Po wtorkowej sesji Apple Inc. zaprezentowała długo oczekiwany raport kwartalny. Wyniki nie powalały na kolana. Nie zachwyciła także prognoza na bieżący kwartał obrotowy. Mimo to akcje spółki z Cupertino w handlu posesyjnym drożały o ponad 4%.
Przed tym, że wyniki za pierwszy kwartał obrotowy ’19 będą słabe, już na początku stycznia ostrzegał prezes Tim Cook. W tym kontekście ogłoszenie oficjalnego raportu kwartalnego nie wywołało aż takich emocji jak zwykle. Same rezultaty nie były słabe, ale zarazem były bardzo odległe od rewelacyjnych.
W „żniwnym” dla spółki pierwszym kwartale (obejmującym świąteczny grudzień) Apple Inc. odnotował 84,3 mld USD przychodów, czyli o cztery miliardy mniej niż rok wcześniej (-4,5% rdr). Był to rezultat tylko nieznacznie wyższy od mediany prognoz analityków (84 mld USD) i styczniowych szacunków zarządu (także 84 mld USD).
Przez poprzednie trzy miesiące producent iPhone’ów zarobił na czysto 20 mld dolarów, czyli minimalnie mniej niż rok temu, gdy zysk netto sięgnął 20,1 mld USD. Oznacza to definitywny okres ery, w której Apple praktycznie co roku podwajał zyski. Dzięki prowadzonemu programowi skupu własnych akcji zysk przypadający na jedną akcję (EPS) podniósł się do 4,18 USD wobec 3,89 USD rok wcześniej. EPS okazał się o symbolicznego centa wyższy od oczekiwań Wall Street.
Znamienny był sygnalizowany już wcześniej dramatyczny spadek sprzedaży w Chinach (liczonych razem z Hongkongiem). W minionym kwartale przychody osiągnięte za Murem podsumowano na 13,2 mld USD wobec 18 mld USD rok wcześniej. To pierwsze i od razu poważne ostrzeżenie, do czego może doprowadzić ekonomiczna wojna między Waszyngtonem a Pekinem.
„Styczeń wygląda lepiej, niż wyglądał grudzień. I uważam, że jeśli byłbyś w stanie wyrysować wielkość napięcia w handlu (między USA a Chinami – przyp. red.), to w styczniu było one zdecydowanie niższe, niż było w grudniu” – powiedział CEO Apple’a Tim Cook.
Mimo to inwestorzy reagowali dość optymistycznie. Do 22:51 notowania akcji Apple’a w handlu posesyjnym rosły o 4,1%, osiągając cenę 161,22 dolarów. To jednak wciąż o 30% poniżej jesiennego rekordu wszech czasów. Po listopadowych spadkach producent iPhone’ów utracił status najcenniejszej giełdowej spółki świata.
Nierewelacyjna była także tradycyjna prognoza zarządu Apple’a na bieżący kwartał. Spółka z Cupertino spodziewa się osiągnąć 55-59 mld USD przychodów, przy konsensusie analityków na poziomie 58,83 mld USD. Przy czym warto wziąć poprawkę, że firma założona przez Steve’a Jobsa i Steve’a Wozniaka powoli zmienia się z tradycyjnego dostawcy sprzętu komputerowego w firmę handlowo-usługową. Tylko w zeszłym kwartale usługi takie jak Apple Music czy App Store dostarczyły 10,8 mld USD przychodów, przy marży brutto sięgającej 63%.
Warto też dodać, że po ostatniej przecenie papiery Apple’a wyceniane są stosunkowo rozsądnie, co kontrastuje z „wygrzanymi” ponad wszelkie standardy innymi modnymi spółkami spod szyldu FAANG. Apple notowany jest po 13-krotności zaraportowanych zysków, podczas gdy na przykład taki Facebook ma c/z równe 21,7, Amazon prawie 90, a Netflix absurdalne 123 (dla Tesli nawet nie da się policzyć tego wskaźnika, bo wciąż ciągnie na całorocznej stracie).
Krzysztof Kolany































































