Foto

[Aktualizacja - 03.04.2016, godz. 16:50]

Ministerstwo obrony Azerbejdżanu ogłosiło w niedzielę "jednostronny rozejm" w walkach, które wybuchły w nocy z piątku na sobotę w rejonie ormiańskiej enklawy Górski Karabach. Zginęło w nich co najmniej 30 żołnierzy azerbejdżańskich i armeńskich.

"Azerbejdżan, przejawiając dobrą wolę, zdecydował jednostronnie o zaprzestaniu wrogich aktów" - głosi komunikat. Ostrzeżono w nim, że jeśli siły armeńskie nie "zaprzestaną prowokacji", Azerbejdżan "wyzwoli wszystkie terytoria okupowane przez Armenię".

Krótko po ogłoszeniu rozejmu rzecznik resortu obrony Górskiego Karabachu Dawid Babajan powiedział, że walki trwają także w niedzielę na południowy wschód i północny wschód od granicy spornego regionu.

Azerbejdżan poinformował także o "wzmacnianiu" strategicznych pozycji "wyzwolonych" w czasie walk w piątek i sobotę. Wcześniej ogłoszono, że azerbejdżańscy żołnierze odzyskali kilka strategicznych punktów enklawy, zabijając ponad 100 wojskowych po stronie wroga, ale armeńskie media zdementowały te doniesienia jako propagandę ze strony Baku.

Wakacje na giełdzie

W Górskim Karabachu wciąż słychać strzały. Według źródeł w Baku, w nocy z piątku na sobotę, to armeńska armia zaatakowała azerbejdżańskie wojska, stacjonujące w strefie buforowej. Z kolei Erywań obarcza Azerbejdżan winą za wznowienie konfliktu zbrojnego. Według rzecznika samozwańczego prezydenta Górskiego Karabachu Dawida Babajana, wbrew wcześniejszym zapewnieniom w regionie nie ucichły strzały. Z jego wpisu na Twitterze wynika, że w południowej części regionu trwają walki, w których Azerbejdżan ponosi znaczące straty.

Baku i Erywań obwiniają się wzajemnie o rozpoczęcie walk. Ministerstwo obrony Azerbejdżanu twierdzi, że atak rozpoczęła Armenia rzucając do walki artylerię, śmigłowce i czołgi. Natomiast armeński resort obrony przekonuje, że to Azerbejdżan ostrzelał wioski w Górskim Karabachu, używając artylerii i samolotów. Według różnych szacunków, do tej pory w walkach zginęło 18 armeńskich żołnierzy i 12 azerbejdżańskich, a także dwóch cywilów.

Agencja News.am twierdzi, że Erywań przerzucił w rejon konfliktu brygadę wojsk rakietowo-artyleryjskich, wyposażoną między innymi w systemy rakietowe "Toczka-U" i "Smiercz", a także lotnictwo.

Ciężkie walki rozpoczęły się w nocy i trwały w sobotę. Źródła wojskowe Górskiego Karabachu poinformowały o strąceniu należącego do Azerbejdżanu śmigłowca i zadaniu "znacznych strat".

Azerbejdżan natychmiast zdementował te doniesienia; jak podano, azerskie siły jedynie odpowiedziały na atak strony armeńskiej. W sobotę po południu Baku przyznało jednak, że strącony został azerbejdżański śmigłowiec.

Ministerstwo obrony Armenii w komunikacie oświadczyło, że "wróg, wykorzystując czołgi, artylerię i lotnictwo, próbował przekroczyć linie obrony armii Górskiego Karabachu i zająć pozycje taktyczne". "Wróg został odparty" - podkreślił resort.

Z informacji podawanych przez strony konfliktu w sobotę wynikało, że zginęło ponad 20 żołnierzy - 12 po stronie Azerbejdżanu i "ponad 10" po stronie Armenii. Resort obrony Azerbejdżanu twierdzi, że ponad 100 armeńskich żołnierzy zostało zabitych lub rannych oraz że zniszczonych zostało sześć armeńskich czołgów i 15 stanowisk artyleryjskich.

Rzecznik władz Górskiego Karabachu powiedział, że w ostrzale rakietowym prowadzonym przez siły Azerbejdżanu zginął kilkunastoletni chłopiec, a dwoje innych dzieci zostało rannych.

Prezydent Rosji Władimir Putin zaapelował w sobotę do stron o natychmiastowe zaprzestanie walk i powściągliwość, aby uniknąć dalszych ofiar - przekazał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Rosyjscy ministrowie spraw zagranicznych i obrony kontaktowali się ze swoimi odpowiednikami w Baku i Erywaniu.

USA ostro potępiły najnowszą eskalację przemocy w konflikcie o Górski Karabach. "Obie strony konfliktu muszą zachować powściągliwość i respektować rozejm z 1994 roku" - oświadczył w sobotę wieczorem czasu lokalnego szef amerykańskiej dyplomacji John Kerry.

Kerry podkreślił, że konflikt można rozwiązać jedynie przy stole rokowań.

Natychmiastowego przerwania walk zażądał od Azerbejdżanu i Armenii sekretarz generalny ONZ. "Obie strony muszą respektować zawieszenie broni i niezwłocznie podjąć działania w celu uspokojenia sytuacji" - oświadczył w sobotę Ban Ki Mun.

Konflikt zbrojny o Górski Karabach wybuchł w 1988 roku, u schyłku ZSRR. Starcia przerodziły się w wojnę między już niepodległymi Armenią a Azerbejdżanem. Wojna pochłonęła 30 tys. ofiar śmiertelnych, były setki tysięcy uchodźców. W 1994 roku podpisano zawieszenie broni. Nieuznawana przez świat, związana z Armenią enklawa formalnie wciąż pozostaje częścią Azerbejdżanu.

Azerbejdżan często grozi przejęciem kontroli nad Górskim Karabachem siłą i inwestuje znaczne środki w umacnianie swej armii. Z kolei Armenia, sprzymierzona z Rosją, ostrzega, że nie pozostanie bierna, jeśli Górski Karabach zostanie zaatakowany.

Pracujący przez kilka lat w biurze specjalnego pełnomocnika Unii Europejskiej do spraw sytuacji na Kaukazie Maciej Dachowski tłumaczył Polskiemu Radiu, że miejscowa ludność stworzyła namiastki instytucji demokratycznego państwa. "Wybierają w demokratycznych wyborach prezydenta i parlament, mają rząd z całym szeregiem ministerstw, ale do dziś nikt nie uznał tego państwa - przypomina Maciej Dachowski.

Erdogan: w konflikcie o Górski Karabach popieramy Azerbejdżan "do końca"

Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan oświadczył w niedzielę, że Turcja popiera w pełni Azerbejdżan w konflikcie z Armenią o ormiańską enklawę Górski Karabach, w rejonie której wybuchły walki między wojskami azerbejdżańskimi i armeńskimi.

Są informacje o ponad 30 ofiarach starć, które rozgorzały w nocy z piątku na sobotę.

"Modlimy się, aby nasi bracia z Azerbejdżanu zatriumfowali przy najmniejszych możliwych stratach" - powiedział Erdogan, który przebywa z wizytą w USA. "Będziemy wspierać Azerbejdżan do końca" - dodał.

Turcja jest głównym sojusznikiem władz w Baku. Pozostaje natomiast w sporze z Armenią na tle oceny masakry Ormian na terenie imperium osmańskiego. Ankara nie zgadza się na określanie jej jako ludobójstwa i uważa to za jeden z epizodów I wojny światowej, w której część ludności ormiańskiej popierała wojska rosyjskie.

Natura i skala tej zbrodni, określanej przez większość historyków jako pierwszy akt ludobójstwa w XX wieku, pozostaje niezmiennie tematem sporu. Szacuje się, że w kampanii, trwającej do końca pierwszej wojny światowej, życie straciło ok. 1-1,5 mln Ormian, a reszta ormiańskiej mniejszości (ok. 3 mln) rozproszyła się po świecie. Według oficjalnej wersji tureckiej od 1915 roku dochodziło do masowych mordów na Ormianach, ale w większości nie były one zamierzone i były "ubocznym skutkiem" deportacji.

PAP/ az/ mal/ ksaj/ mag/ IAR/ Maciej Jastrzębski/ dabr

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~kacapyNaWojnie
Rosyjscy bandyci znowu zaczęli agresję, tym razem na Kaukazie. Celem jest umocnienie strategicznych pozycji i szachowanie Turcji.
~edq
Zaczął Azerbejdżan wspierany przez Iran. Armenia to wierny sojusznik Rosji i właściwie ich całkowita strefa wpływów.
~bandit
jeszcze dajmy turasom wiecej pola do popisu, a zapłonie region od iraku i syrii przez turcje po armenie i azerbejdżan. Nie mówiac o europie skłóconej przez szwabska polityke wobec turasów. co za sssssssssyyyyyyyyyyyffffffffffffffffffffffffffffffffffffffffff
~maciek1993
Jane jest to ze to Azezy rozpoczeli wojne , znowu Armenia pojdzie na przod Azezy będą chcieli rozejm a wtedy , Armenia odbierze ziemie które im sie należą.Bog z wami Armenia
~plazowicz
Kacapom ten konflikt nie na rękę. Prostą konsekwencją będzie wojna z Turcją, a tego bez użycia broni nuklearnej nie wygrają. Co więcej, może zacząć płonąć reszta "turkistanów". 22 mln kacapów to muzułmanie.

http://www.autonom.pl/?p=7652
~Nieogłupiony_777
Za to USA wszystkie konflikty wokół Rosji jak najbardziej na rękę. USA od dawna toczą wojnę z Rosją rękami swoich naiwnych sługusów, wśród których niestety jest też Polska, która powinna zadbać o swój a nie USA interes.
~Inwestor
skąd się biorą takie parszywce jak ty? przecież dzisiejsza rosja ani putin nic złego polsce nie zrobiła, a ty musisz ciągle tryskać jadem, nawet jak temat bezpośrednio nie dotyczy rosji.
~edq odpowiada ~Inwestor
Zamordowanie polskiej delegacji 10.04.2010 to nic?
~red odpowiada ~edq
Nie gadaj głupot !!!!
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki