Ciąg dalszy sporu między mPay a Bankiem Polskiej Spółdzielczości w sprawie zawartej blisko rok temu umowy dotyczącej nabycia akcji domu maklerskiego.


To burzliwa historia szybkich wzrostów i gwałtownych spadków z internetowymi influencerami i rynkowymi traderami w tle, a nawet próbą wprowadzenia własnej kryptowaluty.
Warunkowy polski RobinHood
Minął prawie rok od momenty kiedy notowany na NewConnect mPay zwrócił na siebie uwagę szerszego grona inwestorów, informując o podpisanej warunkowej umowie z Bankiem Polskiej Spółdzielczości (BPS) na kupno za ok. 3 mln zł 100 proc. akcji domu maklerskiego należącego do banku.
Perspektywa łatwej w obsłudze aplikacji mobilnej oferującej klientom możliwość szybkiego otwarcia rachunku maklerskiego i handlu na giełdzie zbiegła się w czasie z boomem na powszechny i szybki dostęp do rynku, jaki wywołał za granicą sukces RobinHooda i fala społecznościowych akcji przeciw funduszom hedgingowym, wynoszących kursy zapomnianych spółek o kilkaset procent w górę.
Euforia na akcjach mPay zaprowadziła kurs z okolic 0,50 zł za akcję na początku stycznia do 5 zł, które płacono 9 lutego. Informacja o podpisaniu warunkowej umowy została opublikowana z kolei w poniedziałek 1 lutego 2021 r. przed startem sesji, kiedy kurs zamknięcia z piątku wynosił 0,70 zł. To imponujące 614 proc. w cztery sesje. W cztery sesje, ponieważ od środy do piątku handel na akcjach był zawieszony ze względu na ogromny popyt.
Wszystko było na dobrej drodze, łącznie z pozytywnymi decyzjami KNF-u, by mPay mógł zaoferować szeroki zakres usług finansowych, od płatności za bilety komunikacji miejskiej czy bilety parkingowe przez mikropożyczki aż po handel akcjami na giełdzie, a wszystko dostępne z poziomu aplikacji mobilnej. Te i wiele więcej nowych funkcjonalności jest dostępnych w aplikacji, ponieważ spółka przez ostatni rok rozwinęła swój produkt m.in. o płatności za autostrady czy polisy ubezpieczeniowe. Poza handlem na giełdzie.
Wspaniała giełdowa historia wzrostu gdyby nie "warunkowy" charakter umowy określającej m.in. wymóg wyrażenia zgody przez Komisję Nadzoru Finansowego. Tego brakło do "happy endu" bo po wielu miesiącach, KNF decyzją z dnia 4 listopada zdecydowała się sprzeciwić transakcji ze względu na art. 106h Ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Nieoficjalnie, później mówiło się o konieczności spełnienia wymagań kapitałowych do przeprowadzenia transakcji przez głównego udziałowca mPay.
Prezes #mPay sprzedał akcje w celu podwyższenia kapitału by spełnić wymogi KNF do przejęcia domu maklerskiego.. ciekawe kto od niego kupił.. no ciekawe kto ;) - wszyscy mają MAMBĘ #plnc będzie się działo - smacznej kawusi jutro z rana https://t.co/nI36UiXKIK pic.twitter.com/m5eCXHBWrh
— Rafał Zaorski (@rafal_zaorski) November 23, 2021
Podany do publicznej wiadomości sprzeciw (piątek 5 listopada, po sesji) nie był łaskawy dla kursu mPay podczas notowań w poniedziałek. Po kilkumiesięcznej konsolidacji powyżej 2 zł, spadł do poziomu 1,10 zł notując 53 proc. przecenę jednego dnia.
Nowe pomysły, nowi akcjonariusze
Listopad upłynął pod znakiem szeregu nowych informacji od spółki, która w zaistniałej sytuacji złożyła także wniosek do KNF o uchylenie decyzji i ponowne rozpatrzenie sprawy (brak odpowiedzi KNF). mPay informował ponadto o nowych aktywnościach takich jak umowa z Rafałem Zaorskim i wspólny projekt wprowadzenia stablecoina i portfela kryptowalut do aplikacji. Był także komunikat o pojawieniu się w akcjonariacie mPay znanego youtubera, występującego pod pseudonimem Dziki Trener, który kupił 1,5 mln akcji spółki i zamierza ją promować wśród setek tysięcy obserwujących go ludzi w mediach społecznościowych.
Akcje kupował sam Rafał Zaorski, którego pakiet przekroczył 5 proc. w akcjonariacie. W ten sposósb w wolnym obrocie znajduje się blisko 29,5 proc.(19,875 mln) akcji z czego 1,5 mln posiada Dziki Terener. Nowe pojawiające się informacje, kolejny raz przyczyniły się do rajdu na kursie mPay. Od kilkumiesięcznego minimum osiągniętego w listopadzie na poziomie 0,97 zł kurs do 21 grudnia pozwolił zarobić ponad 360 proc. osiągając cenę 4,40 zł za jedną akcję.
Świąteczno-noworoczna korespondencja
W międzyczasie, BPS od umowy, z którym rozpoczęła się historia kursowych wzrostów i spadków mPay w 2021 r. ogłosił, że wycofuje się z podpisanej umowy z powodu braku uzyskania przez mPay zgody KNF. W odpowiedzi, Spółka wezwała 23 grudnia BPS do przestrzegania umowy oraz m.in. nierozporządzania, nieobciążania i niezobowiązywania się do rozporządzenia akcjami domu maklerskiego.
Wzajemna wymiana korespondencji pomiędzy stronami umowy ma swój ciąg dalszy 5 stycznia nowego roku, kiedy mPay publikuje odpowiedź BPS w całości odrzucającą wezwanie do przestrzegania umowy i podnoszącą za istotny fakt, otrzymania sprzeciwu KNF w przedmiocie nabycia domu maklerskiego.
Na początku tej historii, wszystko zmierzało do szczęśliwego zakończenia. Daniel Ścigała, wiceprezes w mPay został nawet p.o. prezesa zarządu DM BPS (już nie pełni tej funkcji). Obecnie, sytuacja wydaje się patowa ponieważ strony stoją na przeciwnych pozycjach, a mPay komunikuje, że rozważy podjęcie dalszych kroków mających na celu ochronę praw Spółki.
Cenotwórcze informacje odbijają się na kursie mPay, którego wahania w ostatnim czasie serwują dużą zmienność. Nie przeszkadza to samej spółce rozwijać się i pozyskiwać wciąż nowych klientów. W ubiegłym roku liczba kont użytkowników przekroczyła 714 tys., co oznacza wzrost rok do roku o ponad 56 proc.
Michał Kubicki






























































