Od 18 do 73 proc. więcej trzeba zapłacić za samochód elektryczny względem benzynowego odpowiednika – wynika z raportu Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. Na wyższe ceny „elektryków” wpływają zwłaszcza baterie – im pojemniejsza, tym różnica w cenie wyższa.
Analizie zostało poddanych pięć modeli oferowanych zarówno w wariancie elektrycznym, jak i benzynowym z silnikami gwarantującymi zbliżone osiągi. To ds3 crossback, opel corsa, peugeot 208, hyundai kona i mini cooper 3d.
Hyundai kona
Najwięcej do auta z silnikiem elektrycznym trzeba dopłacić w przypadku hyundaia kony, który jest o 73 proc. (nominalnie o 81 800 zł) droższy od benzynowego odpowiednika. W porównaniu eksperci Samaru wzięli pod uwagę auto z silnikiem 1,6 l o mocy 177 KM wycenianą na 111 700 zł.
– Wyposażenie aut w obu wariantach napędu jest niemal identyczne. Niewielkie rozbieżności występują jedynie w przypadku ekranu nawigacji – czytamy w raporcie IBRM Samar. W wersji elektrycznej więcej trzeba zapłacić za skórzane fotele.
Tak duża różnica dotyczy modelu z baterią o pojemności 64 kWh. Kupując elektryczną konę z mniejszą baterią (39,2 kWh), można zaoszczędzić 24 tys. zł. Wówczas będzie ona droższa od swojego benzynowego odpowiednika o ok. 51 proc.

Opel corsa-e
Ponad dwie trzecie więcej za „elektryka” trzeba zapłacić także w przypadku opla corsy. Model z literą „e” w nazwie i w wersji Elegance kosztuje 130 390 zł, o 69 proc. więcej od benzynowej corsy z 1,2-litrowym silnikiem o mocy 130 KM. Ta została wyceniona przez producenta na 77 150 zł.
Peugeot e-208
O połowę droższy od benzynowego jest z kolei elektryczny peugeot 208. Za auto z baterią o pojemności 50 kWh trzeba zapłacić 130 300 zł. Wersja benzynowa z 1,2-litrowym silnikiem o mocy 136 KM i podobnym pakietem wyposażenia kosztuje 87 400 zł.
Jak zauważają analitycy z IBRM Samar, w porównaniu do opla mniejsza różnica między elektrycznym a benzynowym peugeotem 208 wynika nie z niższe ceny „elektryka”, a znacznie droższej wersji benzynowej.
Ds3 crossback
W analizie został uwzględniony także produkowany przez grupę PSA model ds3 crossback. Różnica w cenie między wariantem elektrycznym a benzynowym wynosi 32 proc. Auto zasilane prądem i wyposażone w baterię o pojemności 50 kWh zostało wycenione na 159 900 zł w standardzie wyposażenia So Chic. O 38 900 zł mnie (121 000 zł) trzeba zapłacić za crossbacka z silnikiem benzynowym.
Różnica w cenie może być jednak mniejsza, jeśli kupujący zdecyduje się na wyposażenie dodatkowe. To droższe jest w przypadku benzyniaka.
– W wersji elektrycznej pakiet bezpieczeństwa DS Drive Assist kosztuje 5 tys. zł, a w wersji benzynowej 8,2 tys. zł. Nawigacja w wersji elektrycznej jest z kolei o 1,2 tys. zł tańsza niż w wersji spalinowej – czytamy w analizie IBRM Samar.
Mini cooper 3d
Najmniej zaoszczędzić można w przypadku benzynowego mini coopera 3d, który wyceniany jest na 117 240 zł. Wersja z silnikiem elektrycznym kosztuje 139 200 zł, czyli o 21 960 zł (19 proc.) więcej.
Co jednak istotne, elektryczny mini w cenie ma nawigację, metaliczny lakier i dwustrefową klimatyzację. Jeśli do benzynowego odpowiednika doliczyć opłaty za te udogodnienia, różnica w cenie spadłaby do ok. 10 tys. zł.
Elektryczny mini cooper 3d posiada jednak najmniejszą baterię z analizowanych „elektryków”, o mocy 24 kWh.






























































