Na dzisiaj rezydenci w całej Polsce zapowiedzieli protest. Część z nich rozpocznie go głodówką, inni nie przyjdą do pracy. Walczą tym samym o wyższe płace, zlikwidowanie kolejek i większe nakłady na ochronę zdrowia w kraju.
Około 30 osób tylko w Warszawie planuje dzisiaj protest głodowy, podają lokalne media. Pozostali - a mówi się o nich w tysiącach - wezmą dzisiaj wolne na opiekę nad dzieckiem lub oddadzą krew. W szpitalach w innych miastach również młodzi lekarze zamierzają wesprzeć organizatorów protestu. "Gazeta Wrocławska" donosi, że w szpitalu przy ulicy Kamieńskiego we Wrocławiu około 40 rezydentów nie przyjdzie dzisiaj do pracy, udział w proteście zdeklarowali również medycy ze szpitala na Stabłowicach i z oddziału ortopedii i chirurgii przy ul. Weigla.
- Protest głodowy jest konsekwencją braku pozytywnej reakcji rządzących na wszystkie inne, wcześniejsze i bardziej łagodne formy wpływania związków zawodowych na rządzących w sprawie reformy ochrony zdrowia, w tym liczne listy, petycje, stanowiska,manifestacje, jak również obywatelski projekt Ustawy w sprawie warunków zatrudnienia w ochronie zdrowia, pod którym Porozumienie Zawodów Medycznych zebrało prawie 240 tys. podpisów - podają organizatorzy protestu.
Rezydenci podali następujące postulaty:
- zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu europejskiego nie niższego niż 6,8 PKB w ciągu trzech lat,
- likwidację kolejek,
- rozwiązanie problemu braku personelu medycznego,
- likwidację biurokracji w ochronie zdrowia,
- poprawę warunków pracy i płacy w ochronie zdrowia.
- Już dziś mamy najmniej medyków na głowę mieszkańca w całej Unii Europejskiej i najmniejsze nakłady na ochronę zdrowia, ale politycy tego nie widzą, bo zwykle są traktowani w sposób uprzywilejowany omijając kolejki, w których czekają normalni pacjenci. Sytuacja kadrowa jest na tyle dramatyczna, że musimy pracować na dwóch, trzech etatach nie dlatego że chcemy - jak politycy próbują wmówić obywatelom, ale dlatego, że bez naszej dodatkowej pracy szpitale przestałyby funkcjonować. Jesteśmy moralnie zobligowani do pomocy chorym, kiedy nasz przełożony dzwoni i mówi, że nie ma kim obsadzić dyżuru, często nie mamy wyboru - wyjaśnia Porozumienie Rezydentów.

Weronika Szkwarek


























































