Pytania, których ze względu na świeże rany nikt jeszcze nie stawia niebawem będą musiały znaleźć swoje odpowiedzi. To, jak katastrofa wpłynie na podejmowane decyzje i kto przejmie odpowiedzialność za losy kraju zdeterminuje jaką ścieżką potoczą się dalsze losy największej gospodarki w środkowo-wschodniej części Europy. Z dalszej perspektywy dzień 10 kwietnia 2010 roku może stać się w tym względzie kluczowy.
Jednak patrząc na dostrzegalny horyzont wydarzeń należy zgodzić się, że strata której doświadczyliśmy nie wstrząśnie codziennym życiem gospodarczym kraju. - Polskę dotknęła olbrzymia tragedia, której skutki społeczno-polityczne i także gospodarcze są trudne do przecenienia. Nie chodzi przy tym tylko o reperkusje związane ze zmianami na szczytach władzy, czy też daleko idące konsekwencje w relacjach międzynarodowych. Efekty te będą miały jednak raczej charakter krótkoterminowy. Emocje związane z takimi wydarzeniami wpływają na zmianę sentymentu rynków, ale w dłuższej perspektywie w tej konkretnej sytuacji, nie będą miały większego wpływu na fundamenty gospodarki. To smutna chwila, ale wydaje się, że polska gospodarka ten sam egzamin zda pozytywnie - uważa Bogusław Półtorak, Główny Ekonomista Bankier.pl.
Wnikliwą analizę gospodarczą przeprowadza Paweł Cymcyk. - Z punktu widzenia gospodarki nie jest to wydarzenie, które może znacząco zmienić sytuację ekonomiczną. Wśród ofiar nie ma ludzi bezpośrednio związanych z biznesem państwowym i prywatnym. Z tego też powodu nie należy się obawiać, przeceny konkretnych spółek na GPW lub wstrzymania prywatyzacji największych przedsiębiorstw - mówi Cymcyk.
- Dane makro też nie będą odzwierciedlały tego nieszczęścia i co najwyżej możemy zobaczyć minimalny wpływ na wielkość sprzedaży w kwietniu wynikającą z ogłoszenia żałoby narodowej. Na razie jednak jedynym namacalnym efektem ekonomicznym może być obniżenie przychodów spółek medialnych, ponieważ wszelkie tragedie zmniejszają ilość reklamodawców, a przyszła nieuchronna kampania prezydencka też nie będzie już taka dochodowa jak oczekiwano jeszcze kilkanaście godzin temu - prognozuje analityk.
Tomasz Woźniak z Alpha Financial Services zwraca uwagę na to że powstała niepewność co do dalszej polityki NBP. - Czy następca Sławomira Skrzypka będzie kontynuował politykę poprzednika? Tego nie wiadomo. Z pewnością jest to dodatkowy czynnik ryzyka. Z kolei jeśli chodzi o ryzyko polityczne, to nadchodzące wybory prezydenckie i możliwość objęcia rządów przez przedstawiciela (teoretycznie) mniej konserwatywnych poglądów gospodarczych w dłuższym terminie nie powinna zaszkodzić zainteresowaniu inwestorów zagranicznych naszym krajem - uważa analityk.
- Dziś ciągłość państwa zostaje zachowana, a na politykach będzie spoczywać obowiązek zdania egzaminu obywatelskiej odpowiedzialności i nierozmieniania na drobne kapitału odpowiedzialności. To smutna chwila, ale wydaje się, że polska gospodarka ten sam egzamin zda pozytywnie – podsumowuje sytuację gospodarczą Bogusław Półtorak.
Jarosław Ryba
Bankier.pl






























































