Po głośnej serii doniesień o wadliwych poduszkach powietrznych firmy Takata, wielu producentów samochodów musiało zmierzyć się z koniecznością wymiany niebezpiecznych podzespołów na nowe. Wolumen zamówień na nowe poduszki wynosi kilkanaście milionów sztuk, co pokazuje skalę zagrożenia.
Sama Toyota złożyła zamówienie na 13 milionów sztuk poduszek powietrznych od producenta części samochodowych Nippon Kayaku – rywala firmy Takata – donosi agencja informacyjna Reuters. Akcja wymiany wadliwych sztuk ma potrwać do 2020 roku i kosztować Toyotę ok. 100-150 milionów dolarów amerykańskich – wynika z informacji od osoby związanej z firmą.
Nawiązując umowę z Nippon Kayaku, Toyota zamierza także zabezpieczyć się przed dodatkowymi zgłoszeniami klientów, którzy posiadają zainstalowane wadliwe poduszki. Nie oznacza to jednak, że zaniecha współpracy z Takatą w zakresie pozyskiwania konkretnych części samochodowych związanych z instalacją generatorów gazu napełniających poduszkę. Nie jest w jej interesie, by dopuścić do upadku Takaty.
Toyota już niejednokrotnie była krytykowana za przedłużanie procesu wymiany wadliwych komponentów. Aktualne zamówienie choć budzi podziw, to rodzi jedno zasadnicze pytanie. Odwlekanie wymiany kluczowych elementów pasywnego systemu bezpieczeństwa pojazdu do 2020 roku na pewno nie można nazwać rozwiązaniem najlepszym. Czy na pewno nie można było tego zrobić efektywniej? Tym bardziej, że Toyota szczyci się swoim systemem lean management, które skupia się na eliminowaniu marnotrawstwa części i opóźnień.
/mg



























































