Szef Apple’a Tim Cook w wywiadzie z telewizją CNBC zapewnił, że jego firma nie boryka się z kryzysem. Wypowiedź ta zbiegła się w czasie z informacją, że koncern tnie produkcję najnowszych iPhone’ów.
Jak donosi Nikkei Asian Review, Apple postanowił obciąć produkcję telefonów o 10 proc. Już 2 stycznia firma rozesłała polecenie do swoich dostawców, by w ciągu najbliższego kwartału z taśm produkcyjnych zeszło mniej nowych iPhone’ów. To już druga taka decyzja w ciągu dwóch miesięcy.
Wcześniej technologiczny gigant obniżył prognozę wpływów, czego powodem miała być niższa od spodziewanej sprzedaż iPhone’ów. Przychody spółki mają wynieść 84 mld dol. zamiast 89 mld dol. Pierwotnie planowano, że w pierwszym kwartale 2019 r. sprzedaż iPhone’ów wyniesie 48 mln sztuk. Następnie szacunki te obniżono do 45 mln sztuk, obecnie wynoszą one 40 mln egzemplarzy.
Tim Cook w wywiadzie telewizyjnym podkreślił, że nie dziwią go spadki Apple’a na Wall Street, bo rynek nie jest w stanie zaskoczyć go niczym nowym. Dodał, że jego zadaniem jest sprzedaż innowacyjnych produktów – nie akcji.
Co więcej szef Apple’a uznał, że najnowsze iPhone’y sprzedają się znakomicie, nie chciał jednak bezpośrednio odpowiedzieć na pytanie, skąd cięcia produkcji. Przyznał jednak, że spółka traci udziały na rynku chińskim.
- Nasza filozofia nie zawsze jest rozumiana na Wall Street – mówił Cook. – Niektórzy myślą, że liczba sprzedanych w ciągu 90 dni smartfonów lub osiągnięte w tym czasie przychody to najważniejsze kwestie. Tymczasem na mojej liście są one na dalekich pozycjach. Najważniejsza dla nas jest w długiej perspektywie satysfakcja naszych użytkowników. Pod tym względem Apple nigdy nie miał się lepiej – podsumował.
AŚ































































